Z żałobnej karty Żywiec, Zywiec, zywiecczyzna, gory, beskidy, Nad Sołą i Koszarawą - dwutygodnik społeczno kulturalny
 
Nad Sołą i Koszarawą

34-300 Żywiec
ul. Świętokrzyska 50 A
nr 1/248 - 1 Stycznia 2009

Z żałobnej karty

Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Zostaną po nich buty i telefon głuchy (...). Potem cisza normalna więc całkiem nieznośna.
(Jan Twardowski)

JÓZEF CZEKAJ WSPOMNIENIE
Działacz kultury, muzyk, autor tekstów, kompozytor, grał na skrzypcach w Orkiestrze Kameralnej Urzędu Miasta, w zespołach regionalnych: „Pilsko”, „Ziemia Żywiecka”. Założyciel zespołu „Żywieckie dzieci” przy Szkole Podstawowej nr 5 w Żywcu.
Józef Czekaj urodził się w 17 marca 1931 roku w Dankowicach k. Oświęcimia. Pierwszą klasę szkoły podstawowej ukończył  w rodzinnej miejscowości. Dalszą naukę na tajnych kompletach w okresie okupacji niemieckiej w Brzeszczach. Po odzyskaniu niepodległości uczęszczał do gimnazjum w Oświęcimiu i w Pszczynie, a maturalne świadectwo otrzymał w Liceum Pedagogicznym w Zakopanem. Dyplom magistra otrzymał w Wyższej Szkole Muzycznej w Katowicach, na Wydziale Pedagogicznym. Po ukończeniu studiów w 1965 r. pracował jako nauczyciel w Liszkach, potem w Dankowicach. W latach 1966-1969 objął stanowisko kierownika szkoły w Oświęcimiu.
W 1969 roku zaproponowano J. Czekajowi objęcie stanowiska dyrektora w Młodzieżowym Domu Kultury w Żywcu, które przyjął - i tak rozpoczęła się działalność zawodowa na polu kultury, z dniem 1 września. Przez 15 lat pełnił tę funkcję w MDK (1969-1984). Jak wspomina Krzysztof Staszkiewicz: „Był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Zawsze miał otwartą głowę, ale i też osobowość. Bystry umysł - inteligentny, rzetelny, uczciwy, przyjazny ludziom. Miłujący pracę w kulturze i pracę  z dziećmi. Mówił o sobie, że jest piknikiem, a więc człowiekiem otwartym na kontakt z drugim człowiekiem. Żywiecki Dom Kultury za Jego dyrekcji tętnił życiem. Tu występowały teatry i to często z odległych miejscowości. Od swej załogi wymagał pracy, ale też dbał o swoich pracowników”.
Zdzisława Maślanka (w 1971 roku pracowała na stanowisku głównej księgowej w Młodzieżowym Domu Kultury) - obecnie znany, ceniony choreograf, trener formacji REKIN wspomina Józefa Czekaja: „Punktem zwrotnym w mojej ścieżce zawodowej był pewien lutowy dzień 1973 roku, kiedy to mój wspaniały dyrektor mgr Józef Czekaj oznajmił mi: Ja widzę ciebie na stanowisku nauczyciela. Od dawna cię obserwuję i odkryłem u ciebie talent pedagogiczny. Za tydzień w Krakowie są egzaminy na kurs instruktorów tańca towarzyskiego i pojedziesz na nie. To jest polecenie i masz je wykonać!”. Wykonała polecenie, i robi to, co kocha i w czym jest bezkonkurencyjna - ma rzeczywiście talent. Dyrektor Józef Czekaj znał się na ludziach - potrafił wydobyć to, co jest w nich najlepsze. Potrafił wzbudzić wiarę we własne siły w młodym człowieku. Posiadał niekwestionowany talent pedagogiczny. Nie bał się ryzyka w podejmowanych działaniach. Miał świadomość, że kierowana przez niego placówka nie może służyć tylko dzieciom i młodzieży, ale powinna całemu miastu.
Ostatnie 10 lat swojego życia poświęcił na zgłębianie wiedzy na temat Żywca i Żywiecczyzny. Studiował wszelkie materiały związane z dziejami miasta i okolic. Wiedza ta posłużyła mu do napisania książki „Żywiecczyzna ma Ojczyzna”. Praca ta napisana jest wierszem - niestety, nie zdążył jej opublikować - wspomina żona Irena Czekaj, nauczyciel, partnerka nie tylko w życiu, ale także w szeroko pojętej kulturze.
Na moje pytania: jakim był mężem, ojcem (miał dwóch synów) we wspomnieniach szukała odpowiednich słów, obrazujących jego osobowość: „Ciepły, serdeczny, uczuciowy, kochał dzieci ze wzajemnością, pogodny, rodzinny, miał wielu przyjaciół do ostatnich dni życia. Cenił sobie serdeczne kontakty z obecnym dyrektorem Miejskiego Centrum Kultury Markiem Reglem. Kończąc wspomnienia dowiedziałam się, że pasją J. Czekaja było zbieranie grzybów i piesze wycieczki. „Był świetnym piechurem - chodził energicznie, krokiem marszowym. Jego ulubioną ścieżką było wyjście pod krzyż papieski na Grojec - zakończyła opowiadanie Irena Czekaj”.
Zmarł 21 listopada 2008 roku. Pochowany został na cmentarzu w rodzinnej miejscowości w Dankowicach.
Posiadał odznaczenia: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Medal 30-lecia PRL, Złoty Krzyż Zasługi, Złota Odznaka ZNP, Zasłużony Działacz Kultury, Medal za Zasługi dla Woj. Bielskiego, Medal 30-lecia Miasta Żywca, Medal za Zasługi dla Miasta Żywca, Medal Pamiątkowy Miasta Żywca, Wpis do Złotej Księgi Miasta Żywca.

B. Fryś -Dzikowska
 

Nie zapomnieliśmy, Profesorze
Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci - to sakramentalne słowa wypowiadane wówczas, kiedy przychodzi nam żegnać na zawsze swoich bliskich, znajomych i przyjaciół. Pamiętamy
o Tobie, Profesorze, kolego i przyjacielu, pomimo, że od chwili pożegnania upłynęło już ponad 40 lat. Jak ten czas leci. Miałbyś dziś 74 lata. Czesław Oboza - nauczyciel matematyki w Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Żywcu. Rodem z Sułkowic, wsi położonej tuż za Przełęczą Kocierską. Był absolwentem Liceum Ogólnokształcącego w Andrychowie, a następnie Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. Wybitnie uzdolniony uczeń i student, z propozycją pozostania na uczelni, z której nie skorzystał z powodu trudnych warunków materialnych rodziny. Podjął się pracy nauczycielskiej w żywieckim ogólniaku, bo potrzeby kadrowe szkolnictwa były wtedy ogromne. Tu się ożenił, dostali mieszkanie, mieli dziecko. I tu podobnie jak w szkole okazał się nieprzeciętnym belfrem i wspaniałym wychowawcą, lubianym i szanowanym kolegą, czego dowodem są miłe o nim do dziś wspomnienia dyrekcji szkoły, jego uczniów, nauczycieli i kolegów. Energiczny, rzutki, błyskotliwy, przyjazny dla otoczenia i wychowanków. Pełnił też rolę wychowawcy w nieistniejącym już internacie, był opiekunem koła krajoznawczego, organizatorem obozów wędrownych, zawodów sportowych. Jednym słowem był wszędzie tam, gdzie był potrzebny. Tryskał pogodą ducha i energią. Ceniła go sobie ówczesna dyrektorka szkoły, koleżanka po fachu (też matematyk) Zofia Hebenstreit. Przebywał chętnie w gronie zaprzyjaźnionych kolegów i był jego duszą, Jurka i Olka Świsterskich, Rudka Pieczary, Staszka Szota, Jasia Cichonia, Władka Zajiczka i wielu innych. Również ja, piszący te słowa, miałem okazję - co z dumą wspominam - przebywać dość często w tym zacnym gronie kolegów ze szkoły za płotem. Niektórzy już poszli za Tobą, inni są tego bliscy, ale wszyscy razem i każdy z osobna pozostawili na duszy i osobowości swoich wychowanków jakiś ślad, zaś dla szkoły, miasta i regionu wnieśli jakąś kropelkę do ich wielkości, potęgi i chwały.

Hieronim Woźniak
 

Copyright © Nad Sołą i Koszarawą.
Wszystkie prawa zastrzeżone.