Prosto z mostu
Uznałem, że trzeba dać " odsapnąć " naszym centralnym " bałamutom politycznym ", którzy z dnia na dzień popełniają coraz większe głupstwa. / o ich " wyczynach "za dwa tygodnie /. Będąc świadkiem a właściwie uczestnikiem kameralnej dyskusji na temat stanu i rozwoju kultury w mieście Żywcu ,doszedłem do wniosku, że i o tym trzeba naszym Czytelnikom ,co nieco powiedzieć. Temat obszerny. Temat rzeka. Z jednej strony jest się czym pochwalić, z drugiej zaś " parkowe wiewiórki " podrzuciły mi dokument Komisji ds. restrukturyzacji jednostek kultury, skierowany przez Z-cę Burmistrza Miasta Żywca mgr. Marka Czula do Komisji Kultury, Sportu i Turystyki Rady Miejskiej. Dokument zawiera wnioski pod adresem Komisji, dotyczące reorganizacji administracji / podkreślam administracji / jednostek kultury w mieście Żywcu. I to jeszcze "połknąłem ". Natomiast włos na głowie / a mam swoje / mi się zjeżył, gdy przeczytałem załączniki do projektu, przedstawiające zatrudnienie w poszczególnych placówkach kultury. I tak:
- Żywiecki Ośrodek Kultury - 17,5 etatów
- Biblioteka Miejska - 14 -//-
- Muzeum - 13,5 -//-
- Zespół Zamkowo- Parkowy - 30 -//-
- Wydział Oświaty Kultury i Sportu - 3 etaty
Aby nie denerwować Czytelników , odstąpię od zsumowania całej obsady etatowej.Jak zaznaczyłem na początku, mamy się w Żywcu czym pochwalić, tylko za jaką cenę ? Przypominam sobie czasy lat 70 - tych i jeszcze wcześniej, gdzie w powiecie żywieckim pod hasłem kultury widoczny był - Tadeusz Trębacz - kierownik 2 - osobowego referatu kultury oraz kilkanaście zespołow folklorystycznych na wsiach i w gminach, stworzonych przez Niego. W tym też czasie powstały wspaniałe imprezy regionalne takie jak: Festiwal Folkloru Górali Polskich - połączony w 1975 roku z Tygodniem Kultury Beskidzkiej czy Gody Żywieckie, które kontynuowane są do dziś; niezależnie od zawirowań politycznych w naszym kraju. W tamtym czasie w mieście szefową / również 2 - osobowego referatu kultury była wspaniała Ewa Maultz - wiecznie rozbiegana, stale spóźnialska, ale niezastąpiona przez długie lata, animatorka żywieckiej kultury przez duże " K ". Muszę dodać, że ten drugi etat w referacie kultury to szacowna Pani Jasia Pyka, która jeszcze prowadziła sprawy opieki społecznej / dziś sprawami opieki społecznej zajmują się potężnie zetatyzowane instytucje /. W tym czasie w mieście działało 5 zespołów folklorystycznych / Pilsko,Gronie, Jodły, Beskidy, Sędzioły / dziś Ziemia Żywiecka /, Kapela podwórkowa, 2 orkiestry dęte, Chór " Lutnia " z ponad 50- letnim stażem oraz powołana w latach 70 - tych Miejska Orkiestra Kameralna. Również w tych latach / 70 - tych / przystąpiono do renowacji Starego Zamku wykwaterowując najpierw lokatorów i instytucje. Uporządkowano gospodarkę wodną w parku żywieckim , generalnie odnawiając polanę widokową i Domek Chiński. Parkiem zajmowała się wtedy 1 osoba / słownie jedna osoba / pracownik Urzędu Miasta. Zapyta ktoś, po co o tym piszę, bo bardziej nadaje się to do kroniki lub pamiętników. Zmierzam jednak do tego by udowodnić, że działanie w kulturze to nie instytucje, etaty, stanowiska. To przede wszystkim ludzie. Jeśli mówiło się o żywieckim folklorze to wymieniało się nazwiska, Jasiu / Brodka /, Józef / Maślanka , Adam / Wróbel / czy wielu , wielu innych. Jak mówiło się o Godach " czy " TKB " to myślało się o Włodku / Zwierzyna / Marysi / wówczas Zwierzyna /, Karolu / Gąsior / . Jak mówiło się o wystawach, obrzędach czy obyczajach , to jednym tchem wymieniało się nazwisko Magdaleny / Meres /. A jak o parku żywieckim to zawsze kojarzyło się nazwisko wielkiego społecznika / dziś już nieżyjącego/ Wincentego / Miodoński/.Nikt dziś nie zaprzeczy , że twórcą Orkiestry Kameralnej był ówczesny Naczelnik Miasta Antoni Hołowiński wraz z paroma " pozytywnymi wariatami " , a sympatykiem chóru Lutnia nieżyjący już dziś Naczelnik Miasta Józef Gawlas. Bez ich przyzwolenia , czy jak to mawiał Pan Hołowiński bez " plem pouwuar "ta ekspansja kultury nie miałaby żadnych szans. Ja nie twierdzę, że dziś jest inaczej, że nie ma ludzi oddanych żywieckiej, bardzo specyficznej kulturze. Tylko na miłość boską, niech mi ktoś wytłumaczy a właściwie przekona, czy takie miasto jak Żywiec, musi mieć dwa muzea / Siejba i Stary Zamek / a zarazem dwóch dyrektorów, dwóch głównych księgowych, a w Zamku, kierownika administracji, specjalistę ds. administracji, kierownika kawiarni i kierownika oświatowego. Razem 30 ludzi i .... 14 koni. Jak mi w zaufaniu powiedziano, taka ilość koni, gwarantuje utrzymanie dodatniej temperatury w stajniach w okresie zimy, bez potrzeby instalowania dodatkowego źródła ciepła.!!!. / Czyżby nowa era w ogrzewnictwie polskim /. Żeby było jeszcze śmieszniej, / choć to chyba nie do śmiechu / to Dyrekcja Muzeum podobno płaciła czynsz Dyrekcji Zespołu Zamkowo - Parkowego ,za ekspozycje zbiorów miejskich w Zamku. Paranoja! W tej " powodzi " etatów " utopiły" się nam gdzieś zespoły folklorystyczne, z których na mapie miasta, został na dziś tylko jeden " Ziemia Żywiecka ". Zaś " Pilsko " i " Gronie " podobno się " regenerują ". Chór " Lutnia " uciekł do Konkatedry, ożywioną działalność prowadzi chór „Akord”, a nam przybyła jedna impreza tj. Dni Muzyki Dawnej, która jak twierdzą wtajemniczeni jest imprezą elitarną, odbieraną przez wąski krąg melomanów, ale za to podobno bardzo kosztowną. Na mapie instytucji kulturalnych miasta jest jeszcze Międzyszkolny Ośrodek Kultury i Sportu, który zatrudnia 54 osoby na 38,5 etatach. Konia z rzędem temu kto mi wytłumaczy co ci ludzie tam robią ? Bo to co zawarte jest w " Informacji na temat stanu oświaty w Żywcu " / Echo Ratusza nr 2/2000 / mnie nie przekonuje. Dlatego też pozwoliłem sobie na zestawienie dwóch okresów, tego " mrocznego :" sprzed przełomu i obecnego. Cenę płaconą za obecne efekty w kulturze niech Państwo osądzą sami. A tak naprawdę to mi się marzy, raz w miesiącu, sobotni koncert Miejskiej Orkiestry Kameralnej w żywieckim parku /najchętniej przy Domku Chińskim /, chciałbym też przeczytać informator o imprezach w amfiteatrze Pod Grojcem, w każdą sobotę i niedzielę, od maja do września - taki był zresztą cel budowy tegoż obiektu gdy przystępowaliśmy do realizacji tej inwestycji. I wreszcie niech ktoś ruszy głową, co zrobić, by ożywić Stary Zamek , do którego chętnie szliby mieszkańcy miasta i okolic, a nie tylko " przymusowe " wycieczki turystyczne bądź wizyty z okazji.... wystawy węży ,czy pająków.
Kreśląc kilka uwag na temat bliskiej mojemu sercu kulturze żywieckiej, krytycznie oceniając wnioski Komisji, chciałbym aby na łamach naszej gazety zabrali głos ludzie, którym również nie obca jest ta sprawa w mieście. A jest ich naprawdę dużo. Myślę, że kiedyś skończy się " miejska zawierucha polityczna " we władzach tego miasta , a energia, która spożytkowana jest na przepychanki, pójdzie we właściwym kierunku, również w kierunku logicznego myślenia o żywieckiej kulturze. A jest naprawdę o czym myśleć.
Kazimierz SEMIK