Wyprawa na Elbrus
Nasza wyprawa w góry Kaukazu, z zamiarem wejścia na najwyższy szczyt tego masywu górskiego - Elbrus ( 5642 m n.p.m. ) rozpoczęła się w dniu 3 sierpnia 2000 r w atmosferze pesymistycznych wieści, jakie dochodziły zza wschodniej granicy, nagłówki gazet krzyczały "Wojna na Kaukazie" a my właśnie tam jedziemy, szaleństwo czy fantazja? Znajomi, a zwłaszcza nasza najbliższa rodzina byli pełni obaw o szczęśliwe zakończenie tej eskapady. Dla większości ludzi hasło "Kaukaz" jest na tyle jednoznaczne, że nie bylo istotne, iż Republika Kabardyno-Bałkarska, do której się udajemy jest ok. 300 km na zachód od miejsca walk - ale mimo to pewien niepokój towarzyszył nam podczas wyjazdu i całej wyprawy. Po kilkudniowej podróży różnymi środkami lokomocji ( kolej, samolot, busy, taksówki) poprzez Warszawę, Terespol, Brześć, Moskwę, Mineralne Wody i Nalczik 7 sierpnia docieramy razem z innymi 11-toma uczestnikami wyprawy do wioski Elbrus, która stanowi początek wyprawy na wierzchołek Elbrusa. Do naszej docelowej bazy, w okolicach spalonego w ubiegłym roku schroniska Priiut, położonego na wysokości 4200 m docieramy w dniu 9 sierpnia, korzystając częściowo z kolejek linowych, z przerwą na nocleg w schronisku, tzw. Boczkach, na wysokości 3 800 m. I tu czeka nas miła niespodzianka - na bazie starych fundamentów zniszczonego w czasie wojny schroniska, odtwarza się nowe schronisko, które nadaje się do zamieszkania, z czego korzystamy przez 3 dni jakie będą nam potrzebne do zdobycia szczytu i zejścia z niego do bazy. Następnego dnia, tj. 10 sierpnia, czeka nas wyjście aklimatyzacyjne do tzw. Skał Pastuchowa znajdujących się na wysokości 4800 - 4900 m. Wychodzimy ze schroniska o godz. 9.00 przy niezłej, słoneczno-mglistej pogodzie, z perspektywą zmiany na lepszą lub gorszą. Mając obawę o załamanie się pogody, postanawiamy z Krzyśkiem podjąć próbę zdobycia szczytu jeszcze tego samego dnia, uzależniając to od samopoczucia i kondycji fizycznej. W zmieniających się warunkach atmosferycznych, ale w dobrej kondycji fizycznej wspinamy się mozolnie ku szczytowi. Po osiągnięciu przełęczy na wysokości 5.300 m jesteśmy przekonani, że będziemy dzisiaj na szczycie Elbrusa. Atrakcją przełęczy są wydobywające się w jej okolicy gazy wulkaniczne, które jeszcze bardziej utrudniają oddychanie w powietrzu uboższym o 50% tlenu. I wreszcie po 6-cio i półgodzinnej wspinaczce jesteśmy na szczycie Elbrusa - jest godzina 15.30 ,10 sierpnia 2000 r. Dla udokumentowania tego faktu robimy zdjęcia oraz slajdy i zabieramy się do zejścia, bo wiatr coraz silniejszy, a mgła coraz gęstsza. W bazie jesteśmy o godz. 18.30, gratulacje od kolegów, kolacja i spanie.
Autorzy na szczycie Elbrusa
Położony gdzieś daleko na Kaukazie Elbrus uważany jest przez wielu słynnych alpinistów ( m.in. R. Messnera) za najwyższy szczyt Europy. Góra ma 5. 642 m. wysokości i jest o 800 m wyższa od Mount Blanc. Większość zdobywających bardzo modną obecnie Koronę Ziemi, włączając Leszka Cichego, zalicza właśnie do niej Elbrus. Kaukaz jest nie tylko wyższy niż Alpy, ale jest też bardziej dziki i bardziej niedostępny. Tym bardziej cieszy nas szczęśliwe zakończenie wyprawy i kolejny sukces w zdobywaniu wysokich górskich szczytów.
H. K. Niemiec