Nad Sołą i Koszarawą - nr 17 (72) - rok IV - 1 wrzesień  2001

poprzedni artykuł    |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Wałkiem lub beretem

Choć na rozpoczęcie igrzysk strzelił w niebo płomień to jednak konkurencje znacznie odbiegały od olimpijskich. Można było się z nimi nieco oswoić rok temu podczas pierwszego turnieju. W pamięci widzów zapadło na dłużej rzucanie wałkiem na odległość, odśpiewywanie zarządzeń, karkołomne parkowanie ciągnika, młócenie cepami, jazda na rowerze ze sporym bagażem itp. Część konkurencji powtarzała się i w tym roku, ale były i nowe, równie dowcipne co poprzednio lub nawiązujące do góralskich tradycji. Reprezentacje gmin zmierzyły się w: piciu mleka przez smoczek na czas, rzucie beretem z antenką, zespołowym skakaniu przez skakankę, wbijaniu pala młotem, toczeniu koła bez opony oraz w innych.
Rozgrywki na stadionie w Milówce prowadził ze swadą żywiecki góral Andrzej Maciejowski związany z Milówką, utytułowany i ostatnio uhonorowany "Zbójecką Ciupagą".
Licznie przybyła publiczność śledziła wysiłki zawodników usiłujących pokonać konkurencję z zasiadających gmin. I choć to tylko zabawa jednak każdy chciał wypaść jak najlepiej. Czasami było to dość trudne wręcz niewykonalne. Na przykład kucie gwoździa aż do zapalenia papierosa udało się tylko jednemu kowalowi. Widzowie zgotowali zawodnikom gorący doping. W tym celu z Radziechowy - Wieprz zaprezentowały w Milówce swoich artystów. Obok młodziutkich "Jodełek" z Przybędzy duży aplauz zdobył występ chłopięcego zespołu tanecznego. Wyczyny tancerzy graniczyły z akrobacją.
Przyciągało wzrok kolorowe, żywieckie stoisko z rękodziełem. Kwiaty jak żywe wyczarowały z bibuły uczestniczki koła zdobniczego przy Klubie Środowiskowym w Sporyszu. Spod ich palców wychodziły bibułkowe cudeńka, którymi zachwycił się również minister Widzyk. Gospodarze zawodów, częstowali kwaśnicą braci Golców. Kto delektując się jej smakiem odważy się zaprzeczyć, że jest to rękodzieło i to na dodatek artystyczne? Jak na każdym ludowym festynie były atrakcje dla najmłodszych, napoje dla nieco starszych i tych już pełnoletnich. Impreza była na tyle udana, że ci co wpadali na stadion tylko zerknąć, zaciekawieni zostawali aż do końca. Po pierwszym etapie turnieju prowadzi zespół z gminy Radziechowy - Wieprz. Żywiec zajmuje zaszczytne 9 miejsce na tyleż startujących gmin. Trudno namówić mieszkańców blokowisk do zabaw z wozem drabiniastym lub młócenia cepami, mimo to miasto wystawiło reprezentację jako jedna z gmin tego powiatu. Nie oddało zwycięstwa walkowerem. Widocznie dobra zabawa i takież towarzystwo jest dla mieszczuchów równie miłe jak zwycięstwo. W Wieprzu na stadionie LKS 19 sierpnia planowana jest kontynuacja turnieju. Tym razem zawodnicy w spokoju pozostawią berety oraz kuchenne wyposażenie, a rzucać będą ziemniakami.

(ew)

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.