Nad Sołą i Koszarawą - nr 19 (74) - rok IV - 1 październik  2001

 poprzedni artykuł    |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Opowieści (nie) z tej ziemi...

Leżące u podnóża Skrzycznego piękne, równinne pola majątku w Lipowej - niegdyś jedno z gospodarstw Instytutu Zootechniki w Krakowie - stanowiły wspaniałą ostoję zwierzyny drobnej- głównie zająca. Bywało, że po jednym polowaniu układano pokot liczący 70-80 szaraków, a jedno z polowań w 1969 r. przerwano już o godz. 12.00, gdyż na pokocie leżało 125 zajęcy. To na tych polach w 1974r. wytrawny myśliwy, długoletni prezes Koła Łowieckiego "Łodygowice"- Karol Loranc przeżył niecodzienną przygodę, którą często wspomina - naoczny świadek - "senior" naszego koła - kol. Marian Rączka.
Kol. K. Loranc miał w tym dniu wyjątkowe "szczęście". Podczas pędzenia kolejnego miotu złożył się do zająca, wypalił, zając jakoś dziwnie przekoziołkował i pognał dalej.
- Kulą strzelałem, kulą - wołał skonfundowany Karol, usprawiedliwiając swoje pudło. Jakoż przestawił w swoim drylingu spust z kulowego na śrutowy i zaczął kłaść gachy jednego po drugim, w przypływie emocji pudłując od czasu do czasu, bo szaraki ciągły na niego jakby się zmówiły. Kładł je dopóki nie zabrakło mu naboi. Położył kilka ładnych kotów, a potem chwycił broń za lufy i zaczął się kolbą oganiać przed atakującymi go zającami. Tak było dawniej- w latach 70 - tych. Dzisiaj zajęcy jak na lekarstwo, a i dobrego gospodarza także chyba tym - będącym jeszcze w posiadaniu państwa, polom brakuje. Byliśmy tam z kolegą Marianem i innymi myśliwymi nie tak dawno- w sierpniu 2001 r. Podkreślam tę datę, bo to co tam zobaczyliśmy woła o przysłowiową "pomstę do nieba" [!!!] i warto zapamiętać, kiedy to się działo. Zobaczyliśmy- stojące na pniu, na wpół wymłócone przez deszcz i wiatr dwa duże łany rzepaku. Tego rzepaku, z którego już powinien być wytłaczany, olej, a którego - w roku bieżącym, z krajowych zbiorów, w olejarniach brakuje. Na pniu także stał duży łan - dorodnej, nie poprzewracanej przez wichury, pszenicy dopraszającej się o kombajn, ale w majątku go ponoć brak, bo ktoś odgórnie zadecydował o sprzedaży dwóch będących na stanie gospodarstwa kombajnów. Krążą plotki, że w stosunku do tego wzorowego niegdyś gospodarstwa / jego były kierownik - dr Eugeniusz Pasieka, chyba przewraca się w grobie/, celowo prowadzona jest polityka upadłościowa, aby współcześni "wielmoże" mogli je wykupić za bezcen. Padają nazwiska osób, które ponoć bardzo zainteresowane są wykupieniem tego majątku, gdyż jak twierdzą rozmówcy, nieopodal ma przebiegać droga szybkiego ruchu Bielsko- Zwardoń, a wtedy te równe jak stół pola, mogą zwielokrotnić swoją wartość. Po co na żyznych glebach uprawiać rzepak, pszenicę, czy inne- pracochłonne, a mało opłacalne rośliny, skoro można pobudować różnego rodzaju obiekty, sportowe, czy handlowe przynoszące krociowe zyski. Może sprawą tą, choćby nie uprzątniętymi plonami, zainteresowały się organy ścigania, czy inne kompetentne czynniki, bo a nóż dojdzie do tego, że zamiast niegdyś dorodnego stada krów, czy niezbyt licznego stada owiec- jakie ostatnio widziałem, na tym 300 ha kompleksie, wyjątkowo urodzajnej- jak na górskie warunki Żywiecczyzny ziemi - ziemi chlebem, mlekiem i miodem rodzącej, nie tylko zająca na lekarstwo, ale nic co przypominało by jej rolniczy charakter nie uświadczymy. 

Stary Nemrod

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.