Kalejdoskop / nie tylko / wspomnień - Dwa Światy.
Ponoć, kiedy pytają górala, co robi, gdy ma czas to odpowiada, że siedzi i myśli, a kiedy zadają mu pytanie, co robi, gdy nie ma czasu to mówi, że tylko myśli. Otóż, kiedy tak siedzę i myślę, to wydaje mi się, że otaczają mnie dwa światy.
Świat ludzi zwyczajnych, prostych i świat polityków. Do świata polityków zaliczam wszystkich, piastujących wysokie stanowiska w różnych wybieralnych organach administracji państwowej i oczywiście biznesmenów, bo bez polityki biznesu się nie zrobi. Kiedyś - dawno temu, tak dawno jak sięga moja pamięć, ten świat polityki, jakby był zwrócony twarzą do ludzi i czasami myślał o tym, czy ludzie mają pracę, czy mają, co do garnka włożyć i w ogóle jak im się żyje.To prawda, że czasami, aby coś do garnka włożyć trzeba było odstać w kolejce, ale garnek można było zapełnić. No może nie tak jak się chciało, ale zawsze. Czasami nawet na śmietnik, co nieco trafiało i jakoś nikt tego po śmietnikach nie szukał.
A i żyło się jakby więcej na luzie. Była praca, rozwijało się życie towarzyskie i kulturalne. Przedsiębiorstwa jedno przed drugim, prześcigały się w budowie ośrodków wczasowych i zapewnianiu ludziom / w tym także dzieciom/ w miarę godziwego wypoczynku. Być może te poczynania natury kulturalnej i socjalnej, nie zawsze kierowały się rachunkiem ekonomicznym, ale były. A i naród jakby miał więcej grosza. Dzisiaj - w moim odczuciu - te dwa światy coraz bardziej się oddalają. Świat polityki, z coraz większą zachłannością zwraca swoją twarz w kierunku pieniądza, a prości, zwyczajni ludzie, pozostawieni są sami ze swoimi kłopotami i rzadko, kto o nich myśli. Owszem czasami nawet mówi się dużo na ich temat, ale najczęściej tylko mówi.Ludzie polityki, nawet ci stojący jakby po lewej stronie sceny, / bo scena przemieszała się, a przemieszała / prawdopodobnie zapomnieli skąd wyrośli. Kiedy prezydent Aleksander Kwaśniewski zaproponował, aby posłowie aktualnie panującego nam Sejmu obniżyli swoje apanaże o 2000 zł. zapanowała solidarna, głucha cisza i tylko bodaj Samoobrona gotowa była na to przystać. Ostatni apel A. Leppera o obcięcie o połowę uposażenia posłów, wywołał istną burzę, a co gorliwsi zaczęli nawet tłumaczyć, że obniżenie uposażenia parlamentarzystów niewielkie przyniesie zyski. Włos na głowie mi się jeżył, kiedy te bzdurne wyliczenia czytałem. A już zupełny niesmak poczułem, kiedy w Kronice Beskidzkiej, przeczytałem, że posłowie "Obronili pensje". Z notatki wynika, iż Sejm większością głosów odrzucił propozycję zmiany ustawy o wykonywaniu zawodu posła i senatora, w której zakładano drastyczne obniżenie uposażeń posłów i senatorów z 9 tyś. zł. do około 3 tyś. zł. Jak informuje "Kronika" z 16 posłów Podbeskidzia z jego małopolskiej i śląskiej części, za odrzuceniem ustawy opowiedziało się 11 posłów, w tym solidarnie wszyscy posłowie lewicy!!!
Przeciwko odrzuceniu proponowanych zmian głosowali tylko: - Jacek Falus i Adam Bielan / obaj PiS/ Piotr Smolana / Samoobrona/ oraz Leszek Murzyn /LPR/. Fama niesie, że propozycje obniżenia uposażeń parlamentarzystów, po to były bardzo drastyczne i może trochę niepoważne, pod publiczkę, że posłowie głosujący za, byli pewni, iż nie przejdą i stąd łatwo było im popisać się gestem. Jeżeli czynili to szczerze, z dobrego serca, to teraz mają możliwość zamanifestowania swoich przekonań, zrzekając się części swoich apanaży na przykład na domy dziecka. Ano zobaczymy.
Nie po raz pierwszy, natomiast dziwię się lewicy. Przecież, zamiast odrzucać te propozycje, mogła wyjść z inicjatywą ustawy, która zakładałaby znacznie mniejsze obniżenie poborów, a tym samym zachować twarz. Nie wiem, jakie samopoczucie mają posłowie głosujący za odrzuceniem, ale im nie zazdroszczę.
Mam nadzieję, że to nie ostatnie "podejście" w tej sprawie. Można by przecież zastanowić się, czy każdy poseł i senator musi mieć własne biuro, którego wyposażenie i utrzymanie wcale tak mało nie kosztuje. Kiedyś w siedzibie powiatowych władz było lokum dla posłów i ludzie delegowani do ich obsługi. Tam można było przyjmować petentów, wysłuchiwać skarg i nadawać bieg sprawom, które przyjęto do rozpatrzenia.
Czy dzisiaj tak by być nie mogło?
Na pewno oszczędności uzyskane poprzez obniżenie uposażeń, czy potanienie działalności biur poselskich i senatorskich, nie byłyby bajońskie i nie pokryłyby dziury budżetowej, ale w tak powziętych decyzjach nie to byłoby najistotniejsze. Wykazanoby przynajmniej odrobię solidarności z tymi, którzy ledwo wiążą koniec z końcem i danoby dobry przykład innym.
A tak?
Nie mogę oprzeć się refleksji, że zbyt szybko przejście ze świata szarych ludzi, do świata polityki kładzie tamę nie tylko pomiędzy ludźmi, ale także pomiędzy EGO tej samej osoby, występującej raz w roli zwykłego człowieka, a drugi raz w roli parlamentarzysty.
A jednak pieniądz, nawet nie tak znowu wielki, "potęgą jest i basta"! Na czym parafrazując znane powiedzenie kończę.
Antoni Urbaniec