W Kolebce kultury europejskiej. Z Triadą do Grecji
cz .I
Boing-iem 737 odlatujemy w dniu 5 czerwca br. z lotniska Katowice - Pyrzowice aby po niespełna dwóch godzinach lotu wylądować w Salonikach - drugim co do wielkości mieście Grecji. Stolica Macedonii powitała nas prawie 40o temperaturą w cieniu. Autokarem greckiego biura podróży udajemy się do Kalambaki, leżącej na zachodnim krańcu równiny tesalskiej, gdzie zaczynają się pierwsze szczyty wielkiego łańcucha Pindos, u stóp rozległych skał Meteorów. Po noclegu zwiedzamy potężne centrum klasztorne greckiego Kościoła ortodoksyjnego. Z 24 klasztorów (monastyrów), które istniały w Meteorach dawniej, do dziś funkcjonuje już tylko
pięć. Zespół klasztorny Meteory to bez wątpienia jedna z najwspanialszych atrakcji turystycznych Grecji. Nazwa "meteora" dosłownie oznacza "skały zawieszone w powietrzu". Wspinaczka wykutymi w skałach korytarzami i schodami, które poprowadzono w skarpach skalnych, dała się wszystkim we znaki.
Z Meteorów przez Kastraki udajemy się do Delf. Tuż przy autostradzie, która przecina przełęcz Termopile, zatrzymujemy przed wspaniałym pomnikiem Leonidasa
- wodza Spartan, który w 480 r. p.n.e. stawił opór 30000 żołnierzom perskiego króla Kserksesa. Spartański wódz Leonidas strzegł przełęczy mając do dyspozycji 7000 żołnierzy z różnych greckich miast - państw. Na skutek zdrady jednego z Greków Kserkses pod osłoną nocy zaatakował tyły oddziałów greckich, Leonidas kazał wycofać się głównym siłom greckim, a sam jedynie z garstką Spartan (by opóźnić marsz Persów) pozostał na przełęczy. Jak relacjonuje Herodot ocalało
tylko dwóch żołnierzy, a wśród poległych znalazł się sam wódz.
Na drugi dzień zwiedzamy starożytne Delfy, których historia rozpoczyna się w momencie kiedy tajemnicze wyziewy dobywające się z ziemi poniżej skał Fedriadesa nadały temu miejscu sakralny charakter. Pierwotnie czczono tutaj boginię ziemi Gaję, zwaną także Temis. Później przybysze z Krety przywieźli kult Apolla Delfickiego. W tym czasie tajemnicze przepowiednie wyroczni miały wpływ
na cały starożytny świat. Pytia (Wysoka Kapłanka) siedząc na trójnogu
przepowiadała w stanie odurzenia wyziewami wydobywającymi się z
otchłani. Wspinamy się pierwsze do sanktuarium Apolla, otoczonego fragmentami murów, teatru na 5000 ludzi i najwyżej położonego, u stóp masywu Parnasu, stadionu na 7000 widzów. Zaraz poniżej głównej drogi, po przeciwnej stronie sanktuarium zwiedzamy grupę starożytnych ruin - zwanych Marmaria. Są to dwie świątynie:
Ateny i Tolosa oraz okrągła świątynia dorycka. Pozostały także fragmenty Gimnazjonu, gdzie trenowali atleci biorący udział w słynnych igrzyskach pytyjskich.
W czwartym dniu naszego pobytu w Grecji ruszamy na zwiedzanie Aten przy czterdziestostopniowym upale, który będzie nam towarzyszył aż do ostatniego dnia greckiej peregrynacji.
Grecja rozpoczęła swoje istnienie właśnie stąd, z Aten i całe jej dzieje, cały czas związane były z tym miastem, jedną z najstarszych stolic zachodniego świata. Wszystko w Atenach wydaje się wybudowane w odniesieniu do Akropolu, 156 metrowej skały, dominującej nad miastem. Białe kolumny Partenonu, poświęconego bogini Atenie, kontrastują z błękitem nieba. Delikatna i pełna wdzięku budowla na prawo od Propylejów (monumentalnego wejścia na Akropol) ofiarowana jest Atenie - Nike.
Erechtejon poświęcony mitycznemu królowi - bohaterowi Erechteusowi poznajemy od razu po wspaniałych Kariatydach - młodych kapłankach podtrzymujących dach świątyni swoimi głowami. Z Akropolu rozpościera się wspaniała panorama Aten, ze szczególnie piękną, lazurową Zatoką Sarońską.
Kolejnym naszym celem jest gigantyczny Stadion Olimpijski, wybudowany z marmuru, na którym odbyły się w 1896 r. pierwsze Igrzyska Olimpijskie ery nowożytnej. Stoi on na miejscu starożytnego stadionu wybudowanego w 330 r. p.n.e. Bieżnia ma długość 350 m i szeroka jest na 4 metry. Stadion może pomieścić 60000 widzów.
Duże wrażenie robią na nas eksponaty zgromadzone w Muzeum Archeologicznym a także zmiana warty przed pomnikiem Nieznanego Żołnierza na Placu Syntagmy (Konstytucji), gdzie co pół godziny postawni evzoni, czyli gwardziści w ludowych spódniczkach i drewniakach z czerwonymi pomponami (strój górali macedońskich), wykonują niezwykły balet. Po dniu pełnym wrażeń idziemy do greckiej tawerny aby przez cztery godziny (od 22 oo do 2oo) uczestniczyć w wieczorze greckim wypełnionym tańcami, muzyką i pieśniami. Gospodarze raczą nas greckimi potrawami, słodkościami a także smakowitym białym winem. Niektórzy próbują swoich umiejętności w tańcach greckich - na pierwszy rzut oka łatwych ale w rzeczywistości o bardzo wyszukanych krokach. Nocny powrót do hotelu pozwala nam na zgłębienie tajników nocnego życia ateńczyków.
Z Aten przemieszczamy się do Lutraki leżącej nad Zatoką Koryncką, znanego uzdrowiska i kurortu, w którym z każdego kranu leje się .... woda mineralna. Lutraki staje się naszą bazą wypadową na Peloponez. Ten ogromny półwysep jest właściwie wyspą w południowej Grecji, którą od Attyki oddziela Kanał Koryncki. Pomysł przekopania kanału, który bezpośrednio i bezpiecznie połączyłby morza Egejskie i Jońskie zainicjował cesarz Neron. Dopiero jednak w latach 90-tych XIX w. osiągnięcia techniki pozwoliły na przekopanie sześciokilometrowego przesmyku. Otwarcie Kanału Korynckiego nastąpiło w lipcu 1893 r. niemal równocześnie otwarto też Kanał Sueski.
Tekst i foto: A. Matlakiewicz