Nad Sołą i Koszarawą - nr 18 (73) - rok IV - 15 wrzesień  2001

poprzedni artykuł    |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Odszkodowania wojenne - "Miska soczewicy" - cd.

Życie dopisało ciąg dalszy do skandalu, związanego z wypłatą odszkodowań dla Polaków przymusowo zatrudnionych w III Rzeszy. W nr 15(70) "NSiK", w artykule "Miska soczewicy" - przedstawiłem wnioski sformułowane przez osoby z Żywiecczyzny, wywiezione w czasie okupacji na roboty do Niemiec. Represjonowani wyrażają nagminnie swoje rozgoryczenie z powodu kryteriów przyznawania oraz wysokości wypłacanych kwot. Są one niewspółmiernie małe, w stosunku do ogromu cierpień prześladowanych, zaś zasady ich przydziału powodują, że wielu poszkodowanych przez okupanta nie otrzyma żadnej rekompensaty.
Czary goryczy dopełnił fakt, że Fundacja Polsko - Niemieckie Pojednanie zgodziła się na przeliczenie marek na złotówki, po wyjątkowo niekorzystnym dla strony polskiej kursie ( z początku czerwca br.). Wskutek tego, ofiary nazizmu stracą ogromną kwotę 50 milionów złotych, o którą zostaną okrojone i tak skromne wypłaty odszkodowań. Kto odpowiada za ten skandal ? Wydaje się, że główną przyczyną tej wielkiej straty finansowej jest po prostu bezmyślność strony polskiej, tj. Zarządu i kontrolującej go Rady Fundacji. Bo to właśnie polscy negocjatorzy zaproponowali Niemcom wypłatę w złotówkach. Z wysokich odsetek bankowych obowiązujących w kraju, narastających między datą przekazania pieniędzy do polskiego banku, a ich przekazaniem ofiarom represji - zaplanowano pokrycie kosztów administracyjnych fundacji. A jest co utrzymywać ! Biuro prezesa Fundacji liczy sobie, bagatela - 284 zatrudnione osoby i pochłania rocznie kwotę 19 min złotych. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, iż prezes dysponuje biurem prawnym i sześcioma doradcami, a mimo to -popełniono kardynalne, wręcz szkolne błędy. Szkoda tylko, że skutki tego odczują na własnej skórze ci, którzy przeszli gehennę w okresie wojny.
W poprzednim artykule, wspominałem również o zastrzeżeniach wysuwanych przez poszkodowanych, dotyczących składu osobowego władz Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, w których aż gęsto od tzw. "desantu politycznego". Aby nie być gołosłownym, pozwolę sobie podać personalia członków Rady Fundacji, a więc organu mającego nadzorować poczynania jej Zarządu ( z jakim opłakanym skutkiem, widzimy wszyscy). Otóż członkami szacownej Rady są : Adam Dec, Andrzej Grabowski, Edward Balawejder, Karol Gawłowski, Bronisław Geremek, ks. Jan Hause, Ludwik Krasucki, Hans Koschnick, Stefan Kozłowski, Tadeusz Mazowiecki, Arnold Mostowicz, Lech Mróz, Jerzy Marek Nowakowski, Stefan Rogulski, Jacek Taylor, Jacek Turczyński, Andrzej Tymowski, Wiesław Walendziak, Wojciech Wardecki i Jerzy Widzyk. 
Jak widać, aż roi się w tym gremium od nieudacznych, skompromitowanych polityków tzw. solidarnościowej prawicy. Nic zatem dziwnego, że Fundacja od początku swojej działalności wzbudza tyle kontrowersji i zastrzeżeń, co krok popełniając brzemienne w skutkach błędy. Narasta przez to rozgoryczenie i upokorzenie całej rzeszy żyjących jeszcze ofiar niewolniczej pracy na rzecz hitlerowskich Niemiec. Za lata poniżenia i poniewierki, zapewniono pokrzywdzonym przysłowiową "miskę soczewicy", czyli kwotę zadośćuczynienia, zupełnie nieadekwatną do skali prześladowań . Teraz okazuje się, że w wyniku nieprzemyślanych działań, tej "soczewicy" będzie jeszcze mniej... Winni tego stanu rzeczy są znani, mają się dobrze i nie wykazują bynajmniej chęci do złożenia jakiejkolwiek samokrytyki. Cierpią zaś starzy, sterani życiem ludzie, zdani na łaskę i niełaskę nieudolnych urzędników zarządzających Fundacją.

Wiesław Wojtusiak

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.