Nad Sołą i Koszarawą - nr 15 (70) - rok IV - 1 sierpień  2001

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Góralszczyzna cz.I

Okazją, która zainspirowała mnie do napisania tego artykułu, jest odbywający się na estradach Żywca, Wisły, Szczyrku i jeszcze innych miejscowości, kolejny już Tydzień Kultury Beskidzkiej, a w nim Festiwal Folkloru Górali Polskich oraz pierwsza rocznica wielkiego święta górali polskich, jakim był w roku ubiegłym I Światowy Zjazd Górali Polskich.
Korzenie górali karpackich tkwią w tradycji wołoskiej. Był to lud pasterski, który w przeciągu wieków XIV i XV przewędrował łukiem Karpat, w tym Karpat polskich, zasymilował się z miejscową ludnością, pozostawiwszy po sobie 4 wielkie terytoria etniczne: Huculszczyznę i Bojkowszczyznę, dziś poza granicami Rzeczypospolitej oraz Łemkowszczyznę w sądeckim i górali podhalańskich, żywieckich i cieszyńskich. 
Życie w górach, w trudnodostępnych ostępach leśnych, w codziennym i  bezpośrednim obcowaniu z przyrodą, w oddaleniu od świata ucywilizowanego, wpłynęło na powstawanie subkultur góralskich, które dziś określamy mianem kultury górali podhalańskich, żywieckich, cieszyńskich, czadeckich, babiogórców, a wśród nich swoje odrębności mają jeszcze górale z Wisły, Ustronia, Rajczy, Korbielowa, Sopotni czy Pewli Wielkiej. 
W sensie gospodarczym górale kojarzą się nam z pracą w lesie, obróbką drzewa, hodowlą owiec i przetwarzaniem produktów tej hodowli - wełny, mięsa, skóry i mleka. 
Kogo z nas nie urzeka i fascynuje podhalańskie budownictwo drewniane, określane w potocznym języku stylem zakopiańskim, drewniane kościółki, kapliczki i przydrożne figurki, rozrzucone po halach i polanach leśnych szałasy pasterskie, pasące się na polanach stada owiec i pasterz z towarzyszącym mu owczarkiem. Kto z nas nie słyszał o Stanisławie Witkiewiczu i Stanisławie Ignacym Witkiewiczu- Witkacym, słynnej na cały świat Szkole Kenara w Zakopanem, kto nie widział  rzeźbionych w drewnie kolorowych ptaszków stryszawskich, koników i ptaków na patyku trzepocących drewnianymi skrzydłami. 
Każdy prawie uczestnik wycieczki na Podhale przywozi do domu na pamiątkę przynajmniej ciupagę góralską, albo wyrzeźbioną w drewnie szarotkę lub przypalany dziwięciosił by powiesić je sobie na ścianie, dla upamiętnienia pobytu w górach. 
Czymże byłyby góry bez góralek w kolorowych spódnicach i przepięknie zdobionych kożuchach, górali w kierpcach, sukiennych nogawicach obszywanych parzenicami, wyszywanych lnianych koszulach, różnego koloru guniach i kapeluszach góralskich przepasanych na Podhalu muszelkami, w żywieckim czerwonym, a w cieszyńskim białym sznurem. Strój góralski musiał odziewać i zdobić, chronić ciało przed zimnem i gorącem i czynić go piękniejszym i ponętniejszym.
A jego piękno, wygodę i powszechność zastosowania zawdzięczamy owczej wełnie.  Owca - to ona była żywicielką, podstawą bytu górali. Owca i owczarz, baca i juhas, hala i szałas, kierdel i redyk, watra, bunc i oscypek, to symbole górali i góralszczyzny.
Góralszczyzna to również, a dziś należałoby powiedzieć przede wszystkim, kultura góralska. Góralszczyzna to zwyczaje, obrzędy, góralskie godki, muzyka, taniec i śpiew. Przeważnie bezimienne, bez autorów i ich życiorysów. Powstawały spontanicznie, na polanach i halach pasterskich, na weselach, chrzcinach, wyskubkach, hołdymasach itp. Niektóre z nich takie jak podhalański zbójnicki, czy żywiecki hajduk i siustany, weszły na stałe do klasyki góralskiej. Niektóre były i są inspiracją dla wybitnych kompozytorów, poetów i pisarzy. Takie instrumenty jak skrzypce, dudy, trąbity, piszczałki, okaryny czy heligonki to podstawowe instrumenty każdej kapeli góralskiej.
Góralszczyzna, to także swoista legenda i mitologia zawarta w przekazywanych z pokolenia na pokolenie opowiadaniach o zbójnikach i ich harnasiach - Janosikach, Proćpakach, Portaszach, Ondraszkach, Klimczokach i innych. W legendzie góralskiej to śwarne chłopoki, bo na subjynicach dziadów niy wiysajom, ba co najtęzsych chłopców - mawiał znany i słynny bajarz Sabała. Ów zbójnicki hyr, to prestiż jaki otaczał ludzi, którzy umiłowali wolność i nie pozwalali się zaprząc w dyby przez gnębicieli ludu - panów. Życiem górali żywieckich pierwszy zainteresował się właściciel Rycerki w pierwszej połowie XIX wieku hrabia Ludwik de Laweaux. Opisał on barwnym językiem ich codzienne życie, ubiory, mieszkania i obyczaje w książce "Górale beskidowi zachodniego pasma Karpat". Książka wydana 150 lat temu jest dziś przysłowiowym białym krukiem i godna jest wznowienia. 
W okresie międzywojennym pojawiło się liczne grono ludzi zauroczonych Żywiecczyzną, jej historią, etnografią i kulturą. Rozpoczęto liczne i wielokierunkowe badania nad historią, etnografią i folklorem żywieckim. Jednym z nich był młody leśnik rodem z Jaworzna, który zafascynowany urokami tej ziemi, dał temu wyraz w wydanej w 1936 roku książce "Żywiecczyzna", a także w monografii "Lasy Żywiecczyzny, ich teraźniejszość i przyszłość" - Włodzimierz Kawecki. 
Historią Żywiecczyzny zainteresował się prof. Stanisław Szczotka, rodem z Milówki, Józef Broda, Michał Jeziorski i inni. Prócz licznych publikacji na temat historii Żywiecczyzny, S. Szczotka był inicjatorem i wydawcą pierwszego wydania "Dziejopisu" Andrzeja Komonieckiego. 
Przy Towarzystwie Szkoły Ludowej powstała Sekcja Miłośników Żywiecczyzny, w której oprócz Stanisława Szczotki czołowymi osobistościami byli: Michał Jeziorski, Adam Miksz, Władysław Nowotarski, Mieczysław Mączyński i Walenty Augustynowicz. Sekcja Miłośników Żywiecczyzny w okresie międzywojennym zapisała na swoim koncie 3 wielkie osiągnięcia: wspomniane już wydanie Dziejopisu, rozpoczęcie wydawania kwartalnika o tematyce regionalnej - "Gronie" i powstanie muzeum żywieckiego o charakterze etnograficznym i przyrodniczym, przy znacznym udziale kół turystycznych z ówczesnego seminarium nauczycielskiego i szkoły realnej. 
W 1926 roku w Radziechowach powstało Ognisko Związku Podhalan, a w latach następnych dalsze ogniska w sąsiednich wsiach i wreszcie Powiatowy Zarząd Ognisk Związku Podhalan. 
Ognisko Związku Podhalan w Radziechowach pod kierownictwem Michała Pieronka i Władysława Pieronka (autor sztuki regionalnej "Wesele radziechowskie"), rozwinęło na szeroką skalę zakrojoną działalność gospodarczą, kulturalno oświatową i agroturystyczną. Zwolennicy tak dziś modnej agroturystyki mają w Radziechowach doskonały przykład organizacji i stylu uprawiania tej formy turystyki. 
Warto w tym miejscu wspomnieć, że Związek Podhalan zapuścił na Żywiecczyźnie solidne korzenie, skoro w latach 90. ubiegłego stulecia na terenie gminy Milówka nastąpiło odrodzenie się tej organizacji. Stało się to zapewne za sprawą przybyłego z Podhala proboszcza parafii w Kamesznicy ks. Władysława Zązla - kapelana Związku Podhalan. 
Związek Podhalan w okresie międzywojennym nie był jedyną tego rodzaju organizacją na Żywiecczyźnie. 
W roku 1937 w Międzybrodziu Bialskim Powstał Związek Górali Beskidu Zachodniego. Podstawowymi ogniwami związku były Hurmy z radą gazdowską na czele i koliby z gazdą koliby na czele. Poza Międzybrodziem hurmy powstały w Tresnej i Czernichowie (starszy gazda - Jan Prochott) i w Zabłociu (gazda - Rudolf Biel). 
Miłośnikiem folkloru góralskiego okresu przed i powojennego i jego orędownikiem i propagatorem, był Józef Szczotka nauczyciel szkoły powszechnej w Milówce. Zebrał on znane w okolicy pieśni i tańce, zorganizował zespół regionalny, który sławił Żywiecczyznę w bliskiej i dalekiej okolicy.
cdn.

Tekst i foto: Hieronim Woźniak

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.