Nad Sołą i Koszarawą - nr 10 (65) - rok IV - 15 maj   2001

poprzedni artykuł    |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 


Majowe Święta.

O wielkim majowym weekendzie już zapomnieliśmy. My jednak z dziennikarskiego obowiązku winniśmy naszym czytelnikom zdać choć króciutką relację z tego co działo się w Żywcu, wtedy gdy większość mieszkańców naszego miasta wyjechała na wielki majowy wypoczynek.
Przede wszystkim dopisała pogoda. Tym razem meteorologiczne przepowiednie sprawdziły się co do joty. Było gorąco, może nawet za gorąco, jak na początek lata, ale pod koniec się ochłodziło. Papież śladami św. Pawła odwiedził Grecję, Syrię i Maltę. Znawcy prawa przypomnieli, że od 1 maja weszła w życie ustawa o 5 dniowym tygodniu pracy, ale w dalszym ciągu jest to 42 godzinny tydzień pracy, czyli pracować będziemy dziennie osiem godzin z nakładką. Skończyły się tak zwane soboty pracujące i niepracujące.
Ruch samochodowy w mieście wzmógł się. Pomimo dwóch mostów na Sole, na Dworcowej i Kościuszki tworzyły się korki. Przyjechało dużo turystów. W górach było ich pełno. Schroniska górskie były zapchane. 
1 i 3 maja poszedłem na Rynek. Przejechałem całą Browarną, Dworcową i Kościuszki. Powiem z zażenowaniem, że nie zauważyłem nastroju świątecznego. Miasto nasze jest szare i brudne, nawet w dni świąteczne. Elewacje większości budynków budzą odrazę. Niektóre elewacje pamiętają lata pięćdziesiąte. Poza tym miasto było nieoflagowane, za wyjątkiem kilku nielicznych budynków. Identycznie było zresztą 3 maja. Nawet Rynek, centralne miejsce uroczystości pierwszo i trzeciomajowych nie otrzymał świątecznego wystroju. Ciekawiej było w czasie TKB, przeglądacek i konkursu orkiestr dętych. 
Lewica, rozbita na SLD i BSL świętowała oddzielnie. Jedni pili piwo w browarze, a drudzy na kempingu "Dębina". Na Rynku w dniu święta pracy brakowało pracowników i 9. tysięcy bezrobotnych. Nie było też ich reprezentantów ani z Solidarności, ani z OPZZ. 
Na Rynku nie było młodzieży - z wyjątkiem recytatorów - , ani 1 ani 3 maja, ale mówcy mieli pełne gęby "patriotyzmu". A przecież tych co na Rynek przyszli patriotyzmu uczyć nie trzeba. A jest przecież takie przysłowie "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci". 

Tekst i foto: H. Woźniak


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.