Nad Sołą i Koszarawą - nr 13 (68) - rok IV - 1 lipiec  2001

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Quo Vadis ziemio żywiecka cz II.

W poprzednim artykule, pod tym samym tytułem, poruszyłem problemy związane z upadkiem bądź likwidacją przemysłu na Żywiecczyźnie w ostatniej dekadzie XX stulecia. Równocześnie obiecałem, że sprawy rolnictwa i gospodarki żywnościowej poruszę w jednym z następnych numerów naszej gazety, co niniejszym czynię. Ponieważ tekst jest dość obszerny ukaże się w dwóch kolejnych odcinkach. 
Powiat żywiecki prawie w 50 % zajmują lasy. Reszta to tereny wykorzystywane rolniczo, tereny zabudowane, drogi, wody i nieużytki. W odległej przeszłości lasy stanowiły tu prawie 90% obszaru, ale z biegiem czasu las kurczył się, a cerhle i poręby leśne wydarte puszczy krwawymi rękami naszych przodków, zamieniane były na pola uprawne, hale i polany leśne. 
Była to praca ciężka i mozolna, przeważnie nielegalna, albowiem wszystkie lasy w dawnych wiekach były własnością dziedziców państwa żywieckiego, najpierw Komorowskich, a po nich Wielopolskich i Habsburgów.
Lasy, hale i polany leśne wykorzystywane były powszechnie do wypasu bydła i małego bydła wałaskiego oraz do poboru drzewa na budulec, na opał, na handel i do wyrobu sprzętów i narzędzi gospodarskich. W czasach żywieckich Habsburgów, kiedy to praktycznie wejście chłopom do lasów pańskich zostało zabronione, las dla tutejszych chłopów stał się miejscem stałej lub dorywczej pracy przy cięciu, wyróbce i zwózce drzewa. 
Dawny spław drzewa rzeką Sołą i Wisłą do Krakowa przejęły już koleje. 
Do połowy XIX na niebywałą skalę rozwinięta była na Żywiecczyźnie gospodarka halna i życie pasterskie, na marginesie którego powstała specyficzna kultura pasterska, która jest przedmiotem fascynacji po dzień dzisiejszy. W najlepszych do rozwoju pasterstwa czasach na polach, polanach i halach beskidzkich pasło się kilkadziesiąt tysięcy owiec. Dziś na przełomie II i III tysiąclecia jest ich zaledwie kilkaset. Nikt zresztą nie wie tego dokładnie. 
W okresie międzywojennym wieś żywiecka była uboga, dlatego że była przeludniona, gospodarstwa były małoobszarowe, rozdrobnione, a gleba kamienista, niskiej klasy. Od głodu i nędzy górale żywieccy ratowali się emigracją stałą do Ameryki i sezonową na Węgry i do Saksonii, a także podejmowaniem na szeroką skalę zajęć pozarolniczych typu chałupniczego/wyroby drzewne/.
Wieś żywiecka nie posiadała przyzwoitej sieci drogowej i elektryczności, maszyn rolniczych i nawozów sztucznych. W małych gospodarstwach większość prac polowych wykonywana była ręcznie. Domy były przeważnie małe, a strzechy kryte słomą i gontem. Podstawowym źródłem pożywienia były zboża, ziemniaki, kapusta, fasola, mleko i przetwory mleczne. Mięso w rodzinach chłopskich jadało się od święta. Szkoły ludowe o niskim standardzie rozwinęły się dopiero w II połowie XIX wieku. Wcześniej były raczej rzadkością. Tylko nieliczni absolwenci szkółek wiejskich podejmowali dalsze kształcenie. 
Wojnę i okupację hitlerowską wieś żywiecka opłaciła krwią, obozami koncentracyjnymi, robotami przymusowymi w III Rzeszy i masowymi wysiedleniami do Generalnej Guberni w ramach "Action Saybusch." Dziś, kiedy szykują się odszkodowania dla poszkodowanych przez III Rzeszę na listach uprawnionych nie ma tych mieszkańców Żywiecczyzny, których w 15 minut brutalnie wyrzucono z ich własnych domów i wywieziono w nieznane. Pomniki w Żabnicy, Kamesznicy, Jeleśni, Gilowicach, Kocierzu, Żywcu i wielu jeszcze innych miejscowościach, są świadectwem zbrodni dokonanych na naszych braciach, za to, że śmieli podnieść pięść przeciw okupantowi i powiedzieć "Nie". 
Rok 1945 był znamienny, historyczny, przyniósł bowiem olbrzymie zmiany nie tylko na Żywiecczyźnie. Po pierwsze, dlatego, że nadmiar ludzi z żywieckich wsi wyemigrował na stałe na Ziemie Odzyskane. Po drugie otworzyły się nieograniczone możliwości podejmowania pracy pozarolniczej w Żywcu, Bielsku, na Śląsku i dalej. Po trzecie, dla dziecka chłopskiego szerokie podwoje otworzyły szkoły podstawowe siedmioklasowe, średnie i wyższe, z czego młodzież chłopska spragniona wiedzy skrzętnie skorzystała. Po czwarte, - nie od razu co prawda - powstała przyzwoita sieć komunikacji publicznej umożliwiająca tanie i łatwe przemieszczanie się ludzi i towarów. Po piąte wieś żywiecka w ciągu 45 lat przebudowała się prawie w 100 procentach z drewnianej na murowaną, a standard wyposażenia mieszkań zmienił się nie do poznania. 
Z reformy rolnej chłopi żywieccy, prawie, że nie skorzystali. Dawne folwarki Wielopolskich i Habsburgów zostały rozparcelowane wcześniej. Majątek w Wieprzu zamieniono na PGR, a ziemia z majątków Kępińskiego w Moszczanicy i Klobusa w Łodygowicach przeszła na tamtejsze szkoły rolnicze. Zresztą morale żywieckich górali tak zostało ukształtowane, że na cudze to oni nie lecą, tym bardziej odebrane w sposób brutalny. Można by tak wymieniać dalej, ale nie w tym rzecz. 
W każdym razie do niedawna jeszcze produkcja rolnicza kwitła, ziemia czyniła to, co jest jej przeznaczeniem, była uprawiana w każdym calu. Miedze, łąki i pastwiska wypasione tak , by igłę na nich znalazł. W każdej prawie zagrodzie chłopskiej stało po kilka sztuk bydła, kilka sztuk trzody i jak zwykle trochę drobiu. Zbyt na produkty rolnicze był. Sprzedać można było wszystko od jaj począwszy na miejscu i na pniu. 
Nie przelewało się, ale kto chciał, myślał i pracował mógł nieźle wegetować nawet na małym skrawku ziemi. 
Były też ciemne strony tego okresu, z których warto przypomnieć choćby próbę nieudanego skolektywizowania wsi, obowiązkowe dostawy zboża i mięsa, ciągłą reglamentację, przydziały, kartki i puste sklepy. 
Państwo, może nawet przesadnie i z nadmiarem interesowało się wsią, chłopami jako klasą i gospodarką chłopską, podejmowano inicjatywy melioracji i komasacji gruntów, zaopatrzenia wsi w wodę, nawozy sztuczne, szkolenie rolników, umaszynowienie pracy na roli i wiele, wiele innych inicjatyw udanych, mniej udanych i nie udanych. A wszystko robione po to by się mniej napracować, a ludziom żyło się lepiej - jak zwykł mawiać E. Gierek.

H. Woźniak

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.