Nad Sołą i Koszarawą - nr 8 (63) - rok IV - 15 kwiecień  2001

poprzedni artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Prosto Z Mostu.

Dostałem prawie że polecenie od "Naczalstwa" i Wydawcy, by w numerze świątecznym napisać felieton optymistyczny, bowiem dotychczasowe ich zdaniem są z reguły sceptyczne. Oczywiście łatwiej polecić niż napisać. Ale skoro taka wola to....ad rem. W tej szarej rzeczywistości, codziennego utyskiwania, zawodzenia i narzekania mieliśmy w ostatnim okresie, coś, co jednoczyło prawicę i lewicę, zahukane w pracy codziennej kobiety i beztroskich jak zwykle mężczyzn. Mieliśmy, ( i mamy ) Adama Małysza. Ten z gruntu niepozorny człowieczek, z czarującym uśmiechem, z szatańskim wąsikiem zawojował nasz kraj. Ale nie tylko. Podbił sportową część ludzi na świecie. Przecież w trakcie roku odbywają się różne wielkie imprezy sportowe, (turnieje tenisowe, wyścigi samochodowe, kolarskie, pojedynki bokserskie), gdzie stawką są miliony dolarów, a kampania reklamowa wokół nich, kosztuje dwa razy więcej. A tu nagle taki cyrk. Zupełnie pogubiła się telewizja, która nie przewidziała że w Planicy może być.... wiatr, i w porze, gdzie w telewizji już dawno miał być Anioł Pański, na ekranach telewizorów sportowiec - ewangelik, ściska się z prezydentem - agnostykiem, a tymczasem przywódca Kościoła katolickiego Jan Paweł II, czekał z okolicznościową modlitwą. I to w kraju, gdzie Papież - Polak otoczony jest wielką estymą. Koniec świata - jak mówią wierzący. Jak pisze J. Jeleń w Dz. Zach. podobno większego zamieszania na Woronicza, nie było, chwała Bogu, wszystko skończyło się dobrze, tyle że z małym poślizgiem. Ale jeśli wierzyć części znawców. - nawet bardzo dobrze, bo ogólnie oceniając, mieliśmy przy Boskiej Opatrzności, być może najbardziej ekumeniczne widowisko, jakie kiedykolwiek nadano w TVP. Smutne jest jednak to, że mając tak wspaniałego skoczka, oraz kosztem dużych nakładów przebudowaną Krokiew, nikt z władz sportowych nie wpadł na pomysł aby choć jeden konkurs w ramach Pucharu Świata odbył się w Zakopanem. Adam Małysz nie tylko wszedł na pierwsze strony gazet, ale zawładnął nimi na kilka miesięcy. Nie tylko w Polsce, także w krajach o tradycyjnie wysokim poziomie narciarstwa klasycznego, które posiadają swoich idoli. W Polsce ten fenomen popularności ma zdecydowanie poza sportowy charakter. Jest idealnym wypełnieniem zapotrzebowania na sukces, nie podlegający koniunkturalnym ocenom, propagandowym manipulacjom, politycznemu krętactwu. Niestety żyjemy w propagandowej atmosferze klęski społecznej i ekonomicznej, a potrzebujemy optymizmu, aby żyć i pracować. I to właśnie nie kto inny, jak Małysz tak bardzo zawładnął wyobraźnią zbiorową. Ale dajmy już mu spokój, niech odpoczywa i później przygotowuje się do olimpiady zimowej w Ameryce. Jak by tego było mało, to zaskakują nas piłkarze z biało-(czarnej) czerwonej drużyny. Zwycięstwo na Norwegami i pogrom Armenii również podnosi na duchu miliony Polaków. Oby tak dalej. Idąc tropami " optymistycznego felietonu" nie sposób nie wspomnieć o dwóch kontrowersyjnych programach telewizyjnych ( oczywiście telewizji komercyjnej ). Chodzi o "Big Brother" (TVN) i "Dwa Światy" (Polsat), które, emitowane są o tej samej godzinie, i ich zasady są bardzo podobne. Prawie 9 milionów Polaków oglądało oba programy w dniu 27 marca. Można dyskutować nad etyczną stroną obu programów, ale trzeba być kompletnym idiotą, aby oceniać te programy, jako "apoteozę knajactwa, głupoty i prymitywizmu ". Zachowanie się części członków Krajowej Rady Radia i Telewizji, świadczy właśnie o rozmijaniu się ich opinii z opinią społeczeństwa. Do kompetencji członków Rady, nie tylko nie należy recenzowanie konkretnych programów, ale też nie posiadają oni żadnych uprawnień, by to czynić. Czyżby nawrót do cenzury? To już przecież przerabialiśmy. Żeby było strasznie i śmiesznie, nie wolno pominąć faktu traktowania społeczeństwa, przez władzę. Przykład z Grudziądza jest żenujący. Ja już rozumiem, że jeden z ministrów tego rządu może pomylić się w obliczeniach dotacji dla podległych mu urzędów, że nieodpowiedzialny minister powoduje konflikt międzynarodowy (Polska - Irak ), że minister skarbu podaje się do dymisji, bo mu okupują....... sąsiedni gabinet, to jeszcze rozumię. Ale to, że przyjeżdża minister bardzo ważnego resortu, na spotkanie z ludźmi bądź co bądź sfrustrowanymi, w obliczu zagrożenia kompletnym bezrobociem, nie dość że spóźniony o prawie trzy godziny, to jeszcze "nawalony jak stodoła". Okazuje się, że facet podaje się do dymisji. Oczywiście po wytrzeźwieniu. A gdzie ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi? A gdzie reakcja przełożonego i dyscyplinarne zwolnienie ? I jak tu zachować choć odrobinę optymizmu przed świętami ? Ale nic. Idzie wiosna. Przeżyjemy i to. A poza tym życzę Wesołego Alleluja, mokrego Śmigusa, smacznego jajka z odrobiną szynki.

Kazimierz SEMIK


P.S. Oczekiwałem że Przewodniczący Rady Powiatu zachowa się po męsku i do czasu wyjaśnienia swoich spraw, zawiesi swoje przewodnictwo w Radzie, a tu głosowanie, i to podobno jeszcze z niewiadomym skutkiem. To chyba nie tak. 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.