Exegi Monumentum.
Wystawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu - te słowa Horacjusza świadczą o tym, że bytność materialna jest niczym w porównaniu z duchowym zaznaczeniem obecności swej osoby w danym czasie i miejscu. Ludzie odchodzą, przychodzą inni. Są jednak i tacy, którzy stają się legendą, o których pamięć trwa. Zdarzają się oczywiście żywe legendy, które swoją postawą i zachowaniem skłaniają nas do wybrania drogi podobnej do nich. W naszej wkładce "Koszarawa wczoraj i dziś" w cyklu: "Wspomnienia" przypominamy tych ludzi, którzy z tym klubem złączeni byli na dobre i na złe, mogąc wielokrotnie odejść tam, gdzie lepiej płacono, gdzie chleb był lepszy - wiernie trwali przy tejże organizacji. Bez względu na to, czy był to moment sukcesu, czy moment, gdy przysłowiowy statek walił o dno. Wiedzieć należy jedno, że życie przynosiło im z tego powodu chwilowe radości i chwilowe rozczarowania. Ileż to razy przyszło im usłyszeć niewybredne uwagi, że może lepiej byłoby aby z tym wszystkim dali sobie spokój. Ale oni trwali w swym uporze, by móc doczekać dobrych czasów swojego ukochanego klubu. W Koszarawie nietuzinkową sylwetką jest Kazimierz Polak - sędzia piłkarski, a nade wszystko kronikarz tego klubu, który skrzętnie notując każdy wynik, każde spotkanie, zapisując strzelców bramek i tych, którzy wyróżnili się w tym klubie stworzył nieprawdopodobnie ciekawą kronikę, która mogłaby z pełnym spokojem stać się wzorcem do naśladowania dla czołowych krajowych drużyn. I ta właśnie księga jest takim swoistym pomnikiem, w którym spisane zostały piłkarskie losy Koszarawy. Mam nadzieję, że Żywiec nie ulegnie kiedyś modzie na niegdysiejsze burzenie pomników. Choć może tego nie da się usunąć? Przecież chyba trwalszy niż ze spiżu!
HUMA