PROSTO Z MOSTU.
Pisząc ten felieton w Wielki Tydzień, uznałem że winien być poświęcony choć w części , sprawom poważnym a nawet bardzo poważnym. Za taką sprawę, uważam burzę, która rozpętała się wokół stosunków polsko - żydowskich, w najnowszej historii Polski. Temat bardzo delikatny, bowiem materia bardzo cienka. Rozpętana burza wokół Jedwabnego, ma moim zdaniem szerszy kontekst. Na temat historii Żydów w Polsce ( począwszy od króla Kazimierza Wielkiego ) napisano wiele rozpraw, wydano dziesiątki książek, nakręcono co najmniej kilkanaście filmów. Nagle ni stąd, ni zowąd, ukazuje się książka "Sąsiedzi", autorstwa Tomasza Grossa, która w oderwaniu od całej rzeczywistości, rzuca "klątwę", na Polaków z Jedwabnego. I tu zaczyna się kociokwik. Zanim spokojnie zbadać fakty, przejrzeć archiwa, dać temat do ręki historykom obu narodów, zaczynamy bić się w piersi i przepraszać w imieniu Narodu Polskiego. Ja sobie nie życzę, aby w moim imieniu, ktoś Żydów przepraszał. Ani ja, ani moi rodzice, a jak wiem to i dziadkowie , nic im złego nie zrobili. Tak jak i Żydzi, tak i moja rodzina doznała od Niemców wielu upokorzeń, a wielu niewinnych ludzi, także z mojej rodziny przypłaciło to życiem. Genezy historii stosunku Polaków do Żydów ( i odwrotnie ) trzeba szukać, by nie sięgać wstecz, choćby w II Rzeczypospolitej. Jakoś nikt nie bardzo chce, uwypuklić rolę części hierarchów kościoła katolickiego w tamtym czasie. Sam miałem w ręku, dwa roczniki ( 1936 i 1937 ) " Rycerza Niepokalanej " i jeden rocznik ( 1936 ) " Małego Rycerza "- w tym miejscu apeluję do osoby, która "zapomniała" mi oddać te egzemplarze, o ich zwrot, gdyż była to własność moich rodziców. I cóż ja tam czytałem. Najczęściej oprócz treści religijnych oczywiście, używanym i ulubionym zwrotem, było słowo żydo- komuna, oczywiście w odniesieniu i to jak najgorszym do Narodu Polskiego. Jakoś na ten temat jest cicho. I hierarchia katolicka, nie za bardzo kwapi się z przeprosinami, podczas gdy Prezydent Kwaśniewski, moim zdaniem, zbyt szybko "wychodzi przed orkiestrę". Boję się, że tym sposobem, w kontekście obecnych - powiedziałbym, prawie braterskich stosunków polsko-niemieckich i coraz lepszych stosunków polsko-rosyjskich, dojdziemy do tego, że nie kto inny, jak Polacy i tylko Polacy, mordowali Żydów w Oświęcimiu, Treblince itp. Fortel Hitlera, który rozmieścił obozy zagłady po Polsce naprawdę mu się udał. Bo jak to było na terenie Polski, to, to na pewno zrobili Polacy. Ale dość okresu wojny. Okres powojenny również nie rozpieszczał, tak Żydów jak i Polaków. Pogrom kielecki, Kraków i inne przykłady otwartej walki z Żydami, to na pewno nie sprawa Narodu Polskiego. Za tym kryły się określone grupy i siły polityczne, których celem było szerzenie waśni między naszymi nacjami. Również marzec 1968 roku to jawna manipulacja młodzieżą studencką a później i robotnikami warszawskich fabryk, której efektem był exodus tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego na Zachód. Sam pamiętam atmosferę IV Zjazdu ZMS, ( luty 1968 ) w Warszawie, na którym byłem delegatem ( wraz z Wł. Bułką ), gdzie wyczuwało się "proch w powietrzu", ale my młodzi wówczas ludzie i w dodatku z prowincji, nie mieliśmy pojęcia, o co idzie cała gra. A więc kolejne pytanie. Gdzie tu wina społeczeństwa ? Byłem również uczestnikiem dużego "spędu", na podwórzu Zasadniczej Szkoły Drzewnej w Żywcu, przy ul. Szkolnej, w marcu 1968 r. gdzie któryś z robotników, jednego z żywieckich zakładów pracy, czytał rezolucję, obwiniającą syjonistów za wszelkie zło w tym kraju. Rezolucję przygotowaną nie przez Niego a przez aparat partyjny, jedynie w tym czasie słusznej władzy. I do dziś jestem przekonany, iż ówczesny referent sam nie bardzo wiedział, o co w tym wszystkim chodzi. I co. Po 33 latach mamy Go za to potępiać?. Bzdura. I dlatego śmieszne wydają mi się rewelacje "Gazety Polskiej", które potępiają, a wręcz wymuszają dymisje ministrów z kancelarii Prezydenta, że "coś czytali", a "to coś", godziło w Polaków pochodzenia żydowskiego. Naprawdę dobry chwyt reklamowy, ale tylko w kampanii wyborczej, aby zdyskredytować ludzi lewicy. A może by tak pokuszono by się, o cytaty z "Tygodnika Powszechnego" z wiosny 68 roku. Naprawdę ciekawa lektura. Celowo nie wspominam, o stosunkach polsko-żydowskich na terenie Żywiecczyzny, (szczególną rolę ma tutaj miasto Żywiec), gdyż niedawno wydana książka autorstwa Rafała Caputy i Ireneusza Jeziorskiego pt. "Okruchy pamięci-z dziejów Żydów na Żywiecczyźnie", moim zdaniem, w całości wyczerpuje ten temat. I dlatego wracając do początku mego felietonu, wolałbym aby oddać najpierw sprawę do rąk historyków, a dopiero później biczować się, za ewentualnie popełnione grzechy. Ale na litość boską, nie róbmy tego za wcześnie, i nazbyt hurtowo.
Kazimierz SEMIK
P.S. To że temat jest drażliwy i bardzo gorący, także z drugiej strony, miałem (mieliśmy) okazję przekonać się w czasie ubiegłorocznej pielgrzymki do Ziemi Świętej. Reakcje niektórych Żydów, pochodzenia polskiego, na widok grupy polskiej, a nawet mowy polskiej, były mówiąc bardzo oględnie, bardzo nieeleganckie. Ale to już temat do innego felietonu.