Jubileuszowy numer "Nad Sołą i Koszarawą"
W dniu 15 września 2000 roku minęły 2 lata od ukazania się nowego pisma na Żywiecczyźnie - dwutygodnika społeczno kulturalnego "Nad Sołą i Koszarawą". W okresie tym ukazało się 50 numerów naszego pisma. Jest to pierwszy, w historii prasy żywieckiej dwutygodnik, i jeden z nielicznych w kraju periodyków lokalnych wydawany na wysokiej klasy papierze, i w pełni kolorowy, z bogatą gamą barwnych fotografii dokumentujących najważniejsze wydarzenia z życia miasta i powiatu.
Nieliczne początkowo, kilkuosobowe zaledwie kolegium redakcyjne, w całości wywodzące się z "Gazety Żywieckiej", znacznie się powiększyło o kolejnych "odszczepieńców" oraz liczne grono ludzi nowych, z miasta, powiatu, z kraju i zagranicy.
Od niespełna roku gazeta nasza czytana jest także w Internecie, za pośrednictwem którego czytają nas rodacy na całym świecie, czego dowodem są sympatyczne listy, które okazjonalnie przedrukowujemy. Cieszy nas także stale zwiększająca się oglądalność portalu, którego adres drukujemy na stronie tytułowej. Czy może być lepsza forma promocji Żywiecczyzny wśród rodaków w kraju, a szczególnie poza granicami.
Gazeta zrzeszona jest w Polskim Stowarzyszeniu Prasy Lokalnej. Miło jest mi zakomunikować, że została ona dostrzeżona wśród kilku tysięcy tytułów i wyróżniona na ostatniej sesji PSPL w Zakopanem.
Ale nie dostrzegają nas jakoś włodarze naszego miasta i powiatu. Pracujemy przecież na rzecz społeczności lokalnej, samorządu powiatowego i samorządów gminnych, staramy się być rzetelni i obiektywni, nie wyciągamy co prawda ręki, ale z przykrością muszę powiedzieć, że władza lokalna nas źle traktuje, a co gorsza sama zakłada gazetę konkurencyjną, w dodatku opłacaną z pieniędzy podatników i redagowaną przez ludzi z zewnątrz.
Jesteśmy gazetą lokalną, a więc niskonakładową, czyli kosztowną, ale niezależną od wszelkich organów administracyjnych, samorządowych i partyjnych, przez nikogo
nie dofinansowywaną, a więc i politycznie od nikogo nie uzależnioną. Przez to jesteśmy może nie lubiani i celowo niedostrzegani? Jak każda gazeta lokalna borykamy się z finansami.
Było mi przykro, gdy na ostatnim spotkaniu z działaczami kultury, organizowanym przez Starostwo Powiatowe, prasę lokalną pominięto zupełnie, a mnie się wciąż wydaje, że prasa to też kawałek kultury. "Cudze chwalicie, swego nie znacie".
Ale dość tego biadolenia, może nawet przy takiej okazji nie wypada o takich rzeczach mówić.
Wam Drodzy Czytelnicy życzę, aby gazeta w jak największym stopniu spełniała Wasze oczekiwania. Moim kolegom z redakcji, korespondentom terenowym i autorom listów życzę dobrych piór i sensacyjnych relacji. Wydawcy zaś życzę dobrego sprzedawania się gazety i systematycznego wzrostu nakładu.
Hieronim Woźniak - redaktor naczelny