listy - polemiki - opinie
Tylko pół kładki ?
Droga redakcjo, w Dzienniku Zachodnim z dnia 02. 03. 2001, dodatek w Żywcu, przeczytałem artykuł "Uroczysko przy cesarce". Opisano w nim piękne uroczysko, pole biwakowe i inne piękne udogodnienia oraz inne tablice, które informują o przyrodzie i historii regionu Węgierskiej Górki. Napisano, że zrobiono kładkę nad potokiem" Glinne" wraz z poręczami, które zabezpieczały wejście i zejście z tego potoku. Ale okazało się, że kładka ta stała się "kością" niezgody i teraz pozostała tylko część kładki. Jak dowiedziałem się w Urzędzie Gminy w Węgierskiej Górce to przyczyną skrócenia tej widokowej kładki nad pięknym potokiem jest podobno prywatna własność, po której schodziło się na sporną kładkę. Zejście to zajmuje pas o długości 15-tu kroków i szerokości ok. 80cm. Spornym się wydawać może czyja to jest własność: Zarządu Dróg Publicznych w Żywcu przyległa do dawnej drogi wojewódzkiej
tz."Cesarki", a może ten skrawek gruntu jest własnością Zarządu Wodnego w Żywcu? Ale żeby było śmieszniej to rzekomi właściciele tego skrawka gruntu podobno zażądali od Urzędu Gminy Węgierska Górka rocznej opłaty w wysokości 1200 zł. słownie ( tysiąc dwieście złotych ). Dowiedziawszy się o tym sporze wykonawca uroczej kładki tj. Dyrekcja Lasów Państwowych w Węgierskiej Górce dała polecenie swoim pracownikom aby sporną kładkę skrócono. Wygląda ona teraz jak zabytkowy fragment mostu we Francji w Awinion nad Rodanem, na którego wejście pobiera się opłatę, a może by tak u nas? Śmieszne, jeśli nad zdrowym rozsądkiem bierze górę chciwość i głupota. Myślę, że takimi rozwiązaniami do Węgierskiej Górki wczasowiczów i turystów nie przyciągniemy.
Zrozpaczony miłośnik Węgierskiej Górki. Sust.