Nad Sołą i Koszarawą - nr 8 (231) - 15 Kwietnia  2008

  |poprzedni  artykuł|  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|     |następny  artykuł| 


Czy „Koszarawa” ma naprawdę 100 lat? (c.d.)

Jestem stałym i długoletnim czytelnikiem czasopisma "Nad Sołą i Koszarawą" i moja opinia o tym wydawnictwie jest pozytywna. Cenię sobie zarówno profil pisma, jak i merytoryczną zawartość oraz rzetelność informacji. Niestety, w numerze 6 (229) z dnia 15.03.2008 r. przeczytałem felieton Pana Redaktora Kazimierza Semika, który w całości poświęcony jest mojej publikacji, zamieszczonej w Kalendarzu Żywieckim na rok 2008. Felieton ten skonstruowany jest na zasadzie polemiki z moimi wspomnieniami, które nie są i nie mogą być nawet namiastką historycznego rysu 80-lecia klubu CZARNI Żywiec. Pan Redaktor Semik stosuje klasyczny chwyt dziennikarzy piszących felietony w prasie ogólnopolskiej. Polega on na tym, że pierwsze stawia się tezę, najczęściej nie mającą pokrycia w faktach, a na jej bazie rozwija się "polemikę" z osobą, która w danym momencie ma być obiektem powszechnej krytyki.

Przepraszam Pana Redaktora K. Semika, że odważyłem się podjąc polemikę z jego felietonem. Jednocześnie informuję, że gdybym nie zostal zaatakowany z imienia i nazwiska, w żadnym wypadku felieton ten nie zostałby przeze mnie zauważony.

A teraz chciałbym przystąpić do przedstawienia faktów, które są w tym felietonie dowodem na rozmijanie się z prawdą ze strony Pana Redaktora:

1. Nieprawdą jest jakobym w Kalendarzu Żywieckim napisał o sobie, ż jestem działaczem klubu CZARNI - GÓRAL. Prawda jest taka, że od 2003 roku, w wyniku działania zarządu klubu, którego Prezesem był Pan Janusz Konieczny, przestałem być nie tylko działaczem, ale i członkiem tego klubu. Natomiast w tym samym roku założyłem nowy klub piłkarski, składający się z sekcji piłki nożnej kobiet, a później również halowej piłki nożnej mężczyzn (futsal), pod nazwą TS MITECH ŻYWIEC.

2. Nigdy nie mówiłem, a tym bardziej nie napisałem w artykule (KŻ2008), że śp. Antoni Matlakiewicz miał cokolwiek wspólnego z KS CZARNI. Natomiast faktem jest, że Pana Matlakiewicza znałem osobiście i razem spędziliśmy wiele czasu na rozmowach na każdy temat, które to rozmowy niejednokrotnie przeradzały się w wielogodzinne debaty.

3. W swoim artykule (KŻ2008) przyjąłem konwencję, jak najdalszą od faktografii kronikarskiej klubu, bowiem nikt nie upoważnił mnie do pisania artykułu w oparciu o fakty stanowiące rys historyczny 80-lecia klubu. Z tego powodu wstrzymałem się od podawania jakichkolwiek nazwisk działaczy, chociażby dlatego, że mógłbym pominąć zacną osobę. Realizując tę konwencję mojego artykułu pominąłem też wszystkich działaczy politycznych lub polityczno-gospodarczych, w tym również Pana Dyrektora Bolesława Twardowskiego.

4. W żadnym stopniu nie zdyskredytowałem (a nawet nie miałem takiego zamiaru!) Pana Kazimierza Polaka, który jest autorem świetnej kroniki klubu KOSZARAWA. Jego benedyktyńska praca zaowocowała powstaniem kroniki, dla której trudno znaleźć odpowiednika wśród kronik klubów o "zacniejszej" historii. Z jej zawartością również ja mogłem się zapoznać, za co jeszcze raz Panu Kazimierzowi dziękuję! Korzystając z okazji pragnę Panu Kazimierzowi życzyć jeszcze wielu, wielu lat życia i dalszej owocnej działalności na rzecz TS KOSZARAWA.

5. Zarzut, że nie wymieniłem innych klubów dzielny Zabłocia, w świetle mojej formuły wspomnieniowej artykułu (KŻ2008) jest bezpodstawny. Chciałbym Panu Redaktorowi przypomnieć, że również Pan nie wymienił np. klubów WŁÓKNIARZ przy Futrzarni w Zabłociu czy OGNIWO przy Browarze, itp. Jeśli Pan Redaktor nie wie jak zakwalifikować klub SOŁY Żywiec i jest to - jak sam Pan pisze - problemem, to chyba jest to Pana prywatna sprawa, z którą nie będę polemizował.

6. Niezrozumiałym jest również dla mnie argument, jakoby Pan Antoni Matlakiewicz nie mógł się wypowiadać o sprawach, które wydarzyły się w roku 1910, bo on sam urodził się w 1912 r. Wydaje mi się to tak absurdalne, że zmuszony jestem pozostawić to bez komenatrza.

7. Informuję tych, którzy nie czytali moich wspomnień w KŻ 2008, że nigdzie nie napisałem, iż data powstania KOSZARAWY w 1910 r. jest nieprawdziwa. Napisałem jedynie, że ja osobiście w oficjalnych dokumentach nie znalazłem potwierdzenia tego faktu. Jako ciekawostkę podam fakt, że dowiedziałem się również od nieżyjącego już i wyżej wspomnianego Antoniego Matlakiewicza, że reguły gry w piłkę nożną przywieźli z Krakowa żacy żywieccy, w 1889 roku. Akurat zbliża się okrągła rocznica tego faktu, ciekawe który klub wpadnie na pomysł przyznania się do tej daty?

8. Rzeczywiście podpis pod zdjęciem drużyny piłkarskiej CZARNI Żywiec z lat 30-tych może być moim błędem, na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że z przyczyn obiektywnych nie mogłem zweryfikować tego faktu. Natomiast sugerowanie, że jest to zdjęcie członków sekcji motorowej w Żywcu jest również mało przekonywujące, chyba że panowie Ci idą zaraz do kąpieli...

9. Byłem członkiem klubu sportowego CZARNI nieprzerwanie przez 46 lat i nie przypominam sobie faktu (może Pan Redaktor odświeży mi pamięć), żeby KS GÓRAL ratował KS CZARNI. Przypominam sobie natomiast fakt, że KS GÓRAL w roku 1978, za aprobatą ówczesnego zarządu ZKS CZARNI, z Panem Hegsbergiem na czele, wyraził zgodę na rekrutację zawodników z II drużyny piłkarskiej ZKS CZARNI do nowo powstałej sekcji piłkarskiej ZKS GÓRAL.

10. We wrześniu 2006 r. część kibiców ZKS GÓRAL zorganizowała jubileusz, jak Pan pisze, 50-lecia swojego klubu, czyli GÓRALA. Oczywiście kibice mogą spotykać się pod każdym pretekstem, natomiast od Pana, Redaktora tak poczytnego czasopisma, oczekiwałbym zachowania rzetelności informacji. Może mi Pan wytłumaczy, w jaki sposób w 2006 roku można obchodzić Jubileusz klubu, który decyzją Zarządu Klubu i Walnego Zgromadzenia, rozwiązał się w lipcu 2001 roku?

Z jedną kwestią muszę się z Panem Redaktorem zgodzić. Przyszłość żywieckiego sportu, a zwłaszcza piłki nożnej zależeć będzie od współpracy pomiędzy istniejącymi klubami. Aby jednak ta współpraca mogła zaistnieć, wszystkie kluby muszą wyzbyć się megalomanii, zawłaszczania historii oraz stawiania się ponad rzetelną prawdą. Nie można budować poprawnych wzajemnych stosunków, opierając się na przemilczaniu historii i kierowaniu się zwykłym "chciejstwem".

Przesyłam Panu, jak i wszystkim członkom, sympatykom i kibicom TS KOSZARAWA najlepsze życzenia wielu osiągnięć oraz autentycznych sukcesów sportowych i zawodowych.

Z poważaniem Jan Szupina

 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.