DOKĄD ZMIERZASZ PROFILAKTYKO? O WIRUSACH NIESPÓJNOŚCI.
W drugiej połowie lat 90-tych to jest w okresie intensywnego wdrażania wśród setek tysięcy uczniów różnego rodzaju programów i akcji profilaktycznych takich jak "II Elementarz", "Noe' itp. nastąpił wzrost liczby uczniów pijących i upijających się oraz znacznie obniżył się wśród nich wiek inicjacji alkoholowej. Można zatem powiedzieć, że prowadzone w tym czasie zajęcia profilaktyczne skoncentrowane głównie na przekazywaniu uczniom informacji (najlepiej w atrakcyjnych formach uczenia się, czyli przez zabawę lub doświadczenie) o działaniu alkoholu, istocie uzależnienia i współuzależnienia oraz bazujące na świadectwach "trzeźwych alkoholików", nauce odmawiania, deklaracjach trzeźwości i postulatach życia w wolności, przyjaźni i miłości okazały się nieskuteczne. Przesłanie autora programu "Noe" wypisane grubą czcionką i do tego w ramce "Profilaktyka nie musi być nudna, odrzucana i nieatrakcyjna. Lepiej zgorszyć niż zanudzić!" wyjaśnia w pełni dominujący w tym okresie model myślenia i działania w profilaktyce oraz niektóre jego skutki. W pogoni za atrakcyjnością zajęć zapomniano o jednym, a mianowicie o tym, że profilaktyka powinna być skuteczna. Przyglądając się prowadzonym programom i akcjom łatwo zauważyć, że większość z nich koncentruje się głównie na tych aspektach ludzkiej psychiki, które mają skłonność do uzależnień i patologii, a problemy dotyczące kilku procent ludzi przenoszone są w nich na całą zdrową populację. Biorąc pod uwagę te aspekty jeden z liderów oficjalnej profilaktyki skłonny był nawet jakiś czas temu zastanawiać się nad modelem "nałogowej osobowości naszych czasów". Tymczasem w procesie wychowania uczniów bardzo ważną rzeczą jest dostarczanie im jak najwięcej wzorów (najlepiej osobowych), czyli spójnych komunikatów na temat tego co jest dla nich dobre oraz uruchamianie tych obszarów ich psychiki, które oscylują w kierunku zdrowia i dojrzałości. Sprzyja to tworzeniu prawidłowych wartości, postaw i zachowań chroniących uczniów przed różnymi formami patologii. Niestety postulat ten jest często ignorowany poprzez dostarczanie im niespójnych komunikatów co w konsekwencji prowadzi do zamieszania i spustoszeń w ich psychice, utrwalania niedojrzałości czy wręcz do niedostowania. Istotą niespójnych komunikatów jest to, że niosą one w sobie przeciwstawne treści. Ich źródłem może być pojedyncza osoba, która co innego mówi ciałem, a co innego przy pomocy słów (niespójność między sygnałami werbalnymi a niewerbalnymi) lub raz mówi coś, a innym razem w tej samej sprawie mówi coś całkiem przeciwnego (niespójność treści). Niespójne komunikaty mogą wysyłać rodzice (brak uzgodnienia stanowisk wychowawczych), inni ludzie lub różne instytucje. Niespójność jest z premedytacją wykorzystywana w reklamach używek m. in. papierosów. Ich producenci wydają ogromne pieniądze na reklamy mimo, że każda z nich musi być poprzedzona hasłem: Ministerstwo Zdrowia ostrzega że: "Palenie papierosów powoduje raka i choroby serca" (podobne hasło znajduje się również na każdym opakowaniu papierosów). Są to niewiele znaczące oddziaływania na poziomie słownym (siła oddziaływania napisów na psychikę człowieka pod warunkiem, że je przeczyta wynosi zaledwie 7%). Pod tymi hasłami znajdują się obrazy reklamujące papierosy i jest to silne oddziaływanie na poziomie wzrokowym (siła oddziaływania obrazów wnosi 55%). Doskonale ujmują tę prawidłowość Chińczycy w przysłowiu: "Lepiej działa jeden obraz niż tysiąc słów". Mechanizm niespójności wykorzystują też reklamy tzw.: "Piwa bezalkoholowego", "Łódki Bols" czy "WTK- Soplica". Na szczęście, chociaż o kilka lat za późno, podjęte zostały w ostatnich tygodniach inicjatywy ustawodawcze zmierzające do wyeliminowania z mediów tego typu reklam alkoholu. Niespójne komunikaty można spotkać nie tylko w reklamach, ale co nas bardzo dziwi również w różnych oficjalnych programach oraz akcjach profilaktycznych i to niemal na każdym kroku. Oto kilka przykładów. W masowo rozpowszechnianym od wielu lat programie profilaktycznym "II Elementarz" w ćwiczeniu "Droga do uzależnienia" uczniowie są wciągani do odgrywania zachowań alkoholików w trzech fazach uzależnienia oraz do powtarzania wręczonych im na kartkach zdań dotąd, aż wypowiadanie ich treści przyjdzie im łatwo. Oto przykłady kilku zdań z pierwszej fazy uzależnienia: "Gdy boję się jakiejś sytuacji alkohol dodaje mi odwagi", "Kiedy się napiję staję się rozmowny i śmiały", "Potrzebuję alkoholu by choć trochę się rozluźnić", "Coraz częściej dzień zaczynam od wypicia alkoholu", "Zawsze staram się mieć jakiś zapas alkoholu w domu i pilnuję, żeby się nie skończył" itp. (w pełnym ćwiczeniu jest 30 takich zdań - po10 dla każdej fazy uzależnienia). Zdaniem twórców tego ćwiczenia uczniowie mają wyjątkową okazję, by przez doświadczenie poznać mechanizm choroby alkoholowej. Naszym zdaniem mają też wyjątkową okazję zainstalować w swojej świadomości przynajmniej kilkanaście powodów dla, których ludzie sięgają po alkohol. Jaką mamy pewność, że w sytuacji stresu, lęku, nieśmiałości czy zabawy nie skorzystają z tej nauki i nie sięgną po alkohol - przecież dodaje on odwagi, pozwala się rozluźnić, lepiej bawić itd. O tym, że tak właśnie się dzieje świadczą najlepiej badania ESPAD przeprowadzone w latach 1995 - 1999 wśród uczniów szkół ponadpodstawowych, które mówią, że wzrósł w tym czasie odsetek młodzieży dostrzegających pozytywne skutki sięgania po alkohol (chodzi o przekonania, że alkohol ułatwia zabawę, kontakty towarzyskie, odprężenie, pozwala zapomnieć o problemach, daje poczucie szczęścia itd.). Czy wymienione ćwiczenie nie jest ukrytą formą reklamy alkoholu? Przy okazji tego ćwiczenia powstaje kolejne pytanie, a mianowicie: na jakich wzorach koncentruje się uwaga uczniów odgrywających zachowania alkoholików, czy też całych rodzin z problemem alkoholowym tzw. "rzeźby rodziny alkoholowej" (program "Noe") oraz pozostałych uczniów oglądających takie sceny w wykonaniu swoich kolegów? Naszym zdaniem koncentruje się ona dokładnie na wzorach zachowań patologicznych. Innym przykładem niespójności są świadectwa "trzeźwych alkoholików". Owszem "trzeźwy alkoholik" jest doskonałym wzorem dla osób, które są aktualnie pogrążone w nałogu i może te osoby nauczyć np. w grupach terapeutycznych jak się od niego uwolnić. Nie jest on jednak żadnym wzorem dla sporej części dzieci i młodzieży, która nie ma związków z alkoholem. Dla uczniów zaś niedojrzałych np. z grup ryzyka wnosi on także informację, że można wpaść w nałóg i można się od niego uwolnić, nawet gdy jest to trudne, a więc używanie alkoholu nie jest znowu takie niebezpieczne. A co powiedzieć o kasecie skierowanej do gimnazjalistów w najnowszej akcji "Nie truj się?" gdzie zarejestrowano wulgarne zachowania i słowa pijanej młodzieży z Jarocina? Można powiedzieć tylko tyle, że rozpowszechnia patologię i to jeszcze bardziej niż inne dotychczasowe pomysły. Podobnie rzecz ma się z plakatami i naklejkami z tej samej akcji, które trafiły do gimnazjów, a w których użyto jak ktoś trafnie powiedział "grypsu więziennego" by odciągać młodzież od używek. Na szczęście pod wpływem zdecydowanej reakcji nauczycieli, szczególnie polonistów wycofano ze szkół to najnowsze "osiągnięcie" oficjalnej profilaktyki. Z wulgarnymi słowami wiąże się też problemem tzw. "śmiesznych powiedzonek". Dzisiaj łączy się je w telewizji z topielcem zasuwanym w worek foliowy, chociaż jeszcze niedawno niektórzy trenerzy zalecali, aby stosować je na zajęciach profilaktycznych do nawiązania dobrego kontaktu szczególne z dziećmi. Pośród wielu działań profilaktycznych dosyć powszechne są różnego rodzaju konkursy w tym również na plakaty mające przeciwdziałać sięganiu po używki. Po tych akcjach pojawiają się na korytarzach wielu szkół prace uczniów, których nie powstydziłby się nie jeden producent alkoholu, papierosów itp. Wśród nich widzieliśmy np. taki oto obraz: narkoman wbijający sobie igłę strzykawki do żyły, a pod nim napis "Żyj zdrowo". Na innych z kolei można było zobaczyć butelki, papierosy itd., a także scenki z zachowaniami osób uzależnionych, agresywnych itp. Plakaty takie wiszą nieraz całymi tygodniami w szkołach. Oglądają je uczniowie i nawet jeśli są pod nimi jakieś mądre i pouczające hasła czy też ostrzeżenia, to siła ich oddziaływania jest niewielka. Wielokrotnie mocniej działają obrazy, które instalują swoje treści w psychice młodych ludzi. Obrazy te mają szczególnie silny wpływ na tych uczniów, którzy już sięgają po używki. Wystarczy obserwować np. co się dzieje z palaczem, który siedzi w pociągu w przedziale dla niepalących i widzi na drzwiach przekreślony obraz papierosa. W ten sam mniej więcej sposób działają pojawiające się na plakatach czy ulotkach butelki, kieliszki itp. niezależnie czy stoją czy są przewrócone, czy są całe czy też rozbite, same czy przekreślone, w tym czy innym kolorze, czy są pod nimi jakieś napisy czy tam ich niema. Na widok tych obrazów może pojawić się u niejednego ucznia "przysłowiowa ślinka". To co pasuje do sklepu monopolowego, czy drink baru nie powinno pojawiać się w szkołach i innych instytucjach wychowawczych. Przedstawiliśmy wyżej kilka zaledwie przykładów szkodliwych niespójnych komunikatów, które nagminnie pojawiają się w oficjalnej profilaktyce. Gdyby wymienione pomysły przenieść na inne dziedziny wychowania, to może np. katecheci powinni uczyć swoich uczniów przestrzegania przykazania "Nie kradnij" poprzez angażowanie ich do ogrywania scenek, używając stosownego języka, "jak podprowadzić komuś portfel", żeby lepiej zrozumieli istotę zachowań osób, które kradną, a były złodziej zaproszony do szkoły stałby się najlepszym wzorem tego jak nie kraść itd. Strach pomyśleć co by się działo gdyby w ten sam sposób uczyć innych przykazań. Niespójne komunikaty działają mniej więcej tak jak wirusy w komputerze. Pod wpływem wirusa komputer nie zmienia swego wyglądu, ale po jakimś czasie zmienia swój sposób funkcjonowania, traci orientację, nie podejmuje działań, które dotychczas z łatwością wykonywał, a czasami nadaje się do naprawy. Tak samo działają niespójne komunikaty na psychikę uczniów, zwłaszcza w okresie dojrzewania lub z problemami osobistymi, ograniczając u nich orientację odnośnie tego co dobre, a co złe. Mogą one w rezultacie doprowadzić do rozbudzenia u uczniów niezdrowych zainteresowań. Jeżeli chronimy przed wirusami komputery, to tym bardziej powinniśmy chronić umysły dzieci i młodzieży przed zainfekowaniem ich niespójnymi komunikatami, które niosą w sobie ukryte ziarno patologii, eliminując je nie tylko z reklam, ale także z profilaktyki i innych oddziaływań wychowawczych.
Psychologowie U. i L. ZWOLEŃSCY. PRACOWNIA PSYCHOEDUKACJI I M P U L S