Na hali
Zielona łąka, zielony maj,
Zielone świerki i każdy gaj.
Wśród tej zieleni słychać dzwoneczki,
To skubią trawę białe owieczki.
Na przedzie idzie sędziwy Baca,
Biały owczarek stado zawraca.
Orszak ten z wolna sunie po hali,
Dawniej też tu tak owce pasali.
Pachnąca łaka, pachnące lasy,
Niech tak zostanie po wszystkie czasy.
Niech się żyntyca w kotle gotuje,
Oscypek długo wszystkim smakuje.
Tu juhasami Baca gazduje,
Nie ma tu kobiet i to się czuje.
Bo świeżych kwiatków nie ma na stole,
Za to kwieciste jest całe pole.
Niechaj trombity wszem ogłaszają,
Na górskie hale owce wracają.
Bedą szałasy na gości czekać,
Pyszne oscypki z owczego mleka.
Kuba