Nad Sołą i Koszarawą - nr 20 (99) - rok  V - 15 październik  2002

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Nietypowy Kongres

  
Postanowiłem o Pierwszym Kongresie Mediów Lokalnych i Regionalnych, który odbywał się w Warszawie w dniach 28-29 września br. napisać w sposób nietypowy, gdyż sam Kongres miał przebieg nietypowy i jeszcze się nie zakończył. Kongres ten, - co świadczy o jego randze - odbywał się pod patronatem Prezydenta RP - Aleksandra Kwaśniewskiego, od którego pozdrowienia przekazała dyrektor Małgorzata Grabczyńska. Zaszczyciło go także swoją obecnością, wielu znakomitych gości.
   Ów nietypowy charakter Kongresu polegał na tym, że goście, którzy licznie dopisali, zamienili się rolami z jego uczestnikami i zamiast wsłuchiwać się w to, co mają do powiedzenia uczestnicy, oni dzielili się swoimi zamierzeniami i uwagami dotyczącymi wielu dziedzin naszego życia, podkreślając równocześnie wielką rolę, jaką mają do odegrania w tym wszystkim media, głównie media lokalne. Przyznać trzeba, że wypełniona po brzegi sala "Koncertowa" Pałacu Kultury i Nauki, przez dziennikarzy i działaczy samorządowych wysłuchała z uwagą ponad dwudziestu wystąpień: przedstawicieli prezydenta, marszałków sejmu i senatu, wicepremiera, ministrów, szefów agencji rządowych, telewizji i wielu innych osób. Uważne wsłuchiwanie się w to, co mają do powiedzenia goście wynikało:
- po pierwsze z faktu, że uczestnicy kongresu mieli możliwość usłyszeć wypowiedzi kompetentnych osób odpowiedzialnych za sprawy naszej gospodarki, przystąpienie do Unii Europejskiej, problemy oświaty, bezpieczeństwa, rozwoju turystyki i wiele, wiele innych.
W gąszczu, docierających do nas, - za pośrednictwem mediów centralnych i nie tylko, niejednokrotnie tendencyjnych, a czasami sprzecznych informacji o wielu istotnych dla kraju i narodu sprawach, to bezpośrednie spotkanie miało swoją niewątpliwą wymowę.
- po drugie. Jak podkreślił - prowadzący obrady Kongresu, prezes Stowarzyszenia Polskich Mediów - Marek Traczyk, Kongres ten trwał będzie przez cały rok i jego zakończenie nastąpi dopiero 29 -30 października 2003 r. Będzie więc możliwość, tak na sesjach międzykongresowych jak i na jego zakończeniu ustosunkować się do prezentowanych spraw. Daje to nam, przedstawicielom pism lokalnych, pewien komfort, gdyż w sposób obiektywny i rzetelny, będziemy mogli informować czytelników na ile przedłożone informacje znalazły swoje odbicie w naszej codziennej rzeczywistości. W krótkiej informacji o Kongresie nie sposób omówić wszystkich podnoszonych na nim spraw. Pozwolę sobie zatem ustosunkować się tylko do niektórych, szczególnie ważnych moim skromnym zdaniem.
   Marszałek senatu - Longin Pastusiak - dokonując oficjalnego otwarcia obrad Kongresu, szczególnie mocno zaakcentował stojące przed nami problemy wiążące się z naszym przystąpieniem do Unii Europejskiej, kładąc główny nacisk na sprawy rolnictwa i rozwoju infrastruktury. Podkreślił on również niezwykle istotną rolę, jaką mają do odegrania media lokalne we właściwym informowaniu społeczeństwa o wszystkich sprawach. I tych "wielkich", dotyczących naszej gospodarki, czy przystąpienia do Unii, jak i tych naszych lokalnych, o których poza nimi, nikt społeczeństwa nie informuje. Dodał, że w miarę umacniania się naszego lokalnego - w wielu wypadkach wciąż anemicznego samorządu rola tych środków, nie zawsze przez samorządy doceniana, będzie rosnąć. Media lokalne, to ogromnie ważki instrument w budzeniu świadomości "Naszych Małych Ojczyzn". O roli mediów lokalnych i regionalnych mówiło także wiele innych osób. Podkreślił ich znaczenie, w budowaniu demokracji wicepremier - Jarosław Kalinowski, Członek Zarządu TVP S.A. - Tadeusz Skoczek, dyrektor Radia "Polonia" - Marek Traczyk, a także naukowcy. Prorektor ASP w Katowicach - Marian Oslislo i kierownik Studium Dziennikarskiego Akademii Pedagogicznej w Krakowie - Edward Chudziński. Jak ze statystyk i przeprowadzonych badań wynika, w Polsce wychodzi co najmniej 2500 gazet lokalnych i docierają one do większej ilości czytelników, aniżeli dwa, największe polskie dzienniki: "Gazeta Wyborcza" i "Rzeczpospolita". Te fakty mówią same za siebie. Drugim, istotnym problemem, który przewijał się w wystąpieniach - głównie wicepremiera - J. Kalinowskiego i Sekretarza Komitetu Integracji Europejskiej - minister Danuty Hibner - była sprawa naszego przystąpienia do Unii Europejskiej. Z uwagi na to, że niektórzy pytający, wyrażali obawy, czy aby na naszym przystąpieniu do Unii nie stracimy, podkreślano, że w dobie globalizacji nie możemy pozostać sami, bo w pojedynkę nie sprostamy toczącemu się walcowi dziejów. D. Hibner podkreślała, że UE to wspólnota, zainteresowana we wspólnym rozwoju, gdyż o jej sile i jedności decydował będzie w miarę wyrównujący się status społeczno-gospodarczy wszystkich jej członków. Powiedziała Ona m.in.: "Europa regionów nie jest zaprzeczeniem Europy ojczyzn, lecz rozszerzeniem tego pojęcia na małe ojczyzny społeczności lokalnych, które - podobnie jak naród, jako całość - pragną pielęgnować własne tradycje, zwyczaje i poczucie własnej tożsamości". Bardzo istotną uwagę poczynił minister, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury - Andrzej Piłat, mówiąc, że do Unii Europejskiej nie możemy iść tylko z wyciągniętą ręką, ale, że w tej ręce powinniśmy także coś mieć do zaproponowania: a więc " Z czym do Europy?".
   Obecność na Kongresie ministra Edukacji Narodowej i Sportu- Krystyny Łybackiej, wywołała wiele pytań dotyczących podwyżek dla nauczycieli, kryteriów uzyskiwania nauczyciela mianowanego, czy dyplomowanego. W odpowiedzi Pani Minister podkreśliła, że podwyżki realizowane są zgodnie z zapowiedzią. Zgodziła się także z poglądem, że aktualne zasady awansu nauczycieli są zbyt skomplikowane i zapowiedziała w najbliższym czasie ich uproszczenie. Niezwykle ciekawe, skłaniające do pewnej refleksji, było wystąpienie doradcy Prezydenta RP - Stanisława Cioska. Wskazując na rolę Polski, jako "zwornika kontynentu" położył nacisk na potrzebę zrównoważonej polityki, która nie będzie tylko kurczowo trzymała się Zachodu, ale będzie - w naszym narodowym interesie - doceniała także rangę stosunków ze Wschodem. Do Europy - podkreślił, należymy od dawna i trzeba dążyć do tego, aby w polityce, kulturze, postępie technicznym i technologicznym te więzy zacieśniać. Nie powinniśmy natomiast gubić z pola widzenia naszych dobrosąsiedzkich stosunków ze Wschodem, a szczególnie Rosją. Ten ogromny kraj ma wielką przyszłość przed sobą.
   Już dzisiaj jego tempo rozwoju budzi uznanie i o ile trudno będzie nam się przebić w handlu zagranicznym z Zachodem, to stosunkowo szybko moglibyśmy poprawić nasze relacje handlowe z Rosją, czy Ukrainą, jeżeli znów nas inni nie uprzedzą. Trzeba tylko odbudować, partnerskie, nasączone duchem słowiańskiej przyjaźni stosunki i traktować ich jako godnych partnerów, bo w gospodarce, szczególnie tej, podlegającej prawom rynku, sentymentów nie ma. A nawzajem mamy sobie wiele do zaproponowania a pewne propozycje już kiełkują. Miłym zaskoczeniem dla uczestników Kongresu, było poproszenie pierwszego polskiego kosmonauty - generała Mirosława Hermaszewskiego o podsumowanie obrad.
   Generał, bardzo obrazowo opowiedział o tym, jak to będąc hen w Kosmosie, czuł się kimś, kto znajduje się w naszym układzie słonecznym, w jednej z miliona galaktyk, ale równocześnie tęsknie spoglądał na naszą matkę - Ziemię. Kiedy już ją oglądał, szukał, gdzie jest Europa, gdzie Polska, a potem wędrował myślą do swojej "małej ojczyzny". Bo jego "małą ojczyzną" jest, jak podkreślił - podobnie, jak wielu z nas - i miejsce jego urodzenia, dzieciństwa i aktualne miejsce zamieszkania, a obie są mu bliskie. Jego wystąpienie skłaniało do zastanowienia się, czy z tego, coraz bardziej zglobalizowanego świata, czy z tej wielkiej, wspólnej "wioski", jaką staje się Europa, potrafimy wydobyć to, co dla nas Polaków jest najważniejsze. Dumę z naszego słowiańskiego rodowodu, poczucie własnej godności, polegającej także na tym, że oto wchodzimy do Europy wnosząc określony narodowy dorobek: naszą bogatą historię, wspaniałą kulturę z jej przepięknymi elementami ludowości i regionalizmu, ale także nie skażoną ziemię, która na potrzeby Europy może produkować zdrową żywność, wspaniałe, rekreacyjne tereny, bogate w pamiątki i elementy kultury materialnej i duchowej i nade wszystko pracowity, ambitny coraz lepiej wykształcony naród, który rozwojowi tej Europy także może służyć, nie zapominając o swoich korzeniach.
   To naprawdę był wspaniały i udany Kongres, toteż do myśli na nim rzuconych, będziemy w naszych rozważaniach - ot choćby przy rozwoju turystyki - powracać jeszcze nie raz.

Antoni Urbaniec

PS. Byłoby nie fer, gdybym nie poinformował PT czytelników, że wśród jednostek sponsorujących ten kongres nie zabrakło także przedstawicieli Beskidów.
Na bankiecie wydanym w pierwszym dniu Kongresu częstowała jego uczestników swoimi delicjami "Cukiernia Beskidzka" Czesławy i Stanisława Siwców z Zawoi. Ta sama cukiernia, której wyroby możemy degustować w Supermarkecie Lider i w cukierni Hania na Rynku w Żywcu. Wielkie kolejki, jakie ustawiały się przy jej stoisku, prosząc także o "co nieco" na wynos, wystawiały jej wyjątkowo wysoką ocenę.

Tekst: A Urbaniec, Foto: nim


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.