Nad Sołą i Koszarawą - nr 9 (40) - rok III - 1 maja 2000

|poprzedni artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Koń trojański

 

   Nieraz już straszono nas różnymi wizjami końca świata. Nagromadzenie środków nuklearnych, zatrucie atmosfery czy AIDS wystarczająco działają na wyobraźnię, aby z niepokojem patrzeć na dalsze losy świata. Kiedy do tamtych zagrożeń dołączyły problemy związane z klonowaniem i manipulacją kodem genetycznym jasnym staje się fakt, że człowiek dąży do unicestwienia samego siebie.


   Jestem ludożercą,
czyli o mutantach i kanibalizmie.

   Wszystko wskazuje, że już niedługo robiąc zakupy w sklepie, nie tylko sprawdzać będziemy datę ważności, producenta ale z wielką uwagą czytać będziemy informacje, czy dana żywność nie została wyprodukowana z transgranicznych -zmienionych genetycznie- roślin. Coraz częściej firmy sięgają po nie, gdyż mają lepsze właściwości, szybciej dojrzewają i przybierają na wadze. Dlatego kupując chrupki, olej sojowy, ketchup czy czekoladę musimy się liczyć z faktem, iż do ich wykonania mogła być użyta ulepszona żywność. Jedna z wielkich firm produkujących czekolady-dostępne w naszym kraju- oficjalnie poinformowała, iż produkowane przez nią łakocie są genetycznie zmodyfikowane. Inna licząca się korporacja wycofała zmodyfikowaną soję, gdy się okazało, iż osoby uczulone na orzeszki ziemne nie tolerują nowej odmiany wzbogaconej genami orzeszka. Dodatkowo, pojawiające się informacje o karpiach i świniach z ludzkimi genami budzą niepokój i nowe pytania: Czy przypadkiem jedząc coś takiego nie staniemy się ludożercami?! Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy te nowości to postęp, czy też puszka Pandory, gdyż dopiero czas w pełni odpowie na te wątpliwości. Jednak już dzisiaj bez emocji możemy potwierdzić, iż dzięki tym manipulacjom genetycznym do ekosystemu naszej planety trafiają sztuczne organizmy nie istniejące w naturze. Te, które znamy, powstawały w wyniku selekcji naturalnej wiele lat i ich "przydatność" jest powszechnie znana, nowe zaś pozostają zagadką.


Gen śmierci,
czyli jak mutanty mogą spowodować katastrofę.

   Kiedy jednak zapoznamy się z najnowszymi odkryciami uczonych z Uniwersytetu w Purdue (USA), to obawy związane z nowinkami w tej dziedzinie nie tylko wprowadzają w zakłopotanie, ale budzą trwogę. Richard Howard i Wiliam Muir poinformowali o wyniku swoich badań. Eksperyment przez nich prowadzony polegał na tym, iż rybkom akwariowym wszczepiono ludzki hormon wzrostu. Tak uszlachetnioną odmianę wpuszczono do zbiornika z naturalnym rybkami. Wkrótce okazało się, iż zmutowane osobniki dojrzewały szybciej i na dodatek wytwarzały więcej ikry. Łatwo się domyślić, iż w bardzo szybkim czasie akwarium zostało w całości opanowane przez mutanty. Radość z powołania do życia nowej silniejszej odmiany nie trwała długo, bowiem szybko się okazało, że ryby z hormonem wzrostu żyją krócej i wiele z nich nie osiąga dojrzałości. To sprawiło, że nowa populacja szybko zaczęła się kurczyć, aż w końcu przestała istnieć. Naukowcy powyższe doświadczenie nazwali efektem Konia Trojańskiego, a wprowadzony hormon genem śmierci. We wnioskach swojej pracy napisali: "Z symulacji komputerowej wynika, że wystarczy wprowadzenie do środowiska zaledwie jednego zmodyfikowanego genetycznie egzemplarza, aby spowodować zagładę całej populacji"... 


Jacek Kachel

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.