Nad Sołą i Koszarawą - nr 19 (50) - rok III - 1 października 2000

 |poprzedni artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Rozmowa z pastorem Eugeniuszem Gradkiem

                             

   Joanna Czernek: Na czym polega specyfika Zboru Zielonoświątkowego?
Eugeniusz Gradek: Ja powiem szczerze, że nie lubię podkreślać różnic a wolę mówić o tym co łączy, ale wyjaśnię: Kościół Zielonoświątkowy jest w rodzinie kościołów protestanckich. Jest to kościół o charakterze charyzmatycznym, stąd jego nazwa. W dniu Zielonych Świąt miało miejsce szczególne wydarzenie, opisane w drugim rozdziale Dziejów Apostolskich, kiedy to Duch Święty zstąpił i wszyscy, którzy byli zgromadzeni na modlitwie zaczęli mówić rożnymi językami. Wydarzenie to było szczególnym momentem, był to bowiem chrzest w Duchu Świętym, który zapowiedział sam Pan Jezus. Jednak mówiąc o zielonoświątkostwie, należy raczej mówić o RUCHU, niż o Kościele. Jest na świecie wiele rożnych kościołów, które wchodzą w skład wielkiej rodziny zielonoświątkowej . W różnych krajach kościoły zielonoświątkowe noszą rożną nazwę, np. w Stanach Zjednoczonych - "Pentecostal", w Rosji "Piatidiesiatniki". My powinniśmy się nazywać tak, jak oni , ale u nas się mówi Zielone Święta na pamiątkę tego wydarzenia. Liczba osób należąca do ruchu zielonoświątkowego, jest obecnie szacowana na ponad 300 milionów.
   J.Cz.: Jak przedstawia się organizacja instytucjonalna Kościoła.
E.G.: Kościół Zielonoświątkowy, ten w którym ja jestem ma swoją Radę Naczelną Kościoła, która ma siedzibę w Warszawie. W Warszawie jest również siedziba Prezbitra Naczelnego. W październiku odbędzie się Synod Kościoła Zielonoświątkowego, który odbywa się co cztery lata. Na Synodzie wybierane są władze Kościoła, jest on jednocześnie organem ustawodawczym, składającym się z delegatów wszystkich zborów. Lokalne zbory są jednostkami autonomicznymi. Fundusze na działalność pochodzą głównie ze składek członków .
   J.Cz.: Jak wygląda zielonoświątkowe nabożeństwo?
E.G.: Zwraca się uwagę na żywy i spontaniczny przebieg nabożeństw. Dużą rolę w nabożeństwie odgrywa śpiew i modlitwa, ale obecne jest też czytanie i wykład Słowa Bożego.
Na pamiątkę Eucharystii , dzielimy się chlebem, i pijemy wszyscy wino. Nie wszędzie jest to chleb, u nas w Żywcu jest to MACA. Czytamy fragment Słowa Bożego, w którym jest mowa o tych wydarzeniach, jest to tekst z Pierwszego Listu do Koryntian.. Modlimy się nad chlebem i nad winem , później są one roznoszone , każdy bierze sobie i łamie się.
   J.Cz.: A co ze świętami, takimi jak Boże Narodzenie?
E.G.: Spożywamy wieczerzę wigilijną, niemniej jednak każdy indywidualnie przeżywa to święto, nie mamy płatka natomiast czytamy Ewangelie o narodzeniu Pana, jemy rożne potrawy, śpiewamy kolędy. Obrzędowość i tradycje są dla nas drugorzędne, pierwszorzędne są objawione w Piśmie Świętym. prawdy wiary.
   J. Cz.: Jak długo działa Kościół zielonoświątkowy na Żywiecczyźnie?
E.G.: Początkowo byliśmy placówką Zboru Kościoła Zielonoświątkowego z Bielska Białej ( tak było przez jakieś dwa lata). W 1990 roku , powstał samodzielny Zbór w Żywcu. W tamtych czasach do rejestracji samodzielnego Zboru potrzebna była liczba 15 członków.
   J.Cz.: Jakimi problemami Wspólnota boryka się na co dzień?
E.G.: Problemy wśród ludzi są wszędzie takie same, ale my jako wspólnota mamy niewątpliwie kłopoty lokalowe. Dla przykładu chcieliśmy wynająć basen miejski w Żywcu, by tam dokonać uroczystości chrztu, odmówiono nam, załatwiliśmy to w Węgierskiej Górce. Mamy jednak wielu przyjaciół, ludzi, którzy są nastawieni bardzo pozytywnie do Kościoła Zielonoświątkowego. Są to przeważnie ludzie znający zgromadzenie z naszej działalności i wiedzący też coś na temat zasad wiary naszego Kościoła. Negatywne zjawiska biorą się z niewiedzy i ksenofobii. Myślę, że trzeba społeczeństwo edukować, by mogło poznać otaczające go odmienności. "Inne" bowiem nie znaczy niebezpieczny, czy gorszy, nie jesteśmy zagrożeniem dla nikogo.
   J.Cz.: Jaką działalność poza ewangelizacyjną prowadzi Kościół?
E.G.: Przy Kościele działa ośrodek "Nowa Nadzieja", w klubie przy ul. Jana. Agenda ta zajmuje się pracą wśród uzależnionych i współuzależnionych od alkoholu. Na spotkania przychodzą ludzie z problemami alkoholowymi. Grupa liczy od 20 do 40 osób. Członków Wspólnoty przychodzi tam kilku i są to osoby zajmujące się organizacją przedsięwzięcia. Ludzie szukający pomocy, to ludzie z miasta, mający problemy alkoholowe. Kierownikiem "Nowej Nadziei" w Żywcu jest Władysław Helbin. Pomoc polega na wspólnych rozmowach ale i jest to pomoc socjalna, pomoc w poszukiwaniu pracy. Na spotkania przychodzą nie tylko uzależnieni, terapia w rodzinie alkoholika potrzebna jest wszystkim. Czasami przychodzi żona alkoholika, podczas gdy on jeszcze nie przychodzi , czasem przychodzą małżeństwa, jednak w większości przychodzi sama osoba uzależniona. Organizowane są tak zwane "Dni Skupienia" w Ustroniu, gdzie kierownicy agend "Nowej Nadziei" z pobliskich miejscowości przyjeżdżają ze swoimi podopiecznymi. Tam przede wszystkim modlą się o uwolnienie tego człowieka z nałogu.
   J. Cz.: Spotykacie się tylko na nabożeństwach czy również przy innych okazjach?
E.G.: My mamy szeroką gamę rożnych spotkań, na przykład w lipcu z moją żoną zorganizowaliśmy dla Zboru Zielonoświątkowego w Żywcu wycieczkę na Słowację. Ponieważ oboje z żoną bardzo lubimy Słowację chcieliśmy się tam wybrać z naszymi zborownikami. Zwiedziliśmy Jaskinie Demianowskie, byliśmy w Beszanowej na basenach termalnych, i przy okazji pooglądaliśmy widoki. Tydzień temu na kempingu Dębina zorganizowaliśmy ognisko dla Zborowników. Przyszli nie tylko członkowie Kościoła , zaprosili oni swoich znajomych.
   J.Cz.: Jak przedstawiają się kontakty z duchowieństwem katolickim w Żywcu.
E.G.: Ja nie mam żadnych kontaktów z duchownymi Kościoła katolickiego z Żywca, ale kiedyś byłem, (na początku lat 90-tych), na takiej konferencji w Warszawie w hotelu Mariott. Była to konferencja pomiędzy charyzmatykami z Kościoła katolickiego i z zielonoświątkowcami i tam spotkałem się z księżmi katolickimi, którzy są charyzmatykami, tak jak ja, czyli przeżyli chrzest w Duchu Świętym. W sferze charyzmatycznej zielonoświątkowcy i katolicy są bardzo bliscy. Wykładowcą na tej konferencji był charyzmatyk katolicki Ralph Martin i protestancki John Wimber (oboje byli Amerykanami). Tam spotkałem księdza Kruczyńskiego, który pochodzi z Żywca, ale nie był chyba tutaj wikarym na parafii. Bardzo dobrze się rozumieliśmy.
   J.Cz.: Jak ocenia pastor otwartość naszego lokalnego społeczeństwa?
E.G.: Mentalność społeczeństwa, a w szczególności naszych lokalnych notabli po wejściu do Unii Europejskiej będzie musiała się zmienić. Unia Europejska bardzo mocno akcentuje kwestie poszanowania praw mniejszości. To nie chodzi tylko o mniejszości religijne ale i etniczne.
   J.Cz.: Jaka byla droga do legalizacji Kościoła?
E.G.: Kościół zielonoświątkowy ,jako taki ,jest Kościołem legalnym od dawna. Sytuacja prawna jednak zmieniła się diametralnie w 1997r., kiedy mocą ustawy Parlamentu RP, otrzymaliśmy coś więcej, niż tylko rejestrację. Mamy w tej chwili ustawę, która w prawach zrównuje nas z innymi Kościołami, jak Kościół katolicki, Kościół prawosławny. Teraz by zdelegalizować nasz Kościół w Polsce, trzeba by było uruchomić całą procedurę legislacyjną potrzebną do unieważnienia ustawy (niezbędna byłaby zgoda Sejmu , Senatu, Prezydenta) 
   J. Cz.: Co oprócz powołania potrzebne jest by zostać zielonoświątkowym pastorem.
E.G.: Kandydaci na duchownych kształcą się w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej (5-lat), w Warszawskim Seminarium Teologicznym (3- lata), i Seminarium Teologicznym w Ustroniu, lecz ukończenie żadnej szkoły nie gwarantuje funkcji pastora. Z drugiej zaś strony nie każdy pastor skończył seminarium. Najważniejsze dla duchownego jest NOWONARODZENIE, czynnik duchowości jest priorytetowy.
   J.Cz.: Czy wspólnota prowadzi działalność misyjną ?
E.G.: Owszem, organizowane są misje, szczególnie do byłych republik radzieckich. Organizujemy także pomoc charytatywną. Na początku lat 90-tych , pojechały z Żywca do Mińska na Białorusi dwa mikrobusy z darami. Tamtejsza wspólnota była bardzo wdzięczna, po pewnym czasie (jakieś 3-4 lata) dostaliśmy telefon z Białorusi. Tamtejsi chrześcijanie chcieli tym razem wysłać do Polski konwój z pomocą . Był to efekt propagandy Łukaszenki, która głosiła że w Polsce jest wielka bieda, a ludzie nie mają co jeść. Podziękowaliśmy, będąc szczerze poruszeni dobrą wolą tych ludzi, którzy sami nie mają w zasadzie nic, a i tak chcieli udzielić pomocy. W Oświęcimiu natomiast, działa misja "Szalom", wspomaga ona społeczność żydowską na Ukrainie. Pomoc adresowana jest do starych , zmęczonych ludzi, dla których na emigrację do Izraela jest już za późno. Ludzie ci otrzymują emeryturę w wysokości 12- dolarów, a pieniądze są wypłacane bardzo często z kilku miesięczny opóźnieniem. Za jednego dolara można kupić 6 chlebów lub 8 litrów mleka.
W Zborze w Żywcu działa Służba Katechetyczna, prowadząca nauczanie dla ponad trzydziestu dzieci. Współpracujemy też z Chrześcijańską Misją Kobiet wydającą czasopismo "Samarytanka". Organizujemy przedstawienia, pantomimy i koncerty muzyki chrześcijańskiej.
   J.Cz.: Wiem, o szczególnym zainteresowaniu pastora historią Żydów żywieckich, skąd to się wzięło? 
E.G.: To proste, czytam Biblię a tam jest wyraźnie napisane... (ks. wyciąga Pismo Św. i czyta) "Pan rzekł do Abrahama : Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukaże. Uczynię z ciebie bowiem wielki naród. Będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię : Staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, A tym , którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo Ludy całej ziemi." Żydzi, to naród wybrany przez Pana! W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że przecież Żydzi mieszkali tuż obok nas w Zabłociu. Kiedy Gmina Wyznaniowa Żydowska w Bielsku Białej prowadziła inwentaryzację nagrobków na żydowskim cmentarzu przy ul. Stolarskiej w Żywcu postanowiłem pomóc. Tak zaczął się mój kontakt z żywieckimi Żydami . Wkrótce potem napisał do mnie pan Max Pelles, pochodzący z Żywca, a dziś mieszkający w Izraelu. W październiku 1999 roku odbyłem podróż do Ziemi Świętej, byłem gościem żywieckich Żydów. Ludzie jakich tam poznałem są niesamowicie serdeczni i gościnni. Jestem w stałym kontakcie z nimi. Tego roku w wakacje miałem gości z Izraela. 
  
Pastor EUGENIUSZ GRADEK urodził się 4 kwietnia 1959r. w Żywcu, jest duchownym Zboru zielonoświątkowego, który zgromadza się w Klubie "Akwarium" na Osiedlu 700-lecia. Samodzielny Zbór Kościoła Zielonoświątkowego, działa w Żywcu od 6 grudnia 1990r. i prowadzi ożywioną działalność społeczną i kulturalną.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.