Szumi Jawor - Niedobów.
Adam Niedoba napisał z końcem lat 60. wzruszającą pieśń "Szumi jawor" z myślą o zespole folklorystycznym "Wisła", którego był kierownikiem. Z czasem utwór powędrował dalej, stając się niepisanym hymnem wszystkich górali beskidzkich.
Co więcej, staje się polską pieśnią eksportową, jak niegdyś "Góralu, czy ci nie żal", śpiewaną w momentach szczególnie uroczystych, sentymentalnych. Niedawno podczas polskiego wieczoru w Tunezji, rozbawieni wczasowicze żegnali gospodarzy słowami: Nigdy nie zaginie górolsko muzyka. Wczasowicze pochodzili z centralnej Polski, wokół była plaża i ani jednego jawora czy smreka.
"Szumi jawor" trafił do wielu śpiewników, m.in. regionalnego w opracowaniu Karola Chmiela. Trafił do repertuaru ludowych kapel. Trafił, z pominięciem autorów, na kasetę jednego z żywieckich zespołów i jest bezkarnie w sprzedaży. Wykorzystywała go anonimowo telewizja, np. w turnieju miast Cieszyn - Puck. Coraz częściej powiela się nieprawdziwą informację, że utwór pochodzi ze skarbca ludowej tradycji. Jest pieśnią wszystkich, ale to nie oznacza, że niczyją.
Wiślański nauczyciel, Adam Niedoba nie doczekał tak triumfalnego pochodu swojej pieśni, zmarł w 1972 roku. Do dziś, nawet w środowisku wiślańskim, uchodzi za autora i słów, i muzyki. Tymczasem słowa napisał jego syn Andrzej Niedoba, publicysta i dramaturg, studiował wówczas polonistykę w Krakowie, do Wisły przywiózł gotowy tekst. Ojciec nieco go zmienił, podpisał swoim nazwiskiem i tak zostało. Andrzej nie dbał o takie szczegóły. Jest autorem także innych pieśni z repertuaru "Wisły".
Adam Niedoba, gdy otrzymał tekst, od razu złapał za instrument i układał melodię. Powstała muzyka prosta i wzruszająca, łatwo wpadająca w ucho.
- Ale nie ma w niej góralskiej nuty-komentują niektórzy górale, doszukując się odległych źródeł inspiracji autora. Mimo to "Szumi jawor" fenomenalnie popularny jest przede wszystkim wśród górali beskidzkich, którzy gotowi są nawet zmienić słowa, byle tylko tekst pasował także do ich zachowań. Nie śpiewają np. "wiślańskiej dziewczyny", tylko "góralskiej dziewczyny". Bo słowa z ogromną szczerością oddają ich tęsknoty i pragnienia, umiłowanie rodzinnej ziemi z jej całym bogactwem krajobrazu i tradycji.
- Ojciec mówił do mnie: "Nie bierz za to pieniędzy, niech ta pieśń idzie w świat, a ja będę patrzył z góry, czy nie fałszują - , wspomina Andrzej Niedoba i nie dbał o prawa autorskie.
Szumi więc jawor na każdej estradzie Tygodnia Kultury Beskidzkiej (niestety, najczęściej z pominięciem autorów), szumi przy ognisku i przy weselnym stole. Stał się pieśnią biesiadną z całą szlachetnością swojego przesłania. Włączył go do swojego repertuaru zespól "Śląsk" i także tę pieśń zaśpiewano nad grobem Stanisławowi Hadynie.
Niedobowa pieśń zabrzmiała przed pięciu laty na końcu papieskiej pielgrzymki w Skoczowie. Milion ludzi powtarzał Janowi Pawłowi II, że nigdy nie zaginie w Beskidach śpiewanie...
- Tato, wesel się. Nie fałszują! - zawołał Andrzej Niedoba, zapalając znicz na grobie ojca, spoczywającego na cmentarzu ewangelickim w Wiśle.
TERESA SEMIK