Nad Sołą i Koszarawą - nr 20 (75) - rok IV - 15 październik  2001

poprzedni artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Jak można diabłem zostać?

Różne są dzieje powstania nazw poszczególnych miejscowości, każda na pewno warta jest zbadania i opisania. Nie mniej ciekawe bywają historie przezwisk, które z czasem pozbawione legendy żyją już swoim życiem. Najczęściej przydomki zapożyczano od wykonywanego zawodu, posiadanego majątku czy też jakiegoś - nie koniecznie wielkiego - czynu, którego dopuścił się dany osobnik. Zdarzało się też, że rodziły się one z powodu posiadanych przywar, osobistych śmiesznostek, powiedzonek. Bywało i tak, iż nazewnictwo zawdzięczano jednemu z przodków. Tak na przykład Jan Szymański otrzymał przezwisko w... spadku. Stało się to za sprawą protoplasty rodu, który zakochał się w "miejskiej pannie, do której nauczył się w nocy chodzić, oknem łażąć". Siostra tejże panny mieszkająca obok zaniepokojona nocnymi odgłosami poczęła podpytywać siostrę: "Ktoś ku tobie oknem łazi w nocy". Na to zdenerwowana oblubienica odcięła: "że musiałby diabeł łazić, nie człowiek". Nie zadowolona z odpowiedzi krewna postanowiła sprawdzić co to za diabli nocą włóczą się po parapetach. Kiedy zapadł zmrok i wszyscy przyzwoici obywatele położyli się spać snem sprawiedliwych, wtedy pojawił się on. Cicho, prawie bezszelestnie, odziany w białą koszule podążał znaną - jak sądził - tylko sobie drogą do ukochanej. Gdy wtem czyjaś ręka pewnym chwytem ujęła nocną marę za rękach i rzekła: "Tyś to biały diable!". I od tego dnia, a raczej nocy on i wszyscy jego potomkowie znani byli jako białe diabły...

J.K.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.