Nad Sołą i Koszarawą - nr 15 (70) - rok IV - 1 sierpień  2001

poprzedni  artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Prosto z Mostu.

Titanic " tonie. Tak w skrócie mógłbym określić sytuację w polskim rządzie. ( pisane 13 07 2001r.). Powiększenie dziury budżetowej do 17 miliardów złotych, przeraża. Ale kto by się tym martwił. Nawet Balcerowicz się nie martwi, bo ma jeszcze przed sobą prawie sześć lat rządzenia bankiem centralnym. A więc jeśli On jeszcze przez 6 lat będzie schładzał naszą gospodarkę, to w końcu wszystkich nas zamrozi. Ministrowie się sypią, a zwabianie nowych, to jakby zaproszenie do ostatniego tanga, na tonącym "Titanicu" . Poza tym dymisje, rezygnacje, helikopterowe porwania. Można na to patrzeć z dystansu, można się śmiać, ale przecież jestem jednym z tych wielu milionów pasażerów, którzy są uzależnieni od sternika i Jego okrętu. Ale dość filozofowania. Wróćmy do dramatycznych chwil na polskim promie Rogalin. Jakże super wartościowy musi być wysoko postawiony urzędnik w MON, którego siłą trzeba (na linach) ciągnąć na "ojczyzny łono". Chociaż, która z czterech ojczyzn jest dla Niego właściwa, to chyba tylko jeden Pan Bóg wie. Dwa tygodnie temu ośmieszyliśmy się w sprawie ministra Kaczyńskiego, do którego pan premier stracił zaufanie. A tu wczoraj słyszę ....... że minister Szeremietiew, stracił zaufanie do ..... premiera. Gdzie ja żyję. I wcale bym się nie zdziwił, gdyby np. pana Szeremietiewa, odnaleziono na lotniku........ Szeremietiewo, w Moskwie. Nie takie cuda już w tym rządzie się zdarzały. Nasuwa się jednak trochę pytań dla przeciętnego śmiertelnika. Jak to się dzieje, że stanowiska ministerialne w III RP zajmują obywatele państw obcych, nawet z czterema paszportami. Szczególnie w tak newralagicznych ministerstwach jak MON i MSZ ? (R. Sikorski ). Czy tak ma wyglądać suwerenność III RP ? Patriotyzm i profesjonalizm, takich dygnitarzy to już inna sprawa, co widać gołym okiem. Nie przekonywują mnie, próby zminimalizowania odpowiedzialności, ministra obrony narodowej, za skandaliczną sytuację w kierownictwie resortu. Po wyciągnięciu wniosków w stosunku do podwładnych, sam pan minister powinien złożyć dymisję. Boję się jednak, że na to Go nie stać. I końcowa refleksja, do tej komedii na morzu. Dobrze działające służby specjalne w kraju, zatrzymują faceta przy wyjeździe z kraju. A jak wyczytałem w jednej z gazet, oburzony czytelnik pisze " a przechwycenie na promie to tylko głupota , brak kompetencji i nonszalancja." Nic dodać nic ująć. Będąc krytycznie ustosunkowany do poczynań byłego zarządcy komisarycznego w żywieckim PKS - ie, zaczynam zmieniać pogląd. Otóż człowiek, który dał się wciągnąć w aferę, w wyniku której wzbogacił się o 15 tysięcy złotych, został potraktowany jak prawie, że zbrodniarz. Włóczony w kajdankach po aresztach został zniszczony moralnie ( materialnie pewnie też ) w swoim środowisku. A tu na "górze " przekręty idą w miliony, a efekt jest taki , że kogoś się dymisjonuje, albo wręcz udziela mu się przymusowego urlopu. Majątki decydentów rosną i dziura budżetowa też. Jak dobrze pójdzie to do wrześniowych wyborów, Rada Ministrów będzie się składać.... z samego tylko premiera. Paranoja.
Ale wróćmy na własne podwórko. Martwi mnie cisza przedwyborcza w naszym regionie. Kandydaci na posłów i senatorów zaszyli się gdzieś w borze. Czyżby czaili się jeden przed drugim. Wprawdzie na razie tylko portret Mirosława Stycznia "jeździ bez biletu" , w środkach komunikacji miejskiej. Z treści wynika że promuje książkę. Myślę, że nie tylko. Cieszy fakt, że centrum miasta zaczyna pięknieć, i to nie tylko na chodnikach to widać, ale również i elewacje ruszyły. Niemniej jednak, przedmiotem sporu między samymi mieszkańcami, jak też między władzą a mieszkańcami jest sprawa nawierzchni ulicy Jagiellońskiej. Pierwotny zamiar położenia nawierzchni asfaltowej spalił na panewce. Podobno wmieszał się w sprawę konserwator zabytków. I trudno mi być rzecznikiem obu przeciwnych obozów. Sentyment do tej części miasta pcha mnie w stronę bruku. Bo to pachnie starocią, przeszłością i pasuje do architektury pierzei ulicy. Z drugiej zaś strony, patrząc od strony wydatków, inaczej mówiąc kosztów remontu i czasu jego prowadzenia tej jednej z najkrótszej ulicy w mieście, trochę poraża. Byłoby dobrze aby ktoś kompetentny z władz miasta udzielił wyjaśnień na ten temat. Ludzie chcą wiedzieć, ile to kosztuje, o ile jest droższe ułożenie kostki niż dywanu asfaltowego. Czy ul. Jagiellońska będzie deptakiem czy normalnie funkcjonującą ulicą. Czy w związku z tym odcinek końcowy ul. Sienkiewicza od Rynku będzie ulicą dwukierunkową, czy nie? Takie i inne szczegóły mogły by być na łamach naszej gazety wyjaśnione.

Kazimierz SEMIK
P.S. Jakoś ostatnio ( od dwóch miesięcy ) nie widzę " mojej ukochanej" Gazety Samorządowej. Czyżby kolejny tytuł regionalnej gazety został przez Naczelnego " wykastrowany"?

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.