Nad Sołą i Koszarawą - nr 15 (70) - rok IV - 1 sierpień  2001

poprzedni  artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

W kolebce kultury europejskiej. Z Triadą do Grecji cz.II


Znad kanału wracamy do Attyki na Przylądek Sounion, który oblewany jest wodami Morza Egejskiego oraz Zatoki Sarońskiej. Tutaj znajdują się ruiny świątyni Posejdona
i Ateny. 
Górską drogą, wijącą się wzdłuż Morza Egejskiego udajemy się do Koryntu, w którym zachowały się ruiny świątyni Apolla (VI w. p.n.e.) z monolitycznymi kolumnami. W centrum starożytnego Koryntu znajduje się teatr i odeon, kilka budowli rzymskich oraz trybuna, z której św. Paweł wygłaszał swoje kazania do Koryntian w 51r.
Nagie wzgórze z pozostałościami Myken i prawdopodobnie cytadelą Agamemnona wznosi się 4 km od głównej drogi z Koryntu do Argos. Mykeny rozkwitły w XIV w. p.n.e. Wejście na Akropol jest znaną Bramą Lwów, od której prowadzą schody  do Pałacu. Na królewską nekropolię składa się sześć grobów szybowych - największy z nich nazywany jest Skarbcem Atreusa.
O 3 km od Nafplion (pierwsza, przed Atenami stolica Grecji) oddalone jest Epidauros - sanktuarium Asklepiosa, boga medycyny, które pełniło funkcję "centrum medycznego" dla pielgrzymów ze wszystkich regionów Grecji. W Epidauros znajduje się wspaniały starożytny teatr, zbudowany pod koniec IV wieku p.n.e. Ze względu na fenomenalną akustykę, co roku od wielu lat wystawiane są tutaj dramaty antyczne.
W siódmym dniu pobytu zwiedzamy Pireus, największy port Grecji, skąd udajemy się promami na wyspy: Spetses, Eginę i Poros. Późnym wieczorem dojeżdżamy do hotelu na wyspie Eubea (Evia), gdzie będziemy odpoczywać przez siedem dni. 
Dyrekcja hotelu zadbała o stronę duchową dla swoich pensjonariuszy, notabene  różnych nacji, Francuzów, Niemców, Rosjan, Hindusów, Japończyków, Greków a także naszej ośmioosobowej grupy, dla których codziennie ( od godziny 22oo do 3oo) organizowano koncerty, występy zespołów estradowych oraz dyskoteki. Grecy tak jak wszyscy południowcy uwielbiają życie nocne, z tańcami i muzyką, dobrym jedzeniem i winem, którego piją sporo. Mimo to w czasie 15-dniowego pobytu, w różnych miejscowościach Grecji, nie napotkaliśmy ani jednej osoby pijanej, chwiejącej się.
W czternastym dniu pobytu ruszyliśmy klimatyzowanym autokarem w kierunku Salonik. W potwornym upale byliśmy świadkami trzech pożarów lasów i gajów oliwnych, z którymi walczyli greccy strażacy. Prawie 500 km droga z Evi do Katerini zauroczyła wszystkich. Jechaliśmy autostradą wzdłuż wybrzeża Morza Egejskiego, które wciska się między góry, wyspy i półwyspy tworząc niezapomniane widoki i akweny wodne. To właśnie linia brzegowa daje Grecji ten ujmujący urok, który czyni ją niepowtarzalną w regionie Morza Śródziemnego. Przemieszczamy się z południa na północ wśród gór, które zajmują 80% powierzchni kraju, w większości o przebiegu południkowym.
W ostatnim dniu pobytu na ziemi greckiej zwiedzamy Saloniki - stolicę północnej Grecji, Macedoni, której historia liczy 3000 lat. Stąd pochodził wielki starożytny filozof Arystoteles, święci Cyryl i Metody. Wszyscy uczestnicy wycieczki fotografują się przed pomnikiem Aleksandra Wielkiego na swoim ulubionym koniu Bucefale. Duże zainteresowanie budzi Biała Wieża z XV w., pozostałość średniowiecznych fortyfikacji, zbudowanych jeszcze przez Wenecjan. Zwiedzamy średniowieczne miejskie mury z łukiem triumfalnym cesarza Galeriusza oraz punkt widokowy, z którego można podziwiać panoramę Salonik.
Grecy są bardzo serdeczni, gościnni i weseli, pełni niezwykłego entuzjazmu. Cenią Polaków i okazują im dużo sympatii. Nie ukrywają swojej niechęci, by nie powiedzieć wrogości do Amerykanów. Hasła antyamerykańskie są widoczne na murach i niekoniecznie trzeba znać język nowogrecki aby się o tym przekonać. Ostatnią Olimpiadę w Atenach Grecy nazwali dolarolimpiadą. W pięciomilionowej stolicy, którą tworzą Ateny z Pireusem, połączone w jeden organizm miejski, jest tyle samochodów, że w dni parzyste jeżdżą tylko samochody mające końcówkę rejestracji samochodu parzystą, a w pozostałe dni samochody z rejestracją nieparzystą. Przy wielkiej sympatii dla Greków trzeba stwierdzić, że jeżdżą po drogach bardzo szybko, nie zważając na przepisy kodeksu drogowego. Stąd prawie na każdym zakręcie greckich dróg znajdują się kapliczki, postawione dla ofiar wypadków samochodowych. W niszy kapliczki Grecy umieszczają chleb i wino, wierząc, że duchy zabitych przychodzą do nich nocą, aby się posilić. W przewodniku Pascala można wyczytać, że pieczywo w Grecji smakuje na drugi dzień jak trociny oraz, że Grecy prawie nie znają deserów. Z całą stanowczością zaprzeczamy tym stwierdzeniom. Na całej trasie greckiej peregrynacji jedliśmy wyśmienity chleb ciemny, nawet z ziołami oraz biały pszenny i kukurydziany. Małżonka była zachwycona greckimi lodami (pagoto) oraz ciastem, które serwowano do każdej kolacji. Baklavas - ciasto z orzeszkami pistacjowymi, migdałami i orzechami laskowymi czy ellinikos kafes - gęsta kawa parzona na sposób grecki stały się także naszymi ulubionymi przysmakami. Restauracje nazywane po grecku tawernami oferują swoim klientom duży wybór dań mięsnych (przepyszna baranina - kebab) i rybnych, ciastka z owocami nie mówiąc już o alkoholach, szczególnie tych greckich - Metaxa, Ouzo. Trzeba przyznać, że piwo greckie odbiega smakowo od znanych piw zachodnich i polskich - trąci drożdżami. Średnia płaca w Grecji wynosi około jednego tysiąca marek niemieckich.
I na zakończenie jeszcze jedna grecka ciekawostka. W co drugim budynku mieszkalnym z filarów nośnych na wysokości płaskiego dachu wystają 30 - 40 cm. zbrojenia, które mają sugerować, że budynek w niedalekiej przyszłości będzie wznoszony o kolejne kondygnacje. Oczywiście żaden z właścicieli, którzy notabene już w całości zasiedlili budynki nie myśli o kontynuowaniu inwestycji. Ten wybieg budowlany zwalnia właścicieli od płacenia podatku od nieruchomości i jest respektowany przez władze. Co kraj to obyczaj...... podatkowy.
Pełni wrażeń, opaleni ale także trochę zmęczeni 19 czerwca o 20,30 lądujemy na lotnisku w Pyrzowicach. Polska przywitała nas dżdżystą i chłodną aurą.

Tekst i foto: A. Matlakiewicz







do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.