Nietypowy Kongres
Postanowiłem o Pierwszym Kongresie Mediów
Lokalnych i Regionalnych, który odbywał się w Warszawie w dniach
28-29 września br. napisać w sposób nietypowy, gdyż sam Kongres
miał przebieg nietypowy i jeszcze się nie zakończył. Kongres ten,
- co świadczy o jego randze - odbywał się pod patronatem Prezydenta
RP - Aleksandra Kwaśniewskiego, od którego pozdrowienia przekazała
dyrektor Małgorzata Grabczyńska. Zaszczyciło go także swoją
obecnością, wielu znakomitych gości.
Ów nietypowy charakter Kongresu polegał na tym, że goście,
którzy licznie dopisali, zamienili się rolami z jego uczestnikami i
zamiast wsłuchiwać się w to, co mają do powiedzenia uczestnicy,
oni dzielili się swoimi zamierzeniami i uwagami dotyczącymi wielu
dziedzin naszego życia, podkreślając równocześnie wielką rolę,
jaką mają do odegrania w tym wszystkim media, głównie media
lokalne. Przyznać trzeba, że wypełniona po brzegi sala
"Koncertowa" Pałacu Kultury i Nauki, przez dziennikarzy i
działaczy samorządowych wysłuchała z uwagą ponad dwudziestu wystąpień:
przedstawicieli prezydenta, marszałków sejmu i senatu, wicepremiera,
ministrów, szefów agencji rządowych, telewizji i wielu innych osób.
Uważne wsłuchiwanie się w to, co mają do powiedzenia goście
wynikało:
- po pierwsze z faktu, że uczestnicy kongresu mieli możliwość usłyszeć
wypowiedzi kompetentnych osób odpowiedzialnych za sprawy naszej
gospodarki, przystąpienie do Unii Europejskiej, problemy oświaty,
bezpieczeństwa, rozwoju turystyki i wiele, wiele innych.
W gąszczu, docierających do nas, - za pośrednictwem mediów
centralnych i nie tylko, niejednokrotnie tendencyjnych, a czasami
sprzecznych informacji o wielu istotnych dla kraju i narodu sprawach,
to bezpośrednie spotkanie miało swoją niewątpliwą wymowę.
- po drugie. Jak podkreślił - prowadzący obrady Kongresu, prezes
Stowarzyszenia Polskich Mediów - Marek Traczyk, Kongres ten trwał będzie
przez cały rok i jego zakończenie nastąpi dopiero 29 -30 października
2003 r. Będzie więc możliwość, tak na sesjach międzykongresowych
jak i na jego zakończeniu ustosunkować się do prezentowanych spraw.
Daje to nam, przedstawicielom pism lokalnych, pewien komfort, gdyż w
sposób obiektywny i rzetelny, będziemy mogli informować czytelników
na ile przedłożone informacje znalazły swoje odbicie w naszej
codziennej rzeczywistości. W krótkiej informacji o Kongresie nie
sposób omówić wszystkich podnoszonych na nim spraw. Pozwolę sobie
zatem ustosunkować się tylko do niektórych, szczególnie ważnych
moim skromnym zdaniem.
Marszałek senatu - Longin Pastusiak - dokonując oficjalnego otwarcia
obrad Kongresu, szczególnie mocno zaakcentował stojące przed nami
problemy wiążące się z naszym przystąpieniem do Unii
Europejskiej, kładąc główny nacisk na sprawy rolnictwa i rozwoju
infrastruktury. Podkreślił on również niezwykle istotną rolę,
jaką mają do odegrania media lokalne we właściwym informowaniu społeczeństwa
o wszystkich sprawach. I tych "wielkich", dotyczących
naszej gospodarki, czy przystąpienia do Unii, jak i tych naszych
lokalnych, o których poza nimi, nikt społeczeństwa nie informuje.
Dodał, że w miarę umacniania się naszego lokalnego - w wielu
wypadkach wciąż anemicznego samorządu rola tych środków, nie
zawsze przez samorządy doceniana, będzie rosnąć. Media lokalne, to
ogromnie ważki instrument w budzeniu świadomości "Naszych Małych
Ojczyzn". O roli mediów lokalnych i regionalnych mówiło także
wiele innych osób. Podkreślił ich znaczenie, w budowaniu demokracji
wicepremier - Jarosław Kalinowski, Członek Zarządu TVP S.A. -
Tadeusz Skoczek, dyrektor Radia "Polonia" - Marek Traczyk, a
także naukowcy. Prorektor ASP w Katowicach - Marian Oslislo i
kierownik Studium Dziennikarskiego Akademii Pedagogicznej w Krakowie -
Edward Chudziński. Jak ze statystyk i przeprowadzonych badań wynika,
w Polsce wychodzi co najmniej 2500 gazet lokalnych i docierają one do
większej ilości czytelników, aniżeli dwa, największe polskie
dzienniki: "Gazeta Wyborcza" i "Rzeczpospolita".
Te fakty mówią same za siebie. Drugim, istotnym problemem, który
przewijał się w wystąpieniach - głównie wicepremiera - J.
Kalinowskiego i Sekretarza Komitetu Integracji Europejskiej - minister
Danuty Hibner - była sprawa naszego przystąpienia do Unii
Europejskiej. Z uwagi na to, że niektórzy pytający, wyrażali
obawy, czy aby na naszym przystąpieniu do Unii nie stracimy, podkreślano,
że w dobie globalizacji nie możemy pozostać sami, bo w pojedynkę
nie sprostamy toczącemu się walcowi dziejów. D. Hibner podkreślała,
że UE to wspólnota, zainteresowana we wspólnym rozwoju, gdyż o jej
sile i jedności decydował będzie w miarę wyrównujący się status
społeczno-gospodarczy wszystkich jej członków. Powiedziała Ona
m.in.: "Europa regionów nie jest zaprzeczeniem Europy ojczyzn,
lecz rozszerzeniem tego pojęcia na małe ojczyzny społeczności
lokalnych, które - podobnie jak naród, jako całość - pragną pielęgnować
własne tradycje, zwyczaje i poczucie własnej tożsamości".
Bardzo istotną uwagę poczynił minister, sekretarz stanu w
Ministerstwie Infrastruktury - Andrzej Piłat, mówiąc, że do Unii
Europejskiej nie możemy iść tylko z wyciągniętą ręką, ale, że
w tej ręce powinniśmy także coś mieć do zaproponowania: a więc
" Z czym do Europy?".
Obecność na Kongresie ministra Edukacji Narodowej i
Sportu- Krystyny Łybackiej, wywołała wiele pytań dotyczących
podwyżek dla nauczycieli, kryteriów uzyskiwania nauczyciela
mianowanego, czy dyplomowanego. W odpowiedzi Pani Minister podkreśliła,
że podwyżki realizowane są zgodnie z zapowiedzią. Zgodziła się
także z poglądem, że aktualne zasady awansu nauczycieli są zbyt
skomplikowane i zapowiedziała w najbliższym czasie ich uproszczenie.
Niezwykle ciekawe, skłaniające do pewnej refleksji, było wystąpienie
doradcy Prezydenta RP - Stanisława Cioska. Wskazując na rolę
Polski, jako "zwornika kontynentu" położył nacisk na
potrzebę zrównoważonej polityki, która nie będzie tylko kurczowo
trzymała się Zachodu, ale będzie - w naszym narodowym interesie -
doceniała także rangę stosunków ze Wschodem. Do Europy - podkreślił,
należymy od dawna i trzeba dążyć do tego, aby w polityce,
kulturze, postępie technicznym i technologicznym te więzy zacieśniać.
Nie powinniśmy natomiast gubić z pola widzenia naszych dobrosąsiedzkich
stosunków ze Wschodem, a szczególnie Rosją. Ten ogromny kraj ma
wielką przyszłość przed sobą.
Już dzisiaj jego tempo rozwoju budzi uznanie i o ile
trudno będzie nam się przebić w handlu zagranicznym z Zachodem, to
stosunkowo szybko moglibyśmy poprawić nasze relacje handlowe z Rosją,
czy Ukrainą, jeżeli znów nas inni nie uprzedzą. Trzeba tylko
odbudować, partnerskie, nasączone duchem słowiańskiej przyjaźni
stosunki i traktować ich jako godnych partnerów, bo w gospodarce,
szczególnie tej, podlegającej prawom rynku, sentymentów nie ma. A
nawzajem mamy sobie wiele do zaproponowania a pewne propozycje już
kiełkują. Miłym zaskoczeniem dla uczestników Kongresu, było
poproszenie pierwszego polskiego kosmonauty - generała Mirosława
Hermaszewskiego o podsumowanie obrad.
Generał, bardzo obrazowo opowiedział o tym, jak to będąc
hen w Kosmosie, czuł się kimś, kto znajduje się w naszym układzie
słonecznym, w jednej z miliona galaktyk, ale równocześnie tęsknie
spoglądał na naszą matkę - Ziemię. Kiedy już ją oglądał,
szukał, gdzie jest Europa, gdzie Polska, a potem wędrował myślą
do swojej "małej ojczyzny". Bo jego "małą ojczyzną"
jest, jak podkreślił - podobnie, jak wielu z nas - i miejsce jego
urodzenia, dzieciństwa i aktualne miejsce zamieszkania, a obie są mu
bliskie. Jego wystąpienie skłaniało do zastanowienia się, czy z
tego, coraz bardziej zglobalizowanego świata, czy z tej wielkiej, wspólnej
"wioski", jaką staje się Europa, potrafimy wydobyć to, co
dla nas Polaków jest najważniejsze. Dumę z naszego słowiańskiego
rodowodu, poczucie własnej godności, polegającej także na tym, że
oto wchodzimy do Europy wnosząc określony narodowy dorobek: naszą
bogatą historię, wspaniałą kulturę z jej przepięknymi elementami
ludowości i regionalizmu, ale także nie skażoną ziemię, która na
potrzeby Europy może produkować zdrową żywność, wspaniałe,
rekreacyjne tereny, bogate w pamiątki i elementy kultury materialnej
i duchowej i nade wszystko pracowity, ambitny coraz lepiej wykształcony
naród, który rozwojowi tej Europy także może służyć, nie
zapominając o swoich korzeniach.
To naprawdę był wspaniały i udany Kongres, toteż do
myśli na nim rzuconych, będziemy w naszych rozważaniach - ot choćby
przy rozwoju turystyki - powracać jeszcze nie raz.
Antoni Urbaniec
PS. Byłoby nie fer, gdybym nie poinformował PT czytelników, że wśród
jednostek sponsorujących ten kongres nie zabrakło także
przedstawicieli Beskidów.
Na bankiecie wydanym w pierwszym dniu Kongresu częstowała jego
uczestników swoimi delicjami "Cukiernia Beskidzka" Czesławy
i Stanisława Siwców z Zawoi. Ta sama cukiernia, której wyroby możemy
degustować w Supermarkecie Lider i w cukierni Hania na Rynku w Żywcu.
Wielkie kolejki, jakie ustawiały się przy jej stoisku, prosząc także
o "co nieco" na wynos, wystawiały jej wyjątkowo wysoką
ocenę.
Tekst: A Urbaniec, Foto: nim