Nad Sołą i Koszarawą - nr 10 (41) - rok III - 15 maja 2000

|poprzedni artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Marszałek w Moszczanicy

   12 maja br. minęła 65 rocznica śmierci Józefa Piłsudskiego, polityka, męża stanu, Marszałka Polski. Zmarł po długotrwałej chorobie nowotworowej. Pochowany został na Wawelu. Na osiem miesięcy przed śmiercią gościł w Moszczanicy. Tutaj, we wrześniu 1934 r. (prawdopodobnie od 7 września do 3 października), we dworze państwa Kępińskich wypoczywał marszałek Józef Piłsudski. Ciężko choremu już wówczas marszałkowi lekarze zalecali wypoczynek i całkowity urlop od obowiązków służbowych. Wybór Moszczanicy był przypadkowy. Miejsce na odpoczynek wybrał płk. Leon Strzelecki, zaś na adiutancie Piłsudskiego, kpt. Mieczysławie Lepeckim spoczął obowiązek przypilnowania, aby dwór był odpowiednio przygotowany. Zofia Żelska - Mrozowicka w ilustrowanym Kurierze Codziennym z dnia 24.IX.1934 roku, zdając sprawozdanie z pobytu marszałka Piłsudskiego w Moszczanicy, pisała :"7 września w Żywcu niebo było wprawdzie pochmurne, ale zapowiadały się przejaśnienia. Na dworzec przybyły władze administracyjne z wojewodą Kwaśniewskim. Za dworcem czekała olbrzymia gromada. Na widok dzieci twarz marszałka Piłsudskiego rozjaśniała uśmiechem,/..../ Do Moszczanicy prowadzi szosa biegnąca łagodnymi serpentynami od brzegów rzeki Soły ku górom./..../ Sam dwór położony w rozległym parku był obszerny, piętrowy. Przed dworem naturalnie okrągły klomb. Samochód objechał go i zatrzymał się przed wejściem. W progu powitali marszałka Piłsudskiego gospodarze: pan Kępiński z żoną i córkami. Wszyscy weszli do wnętrza. Pani Kępińska, prawnuczka generała Dwernickiego, oprowadzała marszałka po salonie, pokazując mu z dumą piękny obraz przedstawiający jej pradziadka w bitwie pod Stoczkiem. W godzinę później państwo Kępińscy opuścili dwór, aby zamieszkać na czas obecności dostojnego gościa w Żywcu. Marszałek Piłsudski pozostał przez chwilę w swoich pokojach, po czym udał się do parku, gdzie pracował długo." Właściciele dworu przygotowali dla gościa bardzo wytworny apartament na parterze, który jednak nie spodobał się marszałkowi. Po lustracji pokojów, wybrał na swoją sypialnię, skromnie wyposażony duży pokój o trzech oknach, położony na pierwszym piętrze dworu, od strony zachodniej.

               

   Mimo zaleceń lekarzy marszałek prowadził bardzo aktywny tryb życia. Kierował ćwiczeniami aplikacyjnymi dla wyższych oficerów, prowadził gry wojenne, przyjmował niektórych członków rządu - między innymi kilka razy gościł w Moszczanicy ówczesny minister spraw zagranicznych, płk. Józef Beck.
   W "Ostatnim raporcie" ministra J. Becka, opublikowanym po wojnie na Zachodzie czytamy między innymi: "Marszałek Piłsudski przebywał wówczas na odpoczynku w Moszczanicy koło Żywca./.../ Między innymi zorganizował on tam gry wojenne, których przedmiotem były operacje, jakie Polska musiałaby wykonać w wypadku, gdyby Czechosłowacja się rozpadła lub skapitulowała wobec Niemiec. Chodziło tu o zbrojne zawładnięcie obszarem Śląska Cieszyńskiego".
   Piłsudski interesował się bardzo trwającym we wrześniu europejskim pucharem lotniczym, którego zwycięzcą został kpt. Jerzy Bajan wraz z sierżantem Pokrzywką. Marszałek wyraził życzenie, aby przedstawić mu załogę zwycięskiego samolotu. Jak wspomina Jerzy Bajan "audiencję wyznaczono na godzinę dwunastą w niedzielę, dnia 30 września w Moszczanicy, gdzie Pan Marszałek przebywał na urlopie./.../ Trudno nie przyznać się, że byliśmy wszyscy wzruszeni. W trakcie meldowania się, wyraz twarzy Pana Marszałka łagodnieje, z oczu patrzących prosto bije niezwykła dobroć, która dodaje nam otuchy./.../ Pan Marszałek interesuje się specjalnie lotem nad morzem i zapytuje, na co patrzymy w czasie lotu, bo przecież nie ma dla wzroku stałego oparcia potrzebnego dla utrzymania równowagi. Ciekawe spostrzeżenie u człowieka, który o ile wiem, nigdy nie latał."
   Program dnia marszałka to przeglądanie aktualnej poczty, przyjmowanie porannego raportu płka Strzeleckiego, następnie obiad. Po obiedzie godzinna, przeważnie samotna przechadzka po parku oraz rozmowa z osobistą sekretarką p. Daniłowską. Ulubionym zajęciem w chwilach wypoczynku było układanie pasjansa.
   Marszałek lubił spacery, chwalił klimat podgórski i nawet o wietrze, za którym nie przepadał, wyrażał się pobłażliwie: "Nie ma w sobie żadnej ostrości" - rzekł pewnego razu.
   Józef Bułka - mieszkaniec Żywca, który z trzema kolegami został odwołany z ćwiczeń wojskowych i skierowany do służby w Moszczanicy, wspomina: "Do moich obowiązków należało utrzymanie porządku w apartamencie Marszałka oraz jego osobistej sekretarki p. Daniłowskiej./.../ Unikałem raczej wchodzenia Marszałkowi w drogę. Mimo tego, przy jakiejś okazji zapytał mnie z jakiego jestem pułku - po otrzymaniu odpowiedzi, że z trzeciego PSP z Bielska i że jestem żywczaninem, zagadnął mnie kilka razy na tematy związane z górami oraz ich mieszkańcami. Po ukończeniu służby otrzymałem od adiutanta Marszałka 4 zdjęcia, zaś do dowództwa pułku zostały przesłane 4 pamiątkowe, srebrne, kieszonkowe zegarki z podobizną Marszałka oraz wyrytymi miejscem i datą naszej służby. Zegarki te uroczyście wręczył nam później dowódca pułku, płk Zakrzewski."
   Józef Bułka do dziś prawdopodobnie mieszka w Londynie. Brał udział w warszawskim i krakowskim pogrzebie Piłsudskiego, służąc w kompanii honorowej wydzielonej z pułków podhalańskich.
   Mieszkańcy Żywca i okolicy byli pobytem marszałka w Moszczanicy mocno zaaferowani. Niektórzy z nich, kiedy przekonali się, że audiencji uzyskać nie można, zaczęli pisać listy. Zdarzały się wśród nich prośby o załatwienie różnych spraw, często pisane przez dzieci pod dyktando osób starszych. Delegacja wioski Moszczanica zgłosiła się także do marszałka z prośbą o przyjęcie honorowego obywatelstwa tej wioski.
   Właściciel
e majątku, państwo Kępińscy, na pamiątkę pobytu Piłsudskiego w Moszczanicy, wmurowali w ścianę dworku tablicę pamiątkową, która według jednych została zniszczona w czasie wojny przez okupanta, a według drugich zaginęła w czasach stalinowskich.
   Z okazji 50-
cio lecia Szkoły Rolniczej w Moszczanicy, obchodzonego w dniach 24-25 czerwca 1995 r., na ścianie dworku odsłonięto kopię oryginalnej tablicy, którą ufundowali Państwo Krystyna i Adam Dudowie. Dworek wybudowany przed 1827 rokiem, stoi do dzisiaj i przypomina o żywieckim epizodzie jednego z najwybitniejszych Polaków.
   Obok publikujemy odbitkę oryginalnego nekrologu i rozkazu gen. dyw. Edwarda Rydza - Śmigłego, zamieszczonych w Komunikacie Ogólnym nr 3 Koła 1pp. Legionów, a udostępnionego redakcji przez Jana Pudę.

 


A. Matlakiewicz

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.