Rudza.
Taki tytuł nosi wystawa, którą 5 lipca br. otwarto w sali Muzeum Miejskiego w Żywcu. Jest ona już drugą ekspozycją po majowej, w czasie której prezentowano dokumenty znalezione w tzw. bani, w czasie remontu zabytkowej dzwonnicy i jest ona drugim pokazem z cyklu: Poznajemy zabytki naszego miasta.
"Wystawa ma na celu wydobycie przeszłości dzielnicy, która w swoim największym urokliwym obrazie już nie istnieje, ponieważ nie przetrwała II wojny światowej....
Jest to część najstarsza miasta, która żyje w pamięci mieszkańców, zatrzymana w kadrze aparatu fotograficznego czy też uwieczniona pod pędzlem malarza. Historia tej części miasta sięga czasów średniowiecznych" - skonstatował we wstępie cicerone po wystawie mgr Rafał Kosiński.
Najbardziej charakterystycznym elementem starej Rudzy było jej budownictwo drewniane, dzisiaj już nie istniejące, a które tworzyło jej niepowtarzalny klimat. Domy bielone były wapnem i posiadały dwuspadowe dachy, kryte gontem. Do dzisiejszych czasów nie
przetrwały również trzy kołowrotne studnie, kryte daszkami, zamienione we wczesnych latach trzydziestych ubiegłego wieku na żeliwne pompy.
Najstarszym obiektem architektonicznym na terenie Rudzy jest kościół Św. Krzyża, wokół którego powstała prawdopodobnie pierwotna osada - kościół został wzniesiony po koniec XIV w., a poświęcony w 1428r. Z kościoła Św. Krzyża pochodzą najcenniejsze zbiory sztuki sakralnej przechowywane w Muzeum Miejskim w Żywcu - rzeźba św. Anny Samotrzeciej (ok.1380r) oraz obraz przedstawiający Zdjęcie z Krzyża tzw. Opłakiwanie (połowa XVw).
Nazwa Rudza pojawia się w dokumentach dopiero w wieku XVI. Źródłosłowy Rudzy są dwa, jeden wywodzi nazwę od grzęzawisk, błot, bagien i podmokłych łąk, natomiast drugi oznacza teren bogaty w złoża rud metali.
Na wystawie wyłożona jest między innymi Kronika ks. Franciszka Augustyna, spisana w języku łacińskim, a udostępniona Muzeum przez parafię katedralną, w której ks. Augustyn optuje za drugim żródłostanem Rudzy, które według badań historyków nie jest prawdziwe.
Wystawa będzie czynna do końca września.
Tekst i foto: A. Matlakiewicz