FENOMEN?
Często zastanawiam się nad swoistego rodzaju fenomenem popularności Koszarawy Żywiec. Nie jest to przecież piłkarska potęga, nie gra na arenach I czy II ligi - a popularnością zdarza się jej przebijać wielkie firmy. Dlaczego? Być może dlatego, że ludzie dość już mają nowobogackich dobrodziejów, których fanaberią jest stworzenie klubu, który będzie nosił w nazwie ich nazwisko. Ja doskonale rozumię potrzebę reklamy poprzez sport, bo ona daje obopólną korzyść - o sponsorze jest głośno, gdy klub gra dobrze. A klub może grać dobrze, gdy ma zapewnione podstawowe warunki egzystencji. Niemniej jednak nigdy nie będzie mojej akceptacji dla próby szybkiego dorobienia się przy pomocy pretekstu wspomożenia klubu. Przywołam w tym miejscu takie twory, jak Tygodnik Miliarder Pniewy, czy Olimpia Bolplast Poznań. Czy ktoś dziś o nich pamięta? Pierwszy przykład jest dość karygodny, gdyż małe wielkopolskie miasteczko Pniewy wyzute zostało ze swojego klubu w sposób dość perfidny. Wpierw pojawił się hojny sponsor, który w rekordowym tempie wyprowadził drużynę z ligi okręgowej do ekstraklasy. Tam zespół radził sobie całkiem dobrze, ale ambicją działaczy była gra w Lidze Mistrzów i czerpanie profitów właśnie z tego tytułu. Gdy ten scenariusz się nie spełnił, pniewska publiczność musiała pożegnać się ze swymi piłkarzami - ich Sokół odpłynął w siną dal - wprost do Tychów. Tam zaś szybko okazało się, że drużyna przywieziona w walizce nie ma zbyt wielkiej szansy na odegranie znaczących ról w lidze. Nowy dobrodziej klubu sprowadził drużynę na dno - do jednej z najniższych możliwych lig. Kilku piłkarzy w tak niechlubny sposób skończyło przygodę z wielką piłką. Kilku, tak jak Jerzy Dudek udowodniło, że są wielkimi piłkarzami - i dziś grają w czołowych europejskich klubach i reprezentacji. Niestety wspomnienie o Sokole Pniewy (Tychy?) jest już coraz bledsze, choć był to klub z olbrzymimi tradycjami.
Dlatego Drodzy Kibice - nim krzykniecie - "MY CHCEMY I LIGI" już za 4 sezony, wpierw zastanówcie się, czy nie warto jeszcze chwilkę poczekać na to aż wyrośnie własne pokolenie młodych utalentowanych piłkarzy i ono będzie bić się o najwyższe cele. Fenomen Koszarawy polega bowiem na tym, że kibiców zaskarbiła sobie nie fenomenalnymi rezultatami, ale tym, że jest to klub od początku do końca żywiecki. Nie ma w nim poszukiwaczy łatwej forsy, dla których epizod w tym, czy innym klubie to żadna różnica, bo dla nich liczy się to, gdzie więcej zarobią, a nie to w jakich barwach wystąpią U nas zaś grają tylko ci, którym leży na sercu gra w niebiesko - czarnych barwach.
HUMA