Krajobraz po powodzi
Końcem lipca br. Żywiecczyznę, podobnie jak szereg innych regionów kraju, nawiedziła kolejna powódź, która poczyniła wielkie spustoszenia. I choć są one relatywnie mniejsze, niż np. w Małopolsce, to usunięcie szkód i tak pochłonie znaczną część samorządowych finansów, bo na większą pomoc ze strony zrujnowanego budżetu państwa trudno liczyć.
Z wielu zniszczeń, jakie poczynił żywioł w naszym powiecie, prezentujemy fragment drogi w Przyłękowie, stanowiącej dojazd do tamtejszego kościoła parafialnego ( foto 1 ). Osunięcie namokniętego zbocza góry spowodowało zrujnowanie odcinka około 200 metrów tej drogi, praktycznie uniemożliwiając jakikolwiek przejazd tamtędy. W wyniku przemieszczenia się mas ziemi powstał uskok, dochodzący miejscami do 2 metrów wysokości ( foto 2 ). Uszkodzona została także biegnąca w pobliżu linia energetyczna. Gwoli przypomnienia - podobna sytuacja miała tutaj miejsce w czasie powodzi stulecia, w 1997

roku. Wtedy także nastąpiły podobne zniszczenia, choć na nieco mniejszą skalę. Naruszona struktura geologiczna zbocza stwarza więc kolejne zagrożenia na przyszłość. Przygnębiający widok tworzą obrzeża Jeziora Żywieckiego po powodzi ( foto 3 ). Przypominają gigantyczne wysypisko śmieci, na którym walają się tony odpadów i fragmentów drzew. "Wielka woda" wyczyściła koryta potoków w dorzeczu Soły i
Koszarawy, zanieczyszczając akwen żywiecki. Narodziła się pilna potrzeba uporządkowania brzegów jeziora, bo jego obecny wygląd raczej odstraszy, niż przyciągnie turystów.
Tekst i foto: W. Wojtusiak