Kosmetyka Tlenowa - za i przeciw.
W roku 1775 poznano dokładnie rolę tlenu w procesach oddychania. Pociągnęło to za sobą próby użycia tego pierwiastka do celów leczniczych. Zaobserwowano zabijanie mikroorganizmów przez ozon co pozwoliło użycie ozonu do leczenia gruźlicy, odkażania i gojenia ran, odkażania narzędzi chirurgicznych, ozonowania wody. Gdy w badaniach nad właściwościami ozonu posunięto się dalej - użyto go w chorobach naczyń, żylakach, cukrzycy.
W końcu i kosmetyka nie została obojętna na terapię tlenową. W ostatnich latach ukazało się dużo produktów i urządzeń "tlenowych".
Jednak przez cały czas trwają dyskusje - czy skuteczne jest stosowanie tlenu w pielęgnacji skóry?
Jedno jest pewne - bez tlenu nie ma życia. Wdychanie czystego tlenu powoduje przyspieszenie procesów utleniania w komórkach przez co organizm zostaje wprowadzony w stan ożywienia. Jednak dłuższe oddychanie czystym tlenem jest zabronione. Tlen dostarcza komórkom energii do spełnienia ich zadań. Dotyczy to także skóry. Optymalne zaopatrzenie w tlen daje zdrowie i młodość, ale nadmiar tlenu może być szkodliwy. Dzieje się tak dlatego, że z tlenu tworzą się wolne rodniki. W małych ilościach są one potrzebne do niszczenia bakterii i wirusów chorobotwórczych, jednak nadmiar wolnych rodników przyśpiesza starzenie się organizmu. W tym miejscu należy jeszcze zaznaczyć, że szkodliwe działanie wolnych rodników jest możliwe wtedy, gdy dochodzi do wyraźnych zaburzeń w ilości i aktywności "zmiataczy".
"Zmiatacze" wolnych rodników:
- enzymatyczne, np. enzym tzw. dysmutaza ponadtlenkowa
- nieenzymatyczne, np. witaminy A, E, C, koenzym Q.
Podczas stosowania zabiegów tlenowych należy jednocześnie dbać o wprowadzenie do organizmu "zmataczy" wolnych rodników, najlepiej w postaci witamin A, E, C.
Metody zaopatrzenia skóry w tlen
- pierwszą jest podwyższenie ilości tlenu we krwi przez wdychanie czystego tlenu, czyli inhalacja,
- druga metoda to dotlenienie skóry przez zabiegi kosmetyczne połączone z naparowaniem, spryskiwaniem i ozonowaniem twarzy,
- trzecia metoda polega na stosowaniu preparatów kosmetycznych, które przenoszą chemicznie związany tlen do skóry.
Na rynku kosmetycznym można zaopatrzyć się w kremy zawierające tlen. W preparatach kosmetycznych tlen zawarty jest w liposomach czyli małych kuleczkach fosfolipidowych, które transportują tlen w głąb skóry.
Krytycy i zwolennicy
Istnieją pewne wątpliwości: czy na pewno tlen wniknie w głąb skóry, może kulka liposomowa pęknie w pierwszych warstwach naskórka i tam zostawi tlen ? Wtedy przyjmowanie tlenu przez skórę równe będzie zeru.
Według jednych przyjmowanie tlenu przez skórę nie ma sensu. Tlenu do komórek rozrodczych naskórka i skóry właściwej dostarczają naczynia krwionośne położone w skórze. W zdrowej skórze nie istnieje niedobór tlenu. Skóra samoregulująco dba o przepływ krwi, a więc o dotlenienie komórek. Poza tym komórki potrzebują tylko określoną ilość tlenu. Według innych - kosmetyka tlenowa ma sens. Twierdzą, że wraz ze wzrostem zanieczyszczenia środowiska coraz mniej jest świeżego powietrza, stąd ich przekonanie, że brakuje tlenu. Z kolei niedobór tlenu prowadzi do osłabienia organizmu, powoduje zwiotczenie i zmęczenie skóry.
Na rynku wystąpiła całkowita dezorientacja:
- kupić urządzenie tlenowe /np. do kąpieli perełkowej/?
- kupić aparat do inhalacji ?
- kupić kosmetyki tlenowe ?
A może wystarczą "zabiegi" na świeżym powietrzu ?
Nie można udzielić dla wszystkich jednej rady. Można jedynie domniemywać, że osobom przebywającym dużo na świeżym powietrzu, prowadzącym ruchliwy tryb życia kosmetyka tlenowa nie jest potrzebna.
mgr Łucja Legun