LIPOWA NA KONIEC, NAJPIERW ŚLEMIEŃ, PROBLEMY
CERAMEDU.
Lipowa na koniec
Piłkarze Koszarawy ostatni bój, przed meczami mistrzowskimi i pucharowymi, stoczyli z drużyną LKS Lipowa. W tym pojedynku swą szansę otrzymało kilku zawodników z drugiego zespołu. Właśnie ich postawa sprawiła, że kibice mogli obejrzeć całe mnóstwo sytuacji bramkowych i aż 9 goli. Sześć ich było autorstwa Koszarawy. Bramki zdobywali: Pietraszko 2, K. Łopatka, Adamek, Schreiber, Janik. Mecz zakończył się rezultatem 6-3 (3-0).
Najpierw Ślemień
Swą przygodę z Pucharem Polski piłkarze Koszarawy rozpoczęli od zwycięstwa nad A-klasowym LKS Ślemień. Czołowa drużyna A klasy bliska była sprawienia niespodzianki, zwłaszcza gdy po pierwszej połowie prowadziła 1:0. Doświadczenie niebiesko-czarnych sprawiło jednak, że ostatecznie to oni triumfowali w tym pojedynku wygrywając 3:2. Autorami bramek dla Koszarawy byli Matras, Grochowalski i Pawlus.
Problemy Ceramedu
Piłkarze drużyny Marbet-Ceramed, którzy w rundzie jesiennej stanowili jedną z największych sensacji III-ligowych rozgrywek, pewnie sięgają po brązowy medal na półmetku tejże rywalizacji mieli poważne problemy z pokonaniem dobrze dysponowanej Koszarawy. Tylko przez pierwsze dwanaście minut u piłkarzy z Żywca widoczny był strach przed siłą przeciwnika, który objawiał się w grze
asekuracyjnej, a także licznie popełnianych błędach. Potem jednak nastąpiło wyrównanie gry. Niestety oba zespoły nie mogły zachwycić. Zbyt wiele było gry w środkowej strefie boiska. Senną atmosferę raz na czas próbował pokonać zawodnik Ceramedu Samson Godwin. Ale zapędy jego kolegów skutecznie były powstrzymywane przez żywieckich obrońców. Najmniej pracy miał jednak golkiper gości, Jarosław Matusiak, który niemal przez cały czas gry nie musiał prezentować swoich umiejętności. Drużyna Koszarawy zasługuje jednak na słowa niezwykłej pochwały za to, że gdy od 70 minuty przyszło jej grać w dziesiątkę, gdyż jeden z graczy uległ kontuzji, a trener Jan Satława wyczerpał limit zmian - potrafiła się zmobilizować i dotrwać do końca meczu. Po regulaminowym czasie gry na tablicy wyników dalej wyświetlał się rezultat bezbramkowy. Zawodnikom Koszarawy zabrakło jednak sił na skuteczną grę w dogrywce. Najpierw debiutujący w barwach Ceramedu, Adrian Sikora po przyjęciu piłki na prawą nogę, silnym strzałem posłał ją w róg bramki Koszarawy, a młody bramkarz Dymek mógł ją tylko odprowadzić wzrokiem. Druga bramka padła w dość kuriozalnych okolicznościach. Obrońcy Koszarawy tak feralnie wybijali piłkę z własnego pola karnego, że ta trafiła wprost w głowę Bartosza Woźniaka i odbijając się wpadła do bramki zupełnie zaskoczonego Dymka. Bardzo się cieszę, że drużyna Koszarawy zagrała dzisiaj tak ofiarnie. Piłkarsko jednak Ceramed był lepszą drużyną, a nam pozostaje uczyć się od lepszych - powiedział po meczu, trener Stanisław Kondrat. Podsumowując to spotkanie należy powiedzieć, że Koszarawa tym występem udowodniła, że potrafi nawiązać walkę z każdym rywalem, a to bardzo ważne w perspektywie zbliżającego się szturmu o wyjście z ligi okręgowej.
Koszarawa Żywiec - BBTS Marbet - Ceramed Bielsko-Biała 0-2 ( w dogrywce).
Koszarawa: Caputa (46. Dymek) - Prochaska, Adamek, Mrowiec, Słowik - Kastelik (60.M. Jura), Matras, Skórzak, Porębski (70. Łopatka) - Schreiber (46.Krasny), Grochowalski. Tremerzy: Jan Satława, Stanisław Kondrat.
Ceramed: Matusiak - Jendryczko, Piekarski, Bujok - Gowin, Domagała, Rudzki, Dziarmaga, Więzik - Sikora, Woźniak. Trener: Wojciech Borecki.
HUMA