Prosto z mostu
Przeglądając
"Kalendarz Żywiecki" na rok 2008 trafiłem na
artykuł pana Jana Szupiny pod znamiennym hasłem
"Wspomnienie z okazji jubileuszu 80-lecia klubu
sportowego CZARNI - GÓRAL Żywiec". Autor, jak sam
podaje, jest długoletnim działaczem tego klubu, a w pewnym
okresie był również prezesem tegoż klubu.
Czytając ten artykuł nie
mogłem do końca uwierzyć czy to artykuł o 80-leciu klubu
czy też próba dyskredytacji sąsiedniego klubu, jakim jest
KOSZARAWA Żywiec. W międzyczasie do redakcji naszej gazety
wpłynął list pana Kazimierza Polaka, honorowego kronikarza
klubu. I tu się dla mnie zaczęły "schody".
Jako że problematyka sportu
w Żywcu i na Żywiecczyźnie nie jest mi obojętna, zacząłem
"szperać" w tym temacie. Spodziewałem się w tych
"wspomnieniach" historii klubu, którą tworzyli na
przestrzeni 80 lat ludzie. I to ludzie nietuzinkowi.
A tu oprócz nazwiska autora, jak wspominałem długoletniego
działacza klubu i śp. Antoniego Matlakiewicza, byłego prezesa SOŁY Żywiec,
który z CZARNYMI miał niewiele wspólnego, nie ma więcej
nikogo.
Autor świadomie, bądź też
ze względu na brak zapisków, gdyż klub prawdopodobnie nie
posiada swojej kroniki, nie odnotował ani jednego działacza.
A przecież trudno zapomnieć o takiej barwnej postaci, jaką
był długoletni prezes Edward Hebzberg czy też związany z
tenisem ziemnym pan Rynczarski. Nic nie mówi się o patronach klubu, czyli dyrektorach Zakładów Papierniczych,
którzy często naginali prawo, aby klub mógł prosperować,
gdyż jak to zawsze powtarzał nieżyjący już długoletni
dyrektor Bolesław Twardowski, że te środki nie idą dla
klubu, a dla środowiska "zabłockiego", szczególnie
młodzieży, która była zrzeszona w tym klubie.
Stąd też moje zdziwienie
treścią tego artykułu, w którym mało jest faktów o samym
klubie, a więcej polemiki na temat sąsiedniego klubu
KOSZARAWA, co do prawidłowości ustalenia daty jego
powstania.
Czytając list
"honorowego kronikarza" Kazimierza Polaka nie jako
osoby prywatnej, a byłego piłkarza i działacza klubu, czuć
w nim rozgoryczenie, że jego klub sponiewierany został tak w
tym artykule.
Poszedłem "za
ciosem" i umówiłem się z panem Polakiem, aby zobaczyć
tą kronikę i jej zapisy. I oniemiałem. Mało jest chyba
klubów tej rangi, które mają taką dokumentację. Tak dokładną,
popartą setkami zdjęć, ze szczegółami opisane są
sytuacje i wydarzenia w klubie.
Rozmowa z tym panem przy
przeglądaniu kroniki wykazała jak bardzo zaangażowany w
swoją działalność kronikarską jest pan Polak, posiadający
doskonałą pamięć w opisie wydarzeń klubu pomimo tego, że
ma już 87 lat. Przy okazji życzę dużo zdrowia i nadal
takiej dobrej kondycji.
Ale wróćmy do tej polemiki
miedzy dwoma działaczami sportowymi, autorem tekstu w
"Kalendarzu" i "honorowym kronikarzem"
panem Polakiem. Autor pisze, że klub TS CZARNI GÓRAL jest
jedynym klubem w dzielnicy Zabłocie. Teraz tak, ale przed
wojną były aż trzy kluby w Zabłociu czyli Czarni, Siła
Zabłocie przy zakładach garbarskich oraz żydowski klub
Makkabi. Pierwsze dwa swoje mecze rozgrywały na boisku
Koszarawa, a drużyna Makkabi miała swoje boisko w miejscu,
gdzie jest teraz dworzec PKS.
Dla mnie jest tu problem jak
zakwalifikować klub SOŁY Żywiec, której boisko i siedziba
klubu leży na terenie lewego brzegu rzeki Soły. Ale to już
nie moje zmartwienie.
Mam wątpliwości, co do
uwiarygodnienia osób, które potwierdzają bądź kwestionują
datę powstania klubu KOSZARAWA. Z jednej strony jest to już
wspomniany Antoni Matlakiewicz, który miał stwierdzić, że
kopanie "szmacianki" między stodołami to jeszcze
nie świadectwo na powstanie klubu sportowego. Mam ogromny
szacunek do nieżyjącego już pana Antoniego, ale "miałki"
to argument na ustalenie daty powstania klubu, gdyż urodził
się on w 1912 roku, czyli dwa lata po powstaniu klubu. Z
drugiej zaś strony mam oświadczenie pana Władysława
Zyzaka, napisane w 1985 roku w obecności rodziny współzałożyciela
klubu, który podaje dokładną datę powstania, czyli 10 września
1910 roku. Podaje, że założycielami klubu byli Edmund i Władysław
Zyzakowie, Szmidt Olton i wielu innych, a prezesem klubu został
Ludwik Pantofliński. Również za tą datą przemawia fakt,
że pierwszym bramkarzem klubu był Franciszek Pantofliński,
który zginął w czasie I wojny światowej, czyli w roku
1915.
Ale największym dla mnie
problemem jest zamieszczone w treści artykułu pana Szupiny
zdjęcie na str. 115 KALENDARZA opisane jako "Drużyna piłkarska
"CZARNI" Żywiec, lata 30-te XX wieku (klub nazywał
się wtedy RKS Zabłocie) - pierwszy od lewej pan
Kubica".
Aby było śmieszniej na własne
oczy oglądałem to samo zdjęcie w kronice pana Polaka i
opisane jest jako zdjęcie "masarzy" wykonane w 1946
roku. To samo zdjęcie jest w drugiej kronice, którą
prowadzi pan Polak, a dotyczy kroniki sekcji motorowej w Żywcu.
Znamiennym również jest
to, że autor tekstu w "KALENDARZU" jakby zapomniał,
że to GÓRAL ratował CZARNYCH i nie wspomniał ani słowem,
że byli działacze GÓRALA - 3 września 2006 roku
zorganizowali bez wielkiej fety 50-lecie swojego klubu, czyli
GÓRALA.
Moja rola w tym felietonie
to bezstronne ukazanie faktów z historii klubów, choć muszę
przyznać, że niektóre fakty historyczne zacierają się w
naszej pamięci. Niemniej jednak czytając ten wspomnieniowy
tekst zastanawiałem się, jakie intencje kierowały autorem,
gdyż na pewno nie służy on do pogłębienia i tak już nadwątlonej
przyjaźni między klubami, a takowa jest konieczna, gdyż
widoczne w kraju fuzje klubowe zmierzają w kierunku
umacniania siły poszczególnych drużyn, gdyż dziś w
skomercjonalizowanym świecie sportowym słabe jednostki będą
padać, a nasze stare, ale słynne w światku sportowym miasto
Żywiec powinno być stać na reprezentacyjną drużynę
sportową słynną w kraju, a może i na świecie.
Póki co, w imieniu naszej
redakcji i swoim własnym składam życzenia dalszego rozwoju
klubu CZARNI-GÓRAL w czasie jego 80-lecia, by bez
historycznych lapsusów dotarł tak jak KOSZARAWA do swego
stulecia.
Wszystkiego najlepszego!
Kazimierz Semik