Dwa rekordy świata i brązowy medal olimpiady
lotniczej.
Sebastian Kawa, zwycięzca tegorocznych Międzynarodowych Zawodów Szybowcowych o Puchar Euroregionu Beskidy, świetnie spisał się reprezentujący Polskę w II Światowych Igrzyskach Lotniczych rozgrywanych na przełomie czerwca i lipca br. w Hiszpanii ustanawiając dwa rekordy świata i zdobywając brązowy medal. Rekord odległości po trasie trójkąta 565 km i średniej prędkości na trasie trójkąta 95 km/godz. ustanowił on podczas treningu poprzedzającego otwarcie Igrzysk. Są to doskonałe wyniki jak na możliwości techniczne prostego, małego szybowca klasy światowej, który stworzono po to, aby szybownictwo było dostępne nawet dla pilotów biedniejszych państw a przez to ,że wszyscy startują na jednym typie szybowca spełniony jest olimpijski wymóg równości szans. Najzabawniejsze jest to, że dwóch niemieckich pilotów poprzedniego dnia poprawiło stary rekord świata i ich zespół nie zakończył jeszcze fety zorganizowanej z tego powodu gdy Sebastian poprawił znacząco ich wynik, toteż witali go na mecie resztkami szampana z niedokończonej imprezy. Same zawody zaczęły się dla Sebastiana niezbyt szczęśliwie, gdyż w pierwszej konkurencji wylosował on ostatnie miejsce w kolejce startowej a pogorszenie pogody nie dało mu szans na pomyślne rozegranie lotu wobec zawodników, którzy odlecieli w lepszych warunkach. W następnych lotach jednak konsekwentnie odrabiał straty. Wygrał dwie konkurencje i w rezultacie wywalczył w pięknym stylu brązowy medal olimpiady lotniczej i rozgrywanych równolegle mistrzostw świata.
Szybownictwo miało wejść w program olimpiady lotniczej w Helsinkach. Na konkurs szybowca olimpijskiego w 1939 r. został zbudowany w Polsce bezwzględnie najlepszy wówczas na świecie szybowiec "Orlik". Wojna przekreśliła tę piękną ideę. Lotnicy zmagają się obecnie na odrębnych igrzyskach. Impreza w Hiszpanii zgromadziła około pięciu tysięcy zawodników różnych dyscyplin lotniczych a historia zatoczyła koło, gdyż konkurs na szybowiec olimpijski wygrał polski PW-5 "Smyk" i na nim startowali wszyscy zawodnicy klasy światowej. Zaznaczyć trzeba, że szybownictwo jest jedną z nielicznych dyscyplin sportowych, które oparły się komercjalizacji - dzięki temu zachowana została wspaniała atmosfera szlachetnej bezinteresownej rywalizacji. Jest jednak sportem kosztownym a że Sebastian to nie Juarez De Burbon, który reprezentował Hiszpanię jego udział w tak prestiżowej imprezie był możliwy tylko dzięki pomocy ludzi życzliwych jemu i polskiemu lotnictwu. Za tą pomoc serdecznie dziękujemy.
Tomasz Kawa