Nad Sołą i Koszarawą - nr 19 (74) - rok IV - 1 październik  2001

 poprzedni artykuł    |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Kosmetyka Tlenowa - za i przeciw.

W roku 1775 poznano dokładnie rolę tlenu w procesach oddychania. Pociągnęło to za sobą próby użycia tego pierwiastka do celów leczniczych. Zaobserwowano zabijanie mikroorganizmów przez ozon co pozwoliło użycie ozonu do leczenia gruźlicy, odkażania i gojenia ran, odkażania narzędzi chirurgicznych, ozonowania wody. Gdy w badaniach nad właściwościami ozonu posunięto się dalej - użyto go w chorobach naczyń, żylakach, cukrzycy.
W końcu i kosmetyka nie została obojętna na terapię tlenową. W ostatnich latach ukazało się dużo produktów i urządzeń "tlenowych".
Jednak przez cały czas trwają dyskusje - czy skuteczne jest stosowanie tlenu w pielęgnacji skóry?
Jedno jest pewne - bez tlenu nie ma życia. Wdychanie czystego tlenu powoduje przyspieszenie procesów utleniania w komórkach przez co organizm zostaje wprowadzony w stan ożywienia. Jednak dłuższe oddychanie czystym tlenem jest zabronione. Tlen dostarcza komórkom energii do spełnienia ich zadań. Dotyczy to także skóry. Optymalne zaopatrzenie w tlen daje zdrowie i młodość, ale nadmiar tlenu może być szkodliwy. Dzieje się tak dlatego, że z tlenu tworzą się wolne rodniki. W małych ilościach są one potrzebne do niszczenia bakterii i wirusów chorobotwórczych, jednak nadmiar wolnych rodników przyśpiesza starzenie się organizmu. W tym miejscu należy jeszcze zaznaczyć, że szkodliwe działanie wolnych rodników jest możliwe wtedy, gdy dochodzi do wyraźnych zaburzeń w ilości i aktywności "zmiataczy".
"Zmiatacze" wolnych rodników:
- enzymatyczne, np. enzym tzw. dysmutaza ponadtlenkowa
- nieenzymatyczne, np. witaminy A, E, C, koenzym Q.
Podczas stosowania zabiegów tlenowych należy jednocześnie dbać o wprowadzenie do organizmu "zmataczy" wolnych rodników, najlepiej w postaci witamin A, E, C.
Metody zaopatrzenia skóry w tlen
- pierwszą jest podwyższenie ilości tlenu we krwi przez wdychanie czystego tlenu, czyli inhalacja,
- druga metoda to dotlenienie skóry przez zabiegi kosmetyczne połączone z naparowaniem, spryskiwaniem i ozonowaniem twarzy,
- trzecia metoda polega na stosowaniu preparatów kosmetycznych, które przenoszą chemicznie związany tlen do skóry.
Na rynku kosmetycznym można zaopatrzyć się w kremy zawierające tlen. W preparatach kosmetycznych tlen zawarty jest w liposomach czyli małych kuleczkach fosfolipidowych, które transportują tlen w głąb skóry.
Krytycy i zwolennicy
Istnieją pewne wątpliwości: czy na pewno tlen wniknie w głąb skóry, może kulka liposomowa pęknie w pierwszych warstwach naskórka i tam zostawi tlen ? Wtedy przyjmowanie tlenu przez skórę równe będzie zeru.
Według jednych przyjmowanie tlenu przez skórę nie ma sensu. Tlenu do komórek rozrodczych naskórka i skóry właściwej dostarczają naczynia krwionośne położone w skórze. W zdrowej skórze nie istnieje niedobór tlenu. Skóra samoregulująco dba o przepływ krwi, a więc o dotlenienie komórek. Poza tym komórki potrzebują tylko określoną ilość tlenu. Według innych - kosmetyka tlenowa ma sens. Twierdzą, że wraz ze wzrostem zanieczyszczenia środowiska coraz mniej jest świeżego powietrza, stąd ich przekonanie, że brakuje tlenu. Z kolei niedobór tlenu prowadzi do osłabienia organizmu, powoduje zwiotczenie i zmęczenie skóry.
Na rynku wystąpiła całkowita dezorientacja:
- kupić urządzenie tlenowe /np. do kąpieli perełkowej/?
- kupić aparat do inhalacji ?
- kupić kosmetyki tlenowe ?
A może wystarczą "zabiegi" na świeżym powietrzu ?
Nie można udzielić dla wszystkich jednej rady. Można jedynie domniemywać, że osobom przebywającym dużo na świeżym powietrzu, prowadzącym ruchliwy tryb życia kosmetyka tlenowa nie jest potrzebna.

mgr Łucja Legun

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.