LISTY - POLEMIKI - OPINIE.
Chciałbym dosłownie w kilku słowach odnieść się do listu Joanny Czernek (NSiK z 15 lutego). Aby zakończyć tę sprawę (bo uważam, że jest to zbyt poważny i delikatny temat, by go potraktować tak jak dziennikarka dodatku "W Żywcu" do Dziennika Zachodniego. Przypominam chodzi o artykuł sprzed trzech miesięcy, w którym w tytule widnieje "Życie Żydów, Romów i zielonoświątkowców nie należy w Żywcu do łatwych. Nietolerancja.", a w którym ani razu nie wspomina się o Żydach, co mnie najbardziej zirytowało i uznałem to za wyraz zupełnej ignorancji autorki artykułu), kilka słów odpowiedzi na list Joanny Czernek w tej sprawie. Jeśli Joanna Czernek poczuła się dotknięta moją reakcją to przepraszam! Nie to było moim celem. Przede wszystkim dzięki za merytoryczną artykulację. O to właśnie chodzi. Widzę, że jest jeszcze ktoś oprócz mnie i Ireneusza Jeziorskiego, ktoś zgłębiający "tę archeologię".
Jedno słówko tylko. Żydzi, którzy jeszcze po wojnie powrócili na Żywiecczyznę, to w skali ich wcześniejszej bytności ilościowej, kulturowej, religijnej itd., tutaj, to jednostki. Tych "kilku" się ochrzciło lub byli niewierzący (więc czy są Żydami?, zapytałby Singer czy Stryjkowski). Poza tym nie moim zamiarem jest wytykać komuś pochodzenie i śledzić koligacje. Inna sprawa to dane (naukowe!), które choćby przytoczyliśmy w książce "Okruchy pamięci. Z dziejów Żydów na Żywiecczyźnie", wskazują na 3 osoby wyznania mojżeszowego na całej Żywiecczyźnie w 1950 roku. Uprzejmie polecam! Tego nie znajdzie się w Encyklopedii PWN. W książce wspominamy także o tych, którzy wrócili, ale nie zostali. Ta mniejszość narodowa i religijna w tym więc czasie przestała się zupełnie liczyć, a jeśli ktoś ocalał to w tym kontekście ma małe znaczenie, bo ich świat rozpadł się dosłownie w gruzy, jak mawiają nieliczni już "Zabłocanie" w Izraelu. O to mi szło. Poza tym przez ponad pięćdziesiąt lat nikt o mniejszości żydowskiej tutaj nie mówił. Sprawa była wstydliwa? Może przeszłość coś jeszcze skrywa? Dziś trzeba delikatnie z tematem. Dlaczego? Choćby dlatego, aby nie wywołać jakichś urojonych antysemickich fobii, bez Żydów! Autorzy książki "Okruchy.." odczuli to już. A że Bukowscy byli i później. To inne historie. Proszę pomyśleć jakie mógł wyciągnąć wnioski jakiś mały skinek z artykułu; "Życie Żydów nie należy (w czasie teraźniejszym R.C.) w Żywcu do łatwych". Zaczyna ich tropić! Tu naprawdę potrzebna jest edukacja. Również w szkole, w której na sprawy choćby Holokaustu poświęca się niewiele miejsca. A takie artykuły, o których wyżej mowa tworzą zamieszanie.
Co do fundacji Laudera to wieść ta nie jest dla mnie obca. Problem polega jednak na tym, że nie o wszystkim trzeba od razu pisać w "niuspajperach". Tak jak to uczyniła dziennikarka DZ. Ja chciałem polemizowałem z nią na łamach DZ, ale tam nie ma w zwyczaju publikować polemiki, stąd mój wybór - NSiK, za co redakcji serdecznie dziękuję. Po prostu rzuca się ważnym, delikatnym problemem i tak samo pisze się o dziurze w drodze. Proszę pamiętać o hierarchii ważności. Co do Romów - Cyganów to zupełnie odrębny temat (ale prowokacja się udała!). Niemniej mam diametralnie odmienne doświadczenie od Joanny Czernek dotyczące Cyganów. Szkoda, ze nie pamięta lat 80 - tych w Żywcu. Konfrontacje z Cyganami były przykre. A dla wielu moich znajomych nawet traumatyczne. Dziś nie można o tym mówić , aby nie urazić tych wrażliwszych Cyganów. Nigdy nie staram się wypowiadać sądów wartościujących, bez analizy problemu. Za dużo w tym co przeczytałem było emocji, stąd reakcja taka a nie inna. Na temat "narodowości Romskiej" przeprowadzano naukowe badania parę lat temu ( w których, jako antropolog kultury, brał udział współautor "Okruchów pamięci") w Zakładzie Antropologii i Socjologii Kultury UJ i poważni profesorowie (np. A .K. Paluch) mieli duże wątpliwości. Zapewniam, żadne względy rasistowskie na Uniwersytecie Jagiellońskim w grę nie wchodziły. Problem jest jednak o wiele bardziej skomplikowany. Encyklopedia PWN naprawdę tutaj nie wystarcza.
Mniejsza o to. Dziękuję Joannie i proponuję inną formę dialogu. Prasowy odpuśćmy, bo banalizuje (DZ). Tak więc mnie jako historyka, na przykład zbierającego materiał na książkę, przez kilka lat, weryfikującego informacje, archiwa, wspomnienia, itp zajmował czas miniony, żydowska kultura na Żywiecczyźnie. Kresem ich kultury była połowa ubiegłego wieku, a zdaje się, że to z pięćset lat temu. Joannę Czernek interesuje dzień dzisiejszy. Jest to raczej pole do współpracy.
Szacunek - Rafał Caputa