Wakacje "Małych Grojcowian"
Zespół "Mali Grojcowianie" prowadzony przez Jadwigę Jurasz działający w gminie Radziechowy - Wieprz w dniach od 5 do 12 sierpnia 2001 r. uczestniczył w VI Międzynarodowym Dziecięcym Festiwalu Folkloru w Zielonej Górze. Organizatorem festiwalu była między innymi Polska Sekcja Międzynarodowej Rady Festiwali Folkloru i Sztuki Ludowej - CIOFF. Prestiż i poziom tego spotkania był bardzo wysoki. W festiwalu brało udział 12 zespołów dziecięcych z różnych krajów świata. Na scenach lubuskich miast dzieci prezentowały stroje i folklor Finlandii, Białorusi, Czech, Indii, Mołdawii, Niemiec, Rumunii, Słowacji, Ukrainy, Węgier i Polski - "Mali Grojcowianie" i Lubuski Zespół Pieśni i Tańca. Cechą znamienną zielonogórskiego festiwalu jest ochrona rodzimych obyczajów, obrzędów i kultury regionalnej. Jak powiedział dyrektor Gerard Nowak: "To poprzez wierność i miłość do małych ojczyzn kształtuje się u dzieci duchowność, szacunek dla tradycji i poczucie szczególnej wartości". A gospodarz
festiwalu Józef Broda dodał: "W zielonogórskim festiwalu odnaleziono źródło ubogacania własnej osobowości, spełnienia twórczych ambicji i życiowych pasji. Bo ten świat trzeba prawdziwymi kolorami malować, a nie wirtualnymi. I dobrze, że są tacy ludzie, którzy tworzą dziecku takie możliwości".
Inauguracją festiwalu była Msza św. w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela odprawiana przez księdza prałata Konrada Hermana. Rozpoczęli ją "Mali Grojcowianie" pieśnią "Nas beskidzki festiwal". To góralskie granie i śpiewanie wzruszyło księży, organizatorów, uczestników i wiernych. Prośby do Boga czytali w swoim języku reprezentanci z każdej grupy. "Mali Grojcowianie" piękną góralską gwarą. W darze nieśli foldery, kartki, kasety z nagraniami pieśni religijnych i pastorałek oraz misternie wykonane pudełka ze skóry. Po Mszy św. kolorowy korowód przemarszował ulicami Zielonej Góry oklaskiwany przez mieszkańców. Dzieci całą drogą grały i śpiewały. W czasie, gdy najmłodsza para - Ania i Błażej była u prezydenta miasta, reszta zespołu ujęła serca mieszkańców
prezentacją na rynku. Podczas festiwalowych ośmiu dni dali aż 10 koncertów. W wywiadach do gazet, radia, telewizji Poznań i TVN mówili o zabawach i wyliczankach w swoim programie, o pięknych i zadbanych strojach, o swoich sukcesach - są przecież laureatami znaczących nagród i o tym, że nie wstydzą się prezentować tańców, pieśni i zwyczajów swoich babć i dziadków. A robią to z wielkim zaangażowaniem i uczuciem. Ponadto prowadzili animację gier i zabaw na zielonogórskim deptaku, gdzie najwięcej entuzjastów miała zabawa w "dziada". Musieli utworzyć dwie grupy - dziewcząt i chłopców, a jeszcze i tak ci co dostali paskiem wracali z powrotem. Wydawało się, że zabawie nie będzie końca. Gościli również w zielonogórskiej Filharmonii. Już sam budynek stwarzał niepowtarzalną atmosferę, a koncertować w filharmonii - to dopiero wyróżnienie.
Najpoważniejszym zadaniem jakie stanęło przed "Małymi Grojcowianami" było nauczyć hajduka blisko pół tysiąca uczestników festiwalu.Wzięli się ostro do roboty - na próbach, w czasie wolnym i na stołówce.
Wywiązali się z tego zadania wspaniałe. Podczas Wielkiej Festiwalowej Gali zarówno dziewczęta jak i chłopcy prosili do hajduka Finów, Niemców, Węgrów i dzieci z Indii. Cała gorzowska i zielonogórska scena zapełniona była dziećmi tańczącymi hajduka. I choć wszystkich dzieliła bariera językowa i kulturowa, to czuć było wspólnotę. Długo nosiła się w zielonogórskim amfiteatrze góralska muzyka, a słowa dyrektora festiwalu: "Jesteście wspaniali" wynagrodziły trudy i przygotowania do koncertów.
Z nieukrywanym wzruszeniem "Mali Grojcowianie" z rąk marszałka województwa lubuskiego odebrali kolejne wyróżnienie - "Za prezentacje doskonałe dziecięcego programu w zabawach, tańcach, śpiewie i muzyce".
Dla większości dzieci z zespołu to jedyny wakacyjny wyjazd. Na długo więc pozostanie w ich pamięci pobyt nad jeziorem w Sławie, przejażdżka statkiem, ognisko zorganizowane przez żołnierzy z Wędrzyna i pływanie w Aqua Parku w Polkowicach. Niecodziennie zakończyła się Msza św. w kościele w Otyńcu, gdzie wstąpili w drodze powrotnej do domu. Wszyscy parafianie wrócili do kościoła gdy usłyszeli pieśni "Małych Grojcowian" Ze łzami w oczach rozstawali się z dziećmi i życzyli wszystkiego co najlepsze. Ileż to trzeba moralnej pracy, prób i ćwiczeń, aby tak pięknie grać, śpiewać i tańczyć, żeby wzruszać ludzi do łez. "Mali Grojcowianie" to potrafią. Pomagajmy więc pani Jadwidze Jurasz - my rodzice dzieci należących do zespołu i wy władze samorządowe, bo choć "mali" to "wielcy" ambasadorowie kultury i folkloru swojej małej ojczyzny - gminy Radziechowy-Wieprz.
Elżbieta Fijak