Nad Sołą i Koszarawą - nr 8 (63) - rok IV - 15 kwiecień  2001

poprzedni artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Browar Do Wzięcia.

Prawna strona procesu dla niżej podpisanego jest mniej interesująca. Mam podstawy przypuszczać, że dla czytelników również. O wiele bardziej zajmujący jest kontekst obyczajowy i - że się tak wyrażę, światopoglądowoideologiczny - towarzyszący procesowi. Znalazł już kilkakrotnie wyraz w wypowiedziach prasowych ("Polityka", "Przegląd Tygodniowy", "Śląsk", no i, naturalnie, w prywatnych komentarzach wygłaszanych przy tej okazji.
Jest też (ten proces) dobrym pretekstem do przypomnienia kilku faktów z historii. Dla porządku jednak zacznę od tego, że powoda, w osobie Kazimierza Badeniego, sędziwego ojca Joachima - dominikanina, syna Alicji Ancarcrona-Habsburgowej z pierwszego jej małżeństwa, reprezentuje krakowska kancelaria "Forystek, Góralczyk, Rychlicki". Spółkę browarnicką reprezentuje mec. Wiesław Szczepański z Warszawy a pełnomocnikiem Skarbu Państwa jest mec. Paweł Koehler.
Kazimierz Badeni jest obywatelem polskim, dlatego podjął się tej roli, choć nie jest jedynym spadkobiercą. Do browaru rości prawa przyrodnie rodzeństwo zakonnika: Karol Stefan Habsburg, obywatel Szwecji, Maria Krystyna Habsburżanka, obywatelka Szwajcarii i Renata Zulenty y Habsburg-Lorena, obywatelka Hiszpanii. Nic w tym dziwnego, czterysta lat temu Habsburgowie władali niemal połową Europy i większością obu Ameryk. Taki to już ród cesarsko-królewski.
Przedmiotem sporu jest stary browar w Żywcu, który - wedle powoda - został nieprawnie przejęty jako wchodzący w skład dóbr ziemskich i znacjonalizowany na podstawie dekretu o reformie rolnej, a zakład przemysłowy z osobnym zarządem i księgowością dekretowi nie podlegał.
29 grudnia 1990 r. browar przekształcono w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. Kapitał akcyjny podzielono na 2 mln akcji i w roku następnym, dokładnie 24 września 1991 r. sprzedano na Giełdzie Papierów Wartościowych 77 proc. akcji prywatnym inwestorom. Od tego dnia spółka stała się prywatna, a Skarb Państwa - jak chcą mu niechętni - wystąpił w roli pasera. 
Żeby rzecz bardziej skomplikować, 28 marca 1994 r. Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Zakładów Piwowarskich S.A. w Żywcu zatwierdziło zgłoszoną przez zarząd propozycję podniesienia kapitału spółki przez emisję 1 mln nowych akcji, z których 747 tys. Zakupił Heinecken Internacional Behher BV, przejmując tym samym pełną kontrolę nad spółką.
"Browar, jako obiekt przemysłowy, nie mógł być przejęty dekretem o reformie rolnej - dowodzą pełnomocnicy spadkobierców. - Inne browary upaństwowione były na mocy ustawy o nacjonalizacji przemysłu ze stycznia 1946 r. Skoro więc majątek został przejęty nie zgodnie z prawem, to jego późniejsze przekazywanie aż do Heineckena włącznie także jest nielegalne". 
Na wezwanie do ugody w połowie 1998 r "Żywiec" odpowiedział, że nie będzie stroną w tej sprawie, bowiem w prospekcie emisyjnym minister przekształceń własnościowych oświadczył, że "Skarb Państwa odpowiada za ewentualne roszczenia osób trzecich".
Niech się prawnicy prawują - to ich zawód. Przeciętny konsument piwa niewiele z tego rozumie. Dowiaduje się tu i tam, że Habsburgowie wnieśli roszczenie, wiec drży o losy ulubionego napitku. "Aż do gardeł naszych - nie chcemy Niemca" - przypomina sobie ze szkoły i wyzwala w ten sposób ukryte resentymenty i biada nad wyzbywaniem się narodowego majątku. Mój przypadkowy rozmówca bardzo się zdziwił dowiedziawszy się, że "Żywiec" dawno już poszedł w obce ręce i to - jeśli wolno tak to określić - w o wiele bardziej niemieckie, niż pierwotnych właścicieli. Warto więc przypomnieć, jak to było z Habsburgami w Żywcu.
HABSBURG - POLSKIM PATRIOTĄ
Po bezpotomnej śmierci sasko-cieszyńskiego księcia Albrechta, syna Augusta III, króla saskiego i polskiego a żonatego z Marią Krystyną, córką cesarzowej Marii Teresy wdowę poślubił w roku 1822 arcyksiążę Karol Ludwik Habsburg obejmując też wiano, więc Księstwo Cieszyńskie z przyległościami. Konsekwentnie powiększał owe przyległości kupując majątki na wschód od Cieszyna.
Jego spadkobiercą był arcyksiążę Albrecht Fryderyk, wnuk cesarza Leopolda II - założyciel browaru. Zmarł bezpotomnie w 1895 r przekazując już wcześniej majątek bratankom. Adopcję i podział (zatwierdzony przez cesarza) przeprowadził w 1878 r. osadzając Fryderyka na Księstwie Cieszyńskim i dobrach morawskich, a Karola Stefana (1860 - 1933) na Żywiecczyźnie.
Arcyksiążę Karol Stefan żonaty z Marią Teresą, najstarszą córką Karola Salvatora z toskańskiej linii Habsburgów. Dynastia była na tyle rozgałęziona, że umożliwiała małżeństwa o obrębie rodu unikając nazbyt bliskiego pokrewieństwa, co nie zawsze się udawało i niekiedy prowadziło do żałosnych skutków ("arystokratyczne choroby"), ale praktykowanie było powszechne.
Karol Stefan przyjechał do Żywca z rodziną i zamieszkał w zbudowanym przez stryja "nowym" zamku nie zapominając przy tym o "starym", pamiętającym jeszcze Komorowskich i Wielopolskich. Życie w Żywcu rozpoczął od intensywnej nauki języka polskiego.
Lata panowania Albrechta Fryderyka i Karola Stefana to dla Żywiecczyzny czas dużego ożywienia gospodarczego, awansu cywilizacyjnego i kulturalnego. Arcyksiążę Karol Stefan okazał się być hojnym mecenasem polskiej sztuki i nauki, gorącym propagatorem polskości we własnej rodzinie przede wszystkim. Dało to szybko niebywałe, zaskakujące wręcz efekty.
Oto fragment listu arcyksięcia (przytaczam za Bożeną Husar penetrującą żywieckie archiwalia):
"Żywiec - Zamek 12 grudnia 1908 rok. Kochany Pan Profesor! Moja żona życzyła sobie na Boże Narodzenie portretu pastelowego córki naszej Renaty, która wkrótce wyjdzie za mąż. Proszę mnie natychmiast zawiadomić czy P. Pr. ma teraz czas i chęć ten portret zacząć i równocześnie mnie przyjemną cenę tego samego oznaczyć (...) w danym razie prosilibyśmy zaraz do Żywca przyjechać i czem prędzej ten obraz malować. Jak zwykle byłby naszym miłym gościem".
Dzieci Karola Stefana posługiwały się polszczyzną już całkowicie swobodnie. Kilka lat temu miałem przyjemność słyszeć przez radio wypowiedź wnuka i imiennika Karola Stefana urodzonego w 1921 roku, teraz emerytowanego urzędnika bankowego ze Sztokholinu. Mimo dziesiątek lat poza krajem ten kombatant dywizji pancernej gen. Maczka mówił tak ładną i swobodną polszczyzną, że niejednemu, radiowcowi na przykład, mógłby być wzorem. To samo dotyczy rodzeństwa Karola Stefana. Na żywieckim zamku mówiono po polsku.
Wracam do listu. Adresowany był do prof. Teodora Axentowicza, częstego gościa. Obok niego byli i inni malarze, Wojciech Kossak i Kazimierz Pochwalski a arcyksiążę z upodobaniem kolekcjonował prace Juliana Fałata, Juliusza i Wojciecha Kossaków, Jacka Malczewskiego i Stanisława Wyspiańskiego. Gośćmi żywieckich Habsburgów bywali luminarze polskiej muzyki i nauki. Jest w liście wzmianka o planowanym małżeństwie córki. 
C/D/N

Trybuna Sobota-Niedziela 10-11 lutego 2001 r.
Tomasz Kostro


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.