Nad Sołą i Koszarawą - nr 9 (40) - rok III - 1 maja 2000

|poprzedni artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

"Właściwy człowiek"

   Zanim zaczniemy dzisiejszy felieton, chcielibyśmy serdecznie podziękować za przychodzącą do nas korespondencję. Wszystkie listy, te prozą i te wierszem, czytamy i wszystkie są dla nas cenne. Szczególnie dziękujemy Panu Witoldowi Paterowi, który przypomniał nam cytat z Ewangelii św. Łukasza, znakomicie uzupełniający nasz felieton "Skarb ubóstwa". Dedykujemy go tym wszystkim, którzy zajadle bronią hierarchów Kościoła katolickiego, uważając, że życie w luksusie im się należy, bo jest im dane od ludzi. Widać nic tak nie wzmacnia wiary ludu, jak przepych i bogactwo biskupów. A oto i cytat: "Strzeżcie się uczonych w piśmie, którzy z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają oni domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Ci tym surowszy dostaną wyrok" (Łukasz. 20/46-47).
   O czym dzisiaj? O postaci nr 1 w naszym rządzie, czyli o ministrze Pałubickim. Można powiedzieć, iż tydzień bez jakiegoś wyskoku ministra jest tygodniem straconym. Człowiek, który z racji pełnionej funkcji powinien być raczej w cieniu, bez przerwy skupia na sobie uwagę wszystkich mediów. A to sobie wyzwie Prezydenta o UB-ków, a to dla hecy rozwali elitarną jednostkę GROM, przy okazji wycierając podłogę jej dowódcą i oficerami, a to sobie z nudów rozpruje kasę pancerną czy też ogłosi, że na jednego Polaka przypada dwóch ruskich szpiegów. Bawi się gość na całego i włos mu z głowy nie spada. Wprawdzie po każdym takim wyczynie koordynatora adrenalina elitom politycznym rośnie i pojawiają się głosy oburzenia, to jednak nie ma to w praktyce większego znaczenia, gdyż premier za każdym razem potrafi wypowiedź Pałubickiego przetłumaczyć z polskiego na nasze. Okazuje się, że nic się nie stało, że była to niefortunna wypowiedź, że dotyczyła innego czasu, że, że, że... Ostatnio jednak, kiedy w Internecie pojawił się tajny raport UOP o stanie bezpieczeństwa RP, nerwy puściły nawet człowiekowi z miękką charyzmą. Premier tupnął nogą i powiedział, że jest to niedopuszczalne i on osobiście wyciągnie konsekwencje wobec..., tu jednak się opamiętał i dodał przytomnie, winnych. Minister Pałubicki wypowiedź premiera całkowicie zlekceważył i nawet nie zamierzał jej komentować. Zresztą po co? Ma od tego ludzi. Natychmiast poseł Żak oświadczył publicznie, iż nic się nie stało, że to tylko jazgot medialny, a Pałubicki to właściwy człowiek na właściwym miejscu. A żeby sobie premier Buzek nie myślał, że coś w tym rządzie może, Konstanty Miodowicz już bez ogródek powiedział w radiu ZET: "...Pan premier ma nadmiernie krytyczne, jak sądzę, wyobrażenie o swojej pracy. (...) Sądzę jednak, że pan premier zaprezentował nam pierwszą wersję oglądu spraw w UOP w kontekście tego raportu (...). Jak to skomentować? Brakuje słów na takie chamstwo! Premier nie wie, co mówi i należy poczekać na drugą, trzecią, (...), siedemdziesiątą wersję, odpowiadającą Miodowiczowi. Mój Boże, jakich czasów doczekaliśmy. I my mamy wejść do Unii Europejskiej? Mamy być równorzędnym partnerem dla takiej np. Wielkiej Brytanii, gdzie wystarczyło, że selekcjoner reprezentacji w piłce nożnej wypowiedział się obraźliwie na temat ludzi niepełnosprawnych, a natychmiast musiał opuścić swoje stanowisko? Tam Palubicki już po pierwszym swoim wyczynie byłby trupem politycznym.
   Po tym wszystkim wcale nie zdziwimy się, jak minister Pałubicki wypowie wojnę Rosji, a premier wytłumaczy, że chodziło mu o wojnę, ale tę z 1919 roku.


SOBCZAK i SZPAK


   PS. Jeszcze kilku takich Pałubickich, a Polska dla świata stanie się krajem szczególnej troski.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.