Prosto z Mostu.
Milowymi krokami zbliżają się wybory samorządowe. Nieubłaganie zbliża się okres wakacji, co oznacza wakacje parlamentarzystów, a tym samym albo pospieszne, to znaczy złe zapisy w ordynacji wyborczej, albo opóźnione uchwalenie tejże ordynacji po wakacjach, to znaczy późno. I tak źle i tak niedobrze. Z przecieków, które dostarczają mi moje "jaskółki," zadziwia mnie podział na obwody wyborcze, w przypadku wyborów do Rady Powiatu. Otóż jak wtajemniczeni twierdzą, to w jednym obwodzie znajdą się co najmniej dwie gminy. I tu zaczynam wątpić w logikę ustawodawcy (podkreślam uczciwie, że są to tylko domysły, gdyż oficjalnego stanowiska w tej sprawie jeszcze nie ma). Ale jak mówią, w każdej plotce jest źdźbło prawdy. Gdyby tak było, to faktycznie jest to kuriozum. Proszę sobie wyobrazić kandydata na radnego powiatowego, który mieszka np. w Słotwinie, a wybierany będzie również przez mieszkańca, np. Brzuśnika. Dobrze będzie jeśli wybierany i wyborca będą wiedzieć gdzie te wsie leżą, a co dopiero by się dowiedzieć coś o kandydacie. Z drugiej strony, ów kandydat może nie mieć zielonego pojęcia o problemach tej wsi, i z czym do ludzi? Uważam, że w imię upolitycznienia tego szczebla samorządowego, tworzy się konglomeracje, nieprzystające całkiem do siebie. By było śmieszniej, a jest to nie do śmiechu, to w efekcie tych politycznych wyborów do samorządu powiatowego, może być tak, że niektóre gminy nie będą mieć swojego przedstawiciela w powiecie, chociaż to właśnie z gmin składa się powiat. Rozumiem, że na szczeblu regionów (województw), polityka ma już swoje miejsce. Przedstawiciele powiatu będą mieć swojego ( swoich ) reprezentanta (ów) w Sejmiku samorządowym, ale w powiecie. Czy my czasem nie odbijamy się od ściany do ściany? Ktoś rzucił hasło, za dużo kosztuje Rada Powiatu, bo za dużo jest radnych. Zgoda. Ale gdyby pomyśleć i dostosować strukturę wybieranych, do specyfiki powiatu, to przecież nie trzeba było aż tak drastycznie zmniejszać ilości radnych w powiecie (prawdopodobnie o 50 %), ale zmniejszyć wydatki w radzie, poprzez obcięcie diet itp. Ale my jak zwykle. Po wyborach obudzimy się "z ręką w nocniku". I po to by zachować twarz, w stosunku do gmin, które mogą nie mieć swej reprezentacji w Radzie Powiatu, będziemy dobierać sztucznie, ludzi do poszczególnych komisji, spośród kandydatów na radnych, którzy nie zostali wybrani w wyborach samorządowych. I co? I nic. "Musztarda po obiedzie".
* * *
Miałem już nie pchać się w meandry polityki krajowej. Ale to się nie da.
Jak zobaczyłem żałosną minę naszego Premiera Millera, który omal się nie rozpłakał sygnalizując o raporcie na temat sytuacji w spółkach Skarbu Pąństwa a w chwilę później głupkowaty uśmiech pana Przewodniczącego
Krzaklewskiego, który zabierał głos w tej samej sprawie, tylko w innej stacji telewizyjnej ( oczywiście w TVN ) to normalnie chciał mnie szlag trafić. Nie mogłem zrozumieć kto jest katem a kto ofiarą. Z błazeńskim uśmiechem i cynizmem na ustach pan Przewodniczący potwierdził, że myśmy robili dobrze. Więc pytam się do jasnej cholery z czyjego nadania zasiadał w tych spółkach zarząd, z czyjego nadania w radach nadzorczych tych spółek zasiadali członkowie. To kto wreszcie kradł (uważam, że pobieranie nienależnych pieniędzy, względnie ich marnotrawstwo, bądź wydawanie ich według własnego widzimisie, nie własnych pieniędzy jest czystym, zwykłym złodziejstwem a z uwagi na ich rozmiar - zbrodnią). Jak mają się czuć emeryci i renciści, którym przygotowuje się rewaloryzacje rent i emerytur w czerwcu, w wysokości 0,5 % (słownie: zero pół procenta), co dla niektórych oznacza podwyżkę 3 zł (słownie: trzy złote) przy głodowej rencie 600 złotych. Jak to nazwać. Kpiną, żałosnym żartem, czy szyderstwem z ogromnej rzeszy często schorowanych, zmęczonych życiem, ale zasłużonych ludzi dla tego kraju. My jeszcze ani w połowie, nie znamy faktów, jak ludzie z nadania TKM w ciągu krótkiego czasu porobili fortuny. Najgorsze jest to, że znamy ich nazwiska, pozycję społeczną ,czytamy o nich na pierwszych stronach gazet. Najpierw duży szum, złapaliśmy, sukces policji, prokuratury itp. Za chwile dowiadujemy się, że są na wolności, ktoś wpłacił za nich kaucję.I to
horendalne. Pokażcie mi takiego głupiego, który za swoje pieniądze będzie wykupywał złodzieja. Gorzej, bo w efekcie tenże, "państwowy złodziej" nagle nie ma już żadnego majątku,( tych drobnych 100 milionów złotych ), nie ma już żony, czy konkubiny,(choć dalej śpią razem ) a majątku już też nie ma. Po jakimś tam okresie, ów złodziej, w najlepsze konsumuje sobie owoce złodziejskiej procedury. A szary obywatel co? Chyba powinien się iść paść.
Trafnie wierszem wyraził swoją opinię na ten temat mój przyjaciel, którego wiersz zamieszczam obok.
Kazimierz SEMIK
P.S. Domagają się ode mnie Szanowni Czytelnicy by puścić farbę na temat lokalnych wyborów. Otóż nie lubię "wróżyć z fusów". I nie mam na razie zamiaru nikomu robić darmowej kampanii wyborczej. Na ten temat pisać jest jeszcze czas.