"Z dziejów Żydów na Żywiecczyźnie"
Na żywieckim rynku wydawniczym pojawiła się nowa pozycja autorstwa Rafała Caputy i Ireneusza Jeziorskiego traktująca o dziejach i tragedii Żydów na Żywiecczyźnie, łącznie z Suchą Beskidzką, należącą wówczas do powiatu żywieckiego. Na obszarze tym do 1939 roku istniały 3 gminy żydowskie: w Żywcu-Zabłociu, Milówce i Suchej. Jest to praca w tym temacie pionierska. Autorzy wykorzystali skromną literaturę tematu, bazując głównie na archiwaliach - aktach starostwa żywieckiego z okresu międzywojennego. Z tego względu ten okres potraktowany jest najszerzej. Oprócz objaśnień dotyczących życia religijnego gmin żydowskich, szeroko opisana jest działalność oświatowa, gospodarcza i rola Żydów w lokalnych władzach i polskiej społeczności lokalnej. Będącej w powszechnym obiegu opinii, że Żywiec to miasto bez Żydów, autorzy przedstawiają szczególnie młodszemu pokoleniu rzeczywisty obraz rozsiedlenia się Żydów "za mostem" - w Zabłociu i na Ispie, które były wtedy odrębnymi gminami podmiejskimi. Detaliczne opisanie kamienic i rozmieszczenie w nich sklepów, restauracji i hoteli winno dać niejednemu mieszkańcowi Zabłocia, ale nie tylko - okazję do historycznej już refleksji. Sam prawdopodobnie odbędę z książką w ręku spacer po ulicach Zabłocia, by skonfrontować opisaną przeszłość z dzisiejszą rzeczywistością. Nie wiem czy nauczycielstwo i młodzież Zespołu Szkól Budowlano Drzewnych świadomi są faktu, że w tym miejscu 60 lat temu stała synagoga, żydowski dom ludowy i szkoła żydowska. Autorzy ledwo dotknęli drażliwego tematu antysemityzmu i nietolerancji w stosunku do tej nacji. To, że rabin z księdzem spacerowali w zgodzie po korytarzach żywieckiego liceum nie świadczy jeszcze o sielance współżycia Żydów i Polaków w tej szkole i w tym mieście. Z opowiadań byłych uczniów wiem, że ławkowe getto też tu było stosowane. Fotokopia "Gazety Żywieckiej" z roku 1925 świadczy o tym, że jej redaktorzy pałali nienawiścią do Żydów i nienawiść tę na jej łamach podsycali. Z chwilą włączenia Żywiecczyzny do Rzeszy los Żydów żywieckich został przesądzony. Przy życiu ostali się nieliczni, a ci którzy w 1945 roku wrócili też musieli to miasto opuścić. Składam autorom książki słowa podziękowania i uznania, że do bogatej, a do końca nie opracowanej historii Żywiecczyzny dorzucili kolejną kropelkę historycznego poznania. Każdy kto przeczyta "W dawnym Żywcu" Z. Okuljara i obecne "Okruchy pamięci..." o Żydach, będzie miał dość dobre wyobrażenie o tym mieście w tak zwanym okresie międzywojennym.
Hieronim Woźniak