Nad Sołą i Koszarawą - nr 10 (65) - rok IV - 15 maj   2001

poprzedni artykuł    |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Są sportowcy...

Świat sportowy ma swoją niepowtarzalną specyfikę, dla której czasem trudno jest znaleźć właściwe określenie słowne. Spróbujmy jednak dzisiaj znaleźć odpowiednie epitety, jakimi można by obdarzyć tych, którzy każdego dnia dostarczają nam sportowych doznań. 
Sportowcy uciekający - tutaj występują dwa typy sportowców - pierwsi niczym Andrzej Gołota zwiewają z ringu, drudzy w chwili niepowodzenia uciekają w krainę „szczęścia”, jaką jest alkohol, narkotyki - tłumacząc swoje działania kryzysem, "wielkim nieszczęściem", problemami osobistymi. Chyba już lepsza jest ucieczka w stylu Andrew'a. Choć potem sportowiec taki może liczyć się z tym, że w jego przypadku rodzić się będą przysłowia typu Robota nie Gołota, nie ucieknie.
Sportowcy wznoszący - wielu warszawiaków i krakusów na mieszkańca Wisły, czy Żywca powiedziałoby per wieśniaku. I skoro wspomniany "wieśniak" potrafi przyćmić swoim talentem wszystkich prześmiewców to coś musi być naprawdę na rzeczy. Problem jest tutaj tylko jeden - czasem sukces u "wieśniaka" rodzi coś co fachowcy określają mianem uderzenia wody sodowej do głowy. Gdy jednak i to potrafi się opanować, można niczym Adam Małysz unieś się na szczyt i frunąć z niego hen w przestworza. Choć i tu można zostać bohaterem dowcipu. - Cosik tyn Małysz nisko lato
Sportowcy chodzący - tutaj kolejny rozdział na dwie kategorie - są sportowcy, którzy chodzą, jak zwariowani, by cało dotrzeć do mety i to w dodatku w rekordowym tempie, nie bacząc na setki tysięcy pokonanych metrów. Do takich bez wątpienia należy Robert Korzeniowski. W drugiej grupie sportowców chodzących śmiało można postawić Krzysztofa Hołowczyca, który postanowił wysiąść ze swego samochodu i zamiast jeździć, chodzi dotąd aż nie znajdzie paczki chipsów.
Sportowcy mówiący - to kolejny przykład ludzi, dla których wynik sportowy jest sprawą drugorzędną. Ważne jest to, by pokazać się w telewizji, na imprezie, by móc zobaczyć swoją buźkę w telewizji, nie koniecznie na arenie sportowej. Do takich typów należą wspomniany już Hołowczyc oraz mistrz pięści - Przemysław Saleta, który mówi, zwłaszcza przez telefon komórkowy. Ale i on naraził się na opowieść o chłopcu z przedszkola, którego nie chce bić Gołota.
Sportowcy milczący - mało mówić, dużo robić - ta uniwersalna zasada pasuje do Renaty Mauer, której w mediach jest mało przy okazji hucznych imprez, rozdawania nagród, bali, rautów i innych okazji do pokazania się. Pojawia się natomiast w momentach, kiedy trzeba zwyciężać, bo one decydują o olimpijskich medalach.
Sportowcy walczący - to wszyscy ci, którzy nie biją się o najwyższe laury, ale o to, kto z kim wygra ligowy mecz w lidze okręgowej lub w klasie C. To setki bezimiennych piłkarzy, dla których prawdziwą nagrodą jest to, że pokonali rywali zza miedzy. Czysty sportowy romantyzm.
A teraz do sedna - Koszarawa prowadzi w lidze okręgowej i nie pora, by niczym Gołota zwiać z pozycji lidera, nie czas przechwalać się, jak Saleta, ale chwila na to by wznieść się, jak Małysz, iść krokiem Korzeniowskiego i być skromnym jak Mauer.

HUMA







do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.