Nad Sołą i Koszarawą - nr 6 (61) - rok IV - 15 marzec  2001

poprzedni artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

WYKORZYSTAŁ  SZANSĘ.


Koszarawa Żywiec po rundzie jesiennej zajmuje wysokie drugie miejsce. Nie da się jednak ukryć, że kibice liczą na awans...
Cały cykl przygotowań jest przygotowany właśnie pod kątem chęci awansu. Nasi sparingpartnerzy są specjalnie dobierani pod takim kątem, który pozwoli sprawdzić czy prezentowany przez drużynę poziom jest wystarczający, by starać się grać o najwyższe lokaty w lidze. Należałoby się zastanowić czy 7 punktów straty to dużo, czy mało. Wydaje mi się, że jest to dystans, który można spokojnie odrobić, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że lidera - ustrońską Kuźnię podejmujemy u siebie, a więc mamy niejako ułatwione zadanie. A więc skoro jest szansa, trzeba będzie ją wykorzystać.
Trener BKS Stal Bielsko-Biała, Jan Linnert powiedział na temat drużyny Koszarawy, że siłą napędową tej ekipy jest walka o miejsce w drużynie, a przede wszystkim gra kolektywna. Czy zgodzi się Pan z tą tezą?
Zgadzam się z tą tezą, ponieważ w moim odczuciu na 18 zawodników, którzy występują w drużynie, ośmiu stanowi swoistego rodzaju czołówkę. O pozostałych trzech miejscach w drużynie decyduje aktualna dyspozycja zawodników, i właśnie ci zawodnicy, wydawałoby się gorsi potrafią w znakomity sposób rywalizować na każdym centymetrze boiska podczas treningu, tylko po to, by móc znaleźć się w podstawowej jedenastce meczu. Ta walka o miejsce w drużynie jest niezwykle dla Koszarawy pożyteczna.
Kuźnia, Koszarawa... Czy ktoś jeszcze ma szansę dołączyć do tego peletonu płynnie jadącego na metę, zwaną awansem do IV ligi?
Na pewno drużyna Kontaktu Czechowice - Dziedzice, która ma zaledwie dwa punkty straty do nas, a zarówno my, jak i zawodnicy Kuźni gramy na ich terenie. Myślę jednak, że rola tego klubu rozstrzygnie się w trzech pierwszych meczach, a rzeczywistym sprawdzianem ich formy będzie wynik meczu drugiej kolejki pomiędzy Kontaktem, a naszą drużyną.
W poprzednich sezonach, zdarzało się piłkarzom Koszarawy grać mecze, w których na pewno nie oddawali całej swej energii na boisku. Widać było sporo niekorzystnej dla gry nonszalancji w poczynaniach zawodników. Czy teraz, gdy mecze będą toczyć się naprawdę o wszystko uda się ten element wykorzenić.
Robimy wszystko, aby podobne przypadki nie miały miejsca. Myślę, że to wszystko bierze się stąd, że nie jesteśmy oryginalni i cierpimy na bolączkę większości polskich klubów, czyli nieumiejętną grę ataku pozycyjnego. Muszę stwierdzić, że wielu zawodników do tej pory po udanych meczach zaczynało mieć o sobie zbyt wygórowanie mniemanie, co powodowało to, że na mecze na własnym terenie wychodzili zbyt rozluźnieni, a to automatycznie odbijało się na ich grze, a co za tym idzie i na wyniku spotkań. 
Doszły nas niepokojące wieści, że pracujący z Panem trener Satława miał problemy zdrowotne i przebywał w szpitalu. Czy kibice mogą się czuć spokojni o jego powrót na boisko?
Trener Satława przeprowadzał badania, to spowodowało jego obecność w szpitalu. Opuścił jedynie kilka treningów, ale kibice nie mają czego się obawiać - od początku rundy wiosennej "Tolo" na pewno usiądzie na ławce trenerskiej.
Jest pan byłym bramkarzem. Czy nie niepokoi Pana fakt, że w najstarszym żywieckim klubie prócz rutynowanego Józefa Caputy nie ma golkipera, który mógłby realizować się nie tylko w "okręgówce", ale i w wyższej klasie rozgrywkowej?
Od lipca 2000 roku jest prowadzone z bramkarzami indywidualne szkolenie. Trzy razy w tygodniu wszyscy zawodnicy począwszy od tych najmłodszych po Józefa Caputę ćwiczą pod moim okiem. Były takie okresy, w których na jednym treningu bramkarskim pojawiało się aż 13 zawodników. Muszę stwierdzić, że Koszarawa ma w swoich szeregach wielki talent, jakim bez wątpienia jest 15-letni Michał Chmielik, który między słupkami robi coraz większe postępy i jeśli wszystko w jego rozwoju sportowym będzie przebiegało bez zakłóceń, klub powinien mieć z niego sporo pociechy. Jeżeli zaś chodzi o zawodników z drużyny seniorów, to uważam, że przy systematycznym treningu powoli do formy Caputy powinien dojść Tomasz Dymek. Czy jednak są to bramkarze, którzy mogą grać w IV lidze? Myślę, że najpierw należy awansować, a potem martwić się o ewentualne wzmocnienia.
Góral Żywiec gra w IV lidze, wy gracie w okręgówce. Tymczasem na meczach Koszarawy zawsze jest od 300 do 500 kibiców, a na meczach Górala i innych żywieckich drużyn frekwencja rzadko przekracza 200 osób. Co jest tajemnicą takiego lgnięcia do Waszej drużyny fanów futbolu?
Jest to klub z tradycjami, który w ubiegłym roku obchodził swe 90. urodziny. Klub ten jest typowo żywiecki, w odróżnieniu od nie da się ukryć ościennych Czarnych z Zabłocia; Górala, który jest tradycją spod Browaru, czy Śrubiarni, która jest ze Sporysza. Myślę, że przywiązanie do tego klubu bierze się właśnie z tego, że Koszarawa jest od lat kojarzona z samym żywieckim centrum, a tam jak wiadomo zawsze wybiera się najwięcej osób, a w tym wypadku kibiców sportowych.

Rozmawiał: HUMA

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.