Nad Sołą i Koszarawą - nr 11 (90) - rok  V - 1  czerwiec  2002

poprzedni artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Opowieści (nie) z tej ziemi - Polskie tradycje łowieckie.

Ludność prasłowiańska z epoki brązu i początków epoki żelaza /1200 -200 lat p.n.e./ prowadziła osiadły tryb życia i zajmowała się uprawą ziemi, chowem zwierząt oraz łowiectwem, zbieractwem i rybołówstwem. O prasłowiańskiej historii łowiectwa dowiadujemy się głównie z wykopalisk. Największe cmentarzysko z grobami całopalnymi odkryto w Łużycach- w Saksonii, gdzie między innymi znajdywano groty strzał i oszczepów. Podobne wykopaliska miały miejsce w Poznańskim i na Dolnym Śląsku.
Słowiańskie plemiona Wenedów, żyjące nad Wisłą i Odrą, podobnie jak prasłowianie, zachowały zwyczaj palenia zwłok. W całopalnych grobach słowiańskich, głównie z I - II wieku n.e. znajduje się duże ilości broni w tym także o znaczeniu łowieckim. Istotnym uzupełnieniem tej wiedzy są znajdywane, gliniane naczynia, na których zachowały się sceny z polowań. Tyle w wielkim skrócie można powiedzieć o najstarszej historii łowiectwa na naszych ziemiach. Wiemy jednak, także z wykopalisk, że przed epoką lodowcową żyły na tych ziemiach lwy i słonie, nosorożce i pantery, a kiedy niskie temperatury i lody wyparły ich z Europy, na ich miejsce pojawiły się woły piżmowe, mamuty, tury i żubry. Przywędrowały niedźwiedzie jaskiniowe, renifery i jelenie. 
Peanem na temat polskiego łowiectwa - w czasach najnowszych - można nazwać książkę Albina Kryńskiego p.t. "Z kart łowiectwa polskiego" Zawarł w niej wiele ciekawych uwag i spostrzeżeń. Niektóre z nich godne są zacytowania w całości. Oddając hołd ludziom o obco brzmiących nazwiskach, którzy, w dalekim Arras, tkali dla nas gobeliny, w Norymberdze, czy gdzie indziej, wykuwali puchary do wina, damasceńską broń, czy rycerskie zbroje, wznosili nam Wawel i Zamość, stwierdza równocześnie:
"Ale, łowiectwo i prawie wszystko, co z nim związane - było nasze. Począwszy od wspaniałych puszcz / dziś jeden maleńki ich relikt budzi podziw i zazdrość wielu narodów/ i przemierzających je turów, żubrów, niedźwiedzi, czy orłów, po myśliwską broń, sposoby łowów, konie, psy, ubiór, przybór i rubaszny humor". Bardzo piękne i trafne stwierdzenia zawiera nieco dalej:
"Coś jednak zostało z tamtych chwil i na ziemi, w tęsknotach mężczyzn, w czujności ocalałych dzikich zwierząt, w genach myśliwskich psów. Pozostał, lub - powiedzmy dokładniej - powrócił do nielicznych ostępów leśnych żubr, odnalazł swoją ostoję na skrawkach bagien i grądów łoś. Wojny i niepokoje, nieobce tym ziemiom, każdorazowo wywoływały eksplozje wilczych watah. Przetrwał - przytajony na konarze jednego z miliona drzew Białowieży, jakże nieliczny już drapieżny duch pradawnych borów - ryś i jeszcze rzadszy żbik; na kresach cywilizacji ocalał jakimś cudem pracowity budowniczy - bóbr, a niedostępne percie / i troska człowieka/ pozwoliły pozostać w niewielkich rezerwatach niedźwiedziowi, kozicy i świstakowi".
Coś jednak pozostało. Oj pozostało!!! I to coś jest troską i dumą nie tylko nas myśliwych. To coś jest / różnie rozumianą/ troską naszego narodu, myślę, że także naszej żywieckiej społeczności. Wszak, może Beskidy, to nie "pełne zwierza bory", ale przedstawicieli wielu jej gatunków wcale nie brakuje. W książce noszącej tytuł "W ostępach Beskidzkiej Kniei" A. Urbaniec przytacza dane porównujące stan dzikiej zwierzyny na Żywiecczyźnie w ostatnim 25 -leciu. W 1975 r. było: 
-w zwierzynie podlegającej ochronie gatunkowej: niedźwiedzi - 2; wilków - 0; rysi - 6; bobrów - 0; głuszców - 56,
- w zwierzynie łownej: jeleni - 348; sarn - 2087; dzików - 74; zajęcy - 3260.
W roku dwutysięcznym odpowiednio:
- niedźwiedzi - 5; wilków - 50; bobrów 70; w pozycji rysie brak danych, ale w 1995 r. wykazuje 15; podobnie w pozycji głuszce w 1995 r. - 52.
- jeleni - 852; sarn - 3187; dzików - 188; zajęcy - 1206 / wyraźny spadek/.
Warto przypomnieć, że w okresie międzywojennym na Żywiecczyźnie nie było wilków, prawie nie było niedźwiedzi i jeleni. Stan sarny był także niewielki. Po wyzwoleniu, w zwierzynie, szczególnie grubej stan był bardzo zły. W 1945 r. myśliwi pozyskali: jeleni - 0; sarn - 346; dzików - 22; lisów 89; bażantów - 29. Odpowiednio w roku 2000: jeleni -239; sarn - 927; dzików -135; lisów - 461; bażantów - 74. Jedynie stan zająca budzi niepokój. 
W 1945 r. pozyskano - 1378 sztuk, jeszcze w 1975 r. - strzelono - 1863 zające, a od tego czasu obserwuje się ogromy regres, tak w stanie, jak i w ilości pozyskanych zajęcy. / dane z w/w książki/. Tak więc w dzikiej zwierzynie / poza zającem/ mamy się czym chwalić, ale także mamy obowiązek zabiegać, aby tak pozostało. O tym co po tej linii robią myśliwi porozmawiamy następnym razem. 

Stary Nemrod

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.