Nad Sołą i Koszarawą - nr 17 (72) - rok IV - 1 wrzesień  2001

poprzedni artykuł    |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

W minorowych  nastrojach

Nie takiej IV-ligowej premiery spodziewali się kibice Koszarawy. Obiektywnie jednak trzeba przyznać, że przy rozstawieniu par żywczanie mieli wyjątkowego pecha - trafiając na głównego kandydata do III-ligowego awansu BKS Stal Bielsko-Biała. Zawodnicy znad Białej wzmocnieni byłymi graczami ekstraklasy Mirosławem Jaworskim i Piotrem Jegorem tylko przez 10 minut pozwolili Koszarawie na równorzędną grę. Potem przewaga należała już tylko do bielszczan. W 10 minucie worek z bramkami otworzył Piot Czak - najskuteczniejszy zawodnik IV ligi z poprzedniego sezonu, minął żywieckich obrońców i BSK objął prowadzenie. W tym miejscu paradoksalnie trzeba zganić zawodników Koszarawy, za to co chwali się zwykle każdą drużynę. Panowie! Z taką drużyną nie prowadzi się otwartego stylu gry. To tylko zwiększa luki w defensywie i pozwala przeciwnikom na rozwijanie akcji zaczepnych. Tak też się stało. 3 minuty później właśnie zbyt dziurawą obronę gości wykorzystał Łukasz Natanek, który pięknym strzałem pokonał Szymalę. Najpiękniejszą bramkę zdobył w 32 minucie Piotr Jegor. Strzał z rzutu wolnego z odległości około 35 metrów wpadł w samo "okienko" bramki Koszarawy. Żywiecki bramkarz tylko odprowadził pikę wzrokiem. Kolejną bramkę zdobył inny ligowy rutyniarz Mirosław Jaworski. 4-0 w pierwszej połowie, i zapowiedź tęgiego lania w drugiej mocno nadszarpnęły nerwy żywieckich kibiców. W II połowie bielszczanie dalej atakowali z impetem, ale to co robił w bramce Szymala śmiało predysponowało do określenia go mianem bohatera meczu. Fakty? 4 strzały wybronione sam na sam, obroniony rzut karny i rozsądne kierowanie liniami przednimi. Obrona dalej popełniała błędy, choć przyznać trzeba, że jeden zawodnik z tej formacji zasłużył na wyróżnienie szczególne. Maciej Mrowiec nie tylko świetnie grał w defensywie, ale pozwalał sobie na konstruowanie akcji zaczepnych swojego zespołu. Koszarawa w II części straciła jeszcze tylko jedną bramkę i zebrała zasłużone pochwały za to, że nie poddała się łatwo. Trener Eugeniusz Kulig po meczu stwierdził - Lepiej stracić 5 bramek w debiucie, niż w połowie, czy na koniec sezonu. 
W drugim meczu Koszarawa uległa również faworyzowanej Victorii Jaworzno 0:1 na wyjeździe, a więc jest szansa, że minorowe nastroje kibiców już wkrótce się poprawią.

Huma. 



do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.