ŻYCIORYSY W ŻYWCU PISANE - ŻYCIE
GOBELINEM TKANE.
Ród Ostrowskich od wielu pokoleń związany jest z Żywcem, a o jego protoplastach pisze Andrzej Komoniecki w swojej kronice Dziejopis żywiecki. W budynku przy ul. Krótkiej w Żywcu mieszka Stanisława Pietrzykowa z domu Ostrowska, która tutaj przyszła na świat w 1910 r. Dzieciństwo i lata szkolne spędziła w ukochanym mieście, gdzie skończyła szkołę podstawową i Seminarium Nauczycielskie Żeńsk. Aż do wybuchu II wojny światowej, przez trzy lata, uczyła biologii w Częstochowie. Tuż przed wojną wróciła do Żywca. Po wkroczeniu wojsk niemieckich do miasta ukrywała się. O umieszczeniu jej przez niemiecką policję na liście proskrypcyjnej dowiedziała się od gimnazjalisty, notabene
pochodzenia niemieckiego. Uciekła do Krakowa, gdzie ukrywała się u swojego brata - lekarza wojskowego. Tutaj poznała swojego przyszłego męża BroĐnisława
Pietrzyka, także lekarza wojskowego, przyjaciela brata Mariana z czasów studiów. W 1943 r. wyjechała, już z mężem do Dębicy. Mówi o sobie, że jest kobietą czterech wojen : 1914r., 1929 r. (bardzo dobrze pamięta jak gimnazjaliści ze szkoły realnej wyruszali z żywieckiego rynku do Legionów, na wojnę z bolszewikami), 1939 r. i 1944 r. Rok 1944 pozostawił w jej pamięci niezatarte ślady. Mieszkaliśmy w Dębicy, gdzie mąż był lekarzem kolejowym. Tutaj w 1944 przyszedł na świat nasz syn Jacek. W czasie ofensywy wojsk radzieckich wyrzucono nas do nieodległych Ropczyc. Przeżyliśmy gehennę, przez sześć miesięcy front utrwalił się na linii Dębica- Ropczyce. Byliśmy w środku zmagań dwóch armii, bombardowań i ostrzeliwań. Pan Bóg wyratował mnie z tamtego piekła. Szłam przez łąkę pod
gradem pocisków z dzieckiem na ręku. Pomyślałam: Boże jeżeli masz mnie zabić to razem z dzieckiem, nie chcę aby zostało samo. Silnie przeżyła wiadomość o zamordowaniu przez NKWD w Starobielsku jej brata Mariana - lekarza wojskowego. Niemniej tragiczna była dla niej wiadomość o śmiertelnym zawale serca, drugiego brata, też lekarza wojskowego, Tadeusza.
Po zakończeniu działań wojennych p. Stanisława wraz z mężem Bogumiłem znaleźli się w Oświęcimiu, gdzie przez dziesięć lat pracowała, jako pielęgniarka - wolontariuszka. Zawodu pielęgniarki uczyła się od 1941 r. u boku swego męża, z którym zorganizowała w Oświęcimiu przychodnię kolejową. W międzyczasie ukończyła szkołę pielęgniarską w Poznaniu i przeszła na etat siostry przełożonej. W 1975 wraz z mężem przeszli na emeryturę i wrócili do Żywca aby opiekować się swoimi starymi matkami.
Pan Bogumił przez jakiś czas pracował dorywczo w spółdzielni "Pilsko" i umożliwiał p. Stanisławie zgłębianie tajemnic tkactwa, które stało się jej namiętnością.
Przez rok dojeżdżałam do zakładu tkackiego spółdzielni Pilsko w Milówce, zgłębiając tajniki wyrobu tkanin z przędzy. Tam produkowano kilimy, a mnie interesowała praca nad gobelinami, tkaninami dekoracyjnymi naśladującymi obrazy. Tkałam i tkam te tkaniny z wełny owczej, z której trudno uzyskać wyrazistość rysów, tym większą mam satysfakcję kiedy gobelin bliski jest oryginałowi.
Ściany pokoi w domu p. Stanisławy pełne są pięknych gobelinów o różnorodnej
tematyce : wizerunki Matki Bożej, krajobrazy polskie, kwiaty, Droga Krzyżowa, przyroda. Kultywuje stare żywieckie tradycje, szczególnie tkactwo, które było tak powszechnym kiedyś w Żywcu rzemiosłem. Artystyczne talenty dały o sobie znać także w sztuce malarskiej obrazami na szkle malowanymi czy pięknymi motywami kwiatowymi umieszczonymi na drzwiach i łukach sklepienia. Wśród kompozycji kwiatowych, ulubionych motywach malarskich p. Stanisławy, znajduje się misterne
godło Polski z okresu Powstania Styczniowego z orłem i koroną (Polska), Pogoń (herb Wielkiego Księstwa Litewskiego) i anioł (Rusi).
Wśród zbiorów gobelinów, malowideł na poczesnym miejscu znajduje się obraz Matki Boskiej Karmiącej, który od księdza
Pytkiewicza, aresztowanego przez Rosjan, przywiozła z Pińska - ciotka p. Stanisławy. Z obrazem tym związana jest legenda mówiąca, iż w miejscu, w którym się znajduje nigdy nie zabraknie pożywienia. Notabene w Pińsku kończył gimnazjum mąż p. Stanisławy, Bogumił. Z małżeństwa Stanisławy i Bogumiła przyszły na świat dzieci: Jacek - wzięty lekarz ginekolog oraz córka Maria Dorota Pruszyńska, profesorka w ZSR w Moszczanicy, a ostatnio także metodyk przedmiotowy.
Na marginesie pragnę zaznaczyć, iż w czasie robienia tego fotoreportażu dowiedziałem się o łączących rodzinę Matlakiewiczów więzach pokrewieństwa z rodziną Ostrowskich. Siostra matki p. Stanisławy; Otylia była pierwszą żoną mojego dziadka Jana Matlakiewicza, pseudonim
Magaryca.
Tekst i foto: A. Matlakiewicz