Nad Sołą i Koszarawą - nr 19 (50) - rok III - 1 października 2000

 |poprzedni artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Prosto z mostu

 

   Tragifarsa trwa. Bo jakże inaczej można ocenić poziom kampanii prezydenckiej, prezentowanej przez prawą stronę sceny politycznej. Zacięty mecz, gdzie 12 zawodników gra przeciw jednemu, już jest nie fair, a co dopiero gdy w tej walce stosuje się faule. W chwili kiedy Państwo będą czytać moje przemyślenia znany już będzie wynik pierwszej tury wyborów. (ale nie da się nic poradzić, takie są wady dwutygodnika dla felietonisty). Niezależnie od wyników wyborów, jeszcze raz okazało się, że z kulturą polityczną, to my niestety niewiele mamy wspólnego. Rewelacje "kaliskie", w spocie sztabu Pana Mariana, to faktycznie dużo huku a trafienie kiepskie. Boli jednak co innego, ludzie którzy przy każdej okazji, są w pierwszych rzędach przed ołtarzem, którzy zasypiają z modlitwą na ustach, nagle okazują się wilkami, gorzej, żarłocznymi gadami, które w trosce o swoją egzystencję, nie boją się zeżreć wszystko co stoi im na drodze do celu (władzy). Gorzej, że w tym polowaniu pomaga im część wyższej hierarchii katolickiej, A to już, niestety, jest nieładne, niemiłe a już na pewno nie chrześcijańskie. Bardzo dziwne jest to, że materiały do tzw. spotów reklamowych, bez zmrużenia oka, puszcza się na wizję. A gdyby tak, sztab wyborczy "Kwasa" puścił reklamówkę z pobytu Pana Mariana, we Włoszech, na plaży,(w slipkach lub bez) w czasie gdy w Polsce szalała powódź, owszem byłoby dementi Jego sztabu, ale smrodek by jednak pozostał, ale tego nie zrobiono. I chwała im za to. Spece od kampanii nazywają to kampanią negatywną. W powodzi głupstw, które znajdują się na reklamówkach wyborczych, "prześlizgnęła" się zabawka Pana kandydata Pawłowskiego. (notowania przed wyborami poniżej 1 % i to jeszcze z błędem statystycznym) który przedstawił program - uwaga - twierdząc, że obecny prezydent, wielu premierów, szefowa NBP, i wszyscy ambasadorowie, nie są polskiej nacji, oraz że polską rządzą mniejszości narodowe. Cały program tego kandydata stanowi brunatną plamę, na nie tak już czystej kampanii wyborczej. Jest to zatem, gorsząca pornografia polityczna, znacznie bardziej szkodliwa, niż świńskie fotki publikowane w "świerszczykach". Kampania, kampanią, a tu jeszcze trzeba żyć. Jakby na boku kampanii, rozgrywa się batalia o przyszłoroczny budżet. Podejrzewam, że przesunięcie terminu o 6 tygodni, przesłania go do Sejmu, to czysty wybieg polityczny. To kolejne okłamanie nas wszystkich. Gdyby projekt budżetu przesłano w terminie tj. do 30 września, na 8 dni przed wyborami prezydenckimi, Naród dowiedziałby się co mu jedynie słuszna władza, na rok przyszły funduje. Prawdopodobnie żaden spot reklamowy, choćby najbardziej świński i kąśliwy, nie przekonałby zwolenników prawicowego kandydata, do głosowania na Niego. A z tego co wiemy szykują nam jeszcze większą biedę, niż ją mamy. Ale " co to konia obchodzi jak się mu wóz przewraca". Ich zadaniem jest to, aby wyrwać dla siebie co się jeszcze da. Szczytem arogancji jest choćby zachowanie się Pana Komołowskiego - pobierającego pensję wicepremiera, i pani Lewickiej - minister. Ich stosunek do Najwyższej Izby Kontroli i jej Prezesa, to groteska. Dziwię się Panu wicepremierowi, skądinąd szanowanemu człowiekowi w tej kiepskiej ekipie, że dał się wciągnąć Pani Lewickiej w aferę, która stawia pod znakiem zapytania znajomość przepisów prawa (łącznie z Konstytucją) przez ludzi tegoż resortu, a stwarza domniemanie, że poprzez złożenie donosu prokuratorskiego; na NIK, chce się ukryć, oby nie machlojki. A powołanie na pełnomocnika Ministerstwa Pracy, osławionego falandyzatora prawa, profesora Falandysza, rodzi podejrzenia, iż zła musi być sprawa, w której szuka się pomocy u profesora. Rodzi się zatem pytanie o stan państwa. Oto osoby kierujące ważnym resortem same na siebie rzucają podejrzenie, iż muszą mieć coś paskudnego, gdy zasłaniają się przed kontrolą NIK donosem na nią do prokuratury. To się nadaje ... do sądu.

 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.