Refleksje - nie tylko optymistyczne po "Góralskiej
Karczmie"
Jako wielki miłośnik folkloru, szczególnie góralskiego, nie mogłem pominąć emitowanego w Telewizji "Polonia" w dniu 24. 07. br. programu p.t. " Góralu czy ci nie żal... czyli Karczma Góralska", produkcji TV Katowice Program II. Program nagrywany w górskiej scenerii i ciekawej karczmie był niezły, a udział zespołów i wykonawców dodawał mu swoistego smaku. Dobrze, że w programie oprócz zespołów typowo "zakopiańskich" wystąpili także bracia Zielińscy /prawie, że zakopianie/, para aktorska z "Piwnicy pod Baranami" i zespół rockowy od Żywca. Widać było jak ten ostatni wyraźnie rozgrzał widownię, która ruszyła w tany, a ręce widzów same składały się do oklasków. Toteż z zaskoczeniem wysłuchałem opinii "eksperta" /imienia i nazwiska przez grzeczność nie wymieniam/, który stwierdził, że zespół, a właściwie prezentowany przez niego program ma z Żywcem tyle wspólnego co "gęś z prosięciem", jako że słowa zapożyczył od Łemków słowackich , a melodię - "Ciętą Polkę" od Lachów nowosądeckich .To prawda, że melodia ta jest grywana na występach zespołu "Lachy, ale prawdą jest też, że w takt podobnych melodii grywało się na Żywiecczyźnie t.zw. "Wściekłe Polki", a więc osąd problematyczny. Sam zespół natomiast reprezentował na występach w "Karczmie" Żywiecczyznę. Czyżby mu się takie podziękowanie za jego udział należało? Przyznaję, że "ekspertowi" wolno wyrażać swoje opinie, ale czy wolno obrażać? Bardzo niesmacznie odebrałem to porównanie. Sformułowanie jak na "eksperta" i bodaj człowieka z cenzusem naukowym wyjątkowo niezręczne, czyżby zabrakło mu innych strawniejszych - określeń? Nie posądzam "eksperta" o animozje do Żywiecczyzny, niemniej jednak chciałbym mu zadedykować śpiewaną na Żywiecczyźnie piosenkę zaczynającą się od słów "Górale górale trzymojcie się kupy ..." Myślę, że resztę sobie dośpiewa. Niedobrze, że prowadzący ten program aktor / nazwiska z powodów jw. także nie wymieniam/ nie próbował nawet zatrzeć tego przykrego wrażenia. A w ogóle, po co potrzebna była opinia "eksperta" tylko i wyłącznie po występach tego jedynego zespołu? W góralskich karczmach grali, śpiewali i tańcowali nie tylko górale od Zakopanego, ba bywało, że niejeden zbójnik zaciągnął z madziarska, stąd tak pomyślany program "Góralskiej Karczmy" może być ciekawy, popularyzując nie tylko tradycyjną góralską muzykę zespołów: "Klimka Bachledy" / nie wiem czy jeszcze istnieje, bo dawno go nie widziałem/, "Krywań", "Tutki Trebunie" czy innych, ale również pewne nowe nurty, które w niej się pokazują. Wszak zaczęli to bodaj bracia Zielińscy, poszukują nowych form, także "Trebunie Tutki" zespół, który bardzo lubię i którego nagrania mam w domu. Należałoby im tylko życzyć sukcesów. Tak na marginesie- nie wiem czy "Tutki Trebunie" mają "przerabiać" na góralską nutę utwory Katarzyny Gertner. "Na szkle malowane" ma swoistą, góralsko- ceperską specyfikę i w wykonaniu braci Zielińskich brzmiało to kapitalnie. Świetny był także spektakl teatralny w wykonaniu aktorów -jeśli dobrze pamiętam - Teatru Polskiego z Warszawy. Wiem, że wykonywanie czegoś na żywo nigdy tak nie wychodzi jak po dopracowaniu w studio, ale czy nie lepiej - nawet z Katarzyną Gertner- pomyśleć o czymś nowym. A w ogóle to " Karczmę Góralską" uważam za świetny pomysł, wymagający jednak lepszego dopracowania i większego rozmachu, bo polskie góry to nie tylko Zakopane.
Antoni Urbaniec