Nad Sołą i Koszarawą - nr 17 (72) - rok IV - 1 wrzesień  2001

poprzedni artykuł    |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Witaj szkoło

Wakacje się skończyły. We wrześniu dzieci idą do szkoły. Życie w większości rodzin wraca do normalnego 10 miesięcznego rytmu. Początek roku to także nowe wydatki na ubranie, na książki, zeszyty i przybory szkolne. Wydatek to pokaźny, wielu rodzin na to nie stać. 
Reforma systemu edukacji trwa. Po dwóch latach istnienia gimnazjów rok szkolny 2001/02 jest znamienny. Absolwenci klasy drugiej gimnazjów pójdą teraz do klasy trzeciej (ostatniej). Oznacza to, że w dotychczasowych szkołach ponadpodstawowych w bieżącym roku szkolnym nie ma naboru do klasy pierwszej. Spowoduje to zapewne perturbacje w zatrudnieniu kadr nauczycielskich. Od przyszłego roku reforma wejdzie do szkół ponadgimnazjalnych. Przypomnę, że w Żywcu jest obecnie 7 szkół podstawowych 6 letnich: SP nr 1 na ul. Ks. Słonki, SP nr 3 w Sporyszu, SP nr 4 w Kolebach, SP nr 5 os. 700 lecia, SP nr 6 w Moszczanicy, SP nr 8 w Oczkowie i SP - Podlesie. Gimnazja są trzy; Gimnazjum nr 1 w budynku dawnej SP nr 7 przy ul Dworcowej, Gimnazjum nr 2 w dawnej SP nr 2 przy ul. Zielonej i Gimnazjum nr 3 w budynku SP nr 3 w Sporyszu. 

A teraz przypomnijmy jakie były początki szkoły żywieckiej - bo do połowy XIX wieku była w Żywcu tylko jedna szkoła. Ta, która obecnie nosi nr 5 i imię Hugona Kołłątaja. Średniowieczne szkoły powstawały przy katedrach i parafiach. W XV wieku funkcjonowało w Polsce około 300 szkół parafialnych. Uczęszczała do nich młodzież szlachecka, mieszczańska i chłopska. Szkoła żywiecka powstała w wieku XVI w okresie panowania tu magnackiej rodziny Komorowskich i może być zaliczona jako jedna z pierwszych i dobrze funkcjonujących szkół parafialnych w kraju, w grupie tak małych miasteczek jakim był ówczesny Żywiec. Pierwsza wzmianka o szkole żywieckiej pochodzi z roku 1542, kiedy to jej rektor otrzymał od Jana i Wawrzyńca Komorowskich część kwoty 50 zł,. nadanych kościołowi żywieckiemu. W przywileju zaś nadanym w roku 1554 Jan Komorowski podarował miastu łaźnię, z której mogli korzystać także uczniowie miejscowej szkoły.
W roku 1558 przy kościele farnym w Żywcu stanął nowy budynek szkolny, który stał 118 lat, do roku 1676 kiedy to spłonął wskutek podłożenia ognia w izbie przez ucznia tej szkoły Kazimierza Świerczkowicza z Rybarzowic z zemsty za to, że go w niej bito. Ojciec Kazimierza Jakub stając w obronie syna, który potem został księdzem, wybudował własnym kosztem nową szkołę. W roku 1619 Mikołaj Komorowski wyznaczył dla rektora szkoły pensję 40 zł rocznie, którą miał płacić młynarz trzebiński z młyna pod górą Łyską, a z fundacji kaznodziejstwa żywieckiego, wynoszącej 2000 zł, miał rektor pobierać 50 zł. Szkoła ta otrzymywała też różne zapisy od mieszczan żywieckich. Rektorem szkoły w drugiej połowie XVI wieku był Daniel Banowski, dla którego Jan Spytek Komorowski kazał zbudować w roku 1574 dom za zamkiem i nadał mu kawałek ziemi.
"Natenczas tej szkoły zgorzałej był bakałarzem tu w Żywcu Miemiec niejaki, który był kantor, muzyk i puzonista dobry. Który po tym chłopców nie bił ale do szkoły słomę kupował i kazał na ziemi posyłać. Gdy tedy chłopiec który nie chciał się uczyć, na tej słomie kazał mu leżeć, a jagód albo kukiełek kupiwszy, jeść [dawał], czyniąc to na trudź rodzicom, którzy nań skarżyli, że chłopców bijał. 
W XVII wieku rektorem był Sebastian Mrzygłowic, bakałarzem zaś Paweł Strzeżowic, który równocześnie pełnił funkcję pisarza miejskiego żywieckiego. On to oddał pisarstwo miejskie Krzysztofowi Mrzygłodowiczowi i odtąd już byli osobni pisarze miejscy. Nie dochował się program nauczania, ale odkryty w okładce rękopisu z XVII wieku zeszyt ucznia szkoły parafialnej żywieckiej, Krzysztofa Piotrowskiego, z roku 1674 pozwala nam zapoznać się z poziomem nauki, który był wysoki, skoro w nauczaniu j. łacińskiego odpowiadał klasie piątej gimnazjum. Zadania w nim zawarte są doskonałym odbiciem wychowania moralnego, stosowanego w szkołach parafialnych. Scholarze żywieccy brali udział we wszelkich uroczystościach kościelnych, asystowali w nabożeństwach, procesjach, misteriach wielkanocnych itp. Po ukończeniu szkoły wielu z nich studiowało na Uniwersytecie Krakowskim, gdzie spotykamy ich już od roku 1430. Specjalnie dla nich utworzył w roku 1675 ks. Symelius, proboszcz jeleśniański "borkanę" /stypendium - fundację w kwocie 2000 zł/, która przetrwała do pierwszego rozbioru. Wykładowcami krakowskiej Wszechnicy byli w XVII wieku żywczacy: ks. Andrzej Brzeziński, Jan Mandecki i Melchior Gogolski. Absolwentem żywieckiej szkoły był Andrzej Komoniecki /1658 - 1729/ wójt i autor kroniki miasta. W związku z podróżami paniczów Komorowskich na studia zagraniczne, towarzyszyli im nieraz mieszczanie żywieccy i wpisywali się do szkół wyższych w Podolińcu, Żylinie, Inglosztadzie lub Padwie. Stamtąd wielu z nich szło dalej do seminariów, klasztorów lub wracało do rodzinnego miasta i stawało się jego prawymi obywatelami. O znaczeniu żywieckiej szkoły parafialnej świadczy fakt, iż przeszło przez nią około 200 księży, "co na tłustych kanoniach nieraz kończyli"; tu początków swej wiedzy szukali ks. Andrzej Kozak kronikarz z XVI wieku, Stanisław z Żywca, jeden z pierwszych ministrów kalwińskich w Polsce, Mikołaj Tomalowic, szewc, który przez 40 lat był pisarzem miejskim. Nauczyciele ówcześni choć pensji z kasy publicznej nie brali, byli oddani dziecku i rodzicom, którzy im dziecko powierzyli. Nie rwał się do zawodu żaden niedołęga ale taki który zawód kochał i u rodziców znajdował należne mu poszanowanie i uznanie. W roku 1711 na skutek uderzenia pioruna spalił się kościół farny żywiecki. Spłonęła również znajdująca się w jego pobliżu szkoła. "Szkoła, jako źródło mądrości i kwiat kwitniący wszelkiej umiejętności, która jak matka w stan kapłański wiele synów zrodziła i w pociechę ojczyźnie wywodziła, a ta pożarem ognia po wtóre zginęła".
"Dnia 30 września 1712 r. w piątek był zakład szkoły żywieckiej na placu niegdy Zofiej Hanszowej alias Herbińskiej, wdowy, zemnknąwszy z starego miejsca na cmentarz dla przestrzeństwa większego kościołowi; który zakład benedykował ksiądz Wojciech Bielecki, patriota i wikary żywiecki. A ten budynek na pomienioną szkołę, już ostarzały, kupiono na Jeleśni od niejakiego Marcina Kitki poddanego, za złotych 35, izbę samą bez przykrycia. A ta szkoła już trzecia od założenia kościoła zbudowana jest: jedna stała lat 118, a druga lat 34, a obie ogniem spalone są". "Według aktu odszukanego w Archiwum c.k. Żywieckiego Starostwa pokazuje się, że ta szkoła aż do roku 1797 stała gdyż aktem tym niemieckim z daty Lwów dnia 16 maja 1797 r. L 12 110 udziela c.k. Starostwo Myślenickie pozwolenie do odbudowania nowej szkoły na tem samem miejscu, gdzie szkoła stara stała, którento plac znajdował się według podania starszych obywateli Żywca, na tem miejscu, gdzie teraz jest dom Tetschla. Ale według tego samego podania miało nie przyjść do wybudowania tej szkoły, lecz ten plac dostał się przez wykupno do familii Miodońskich, a potem stał się własnością Kottika - szkołę zaś umieszczono gdzie indziej, a mianowicie wynajmowano lokale w domu, który tu stał gdzie teraz kamienica Kleczyńskiej."

Tekst i foto: Hieronim Woźniak



do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.