Nad Sołą i Koszarawą - nr 6 (229) - 15 Marca  2008

 |poprzedni artykuł|  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|    |następny  artykuł|  



Prosto z mostu

Przeglądając "Kalendarz Żywiecki" na rok 2008 trafiłem na artykuł pana Jana Szupiny pod znamiennym hasłem "Wspomnienie z okazji jubileuszu 80-lecia klubu sportowego CZARNI - GÓRAL Żywiec". Autor, jak sam podaje, jest długoletnim działaczem tego klubu, a w pewnym okresie był również prezesem tegoż klubu.

Czytając ten artykuł nie mogłem do końca uwierzyć czy to artykuł o 80-leciu klubu czy też próba dyskredytacji sąsiedniego klubu, jakim jest KOSZARAWA Żywiec. W międzyczasie do redakcji naszej gazety wpłynął list pana Kazimierza Polaka, honorowego kronikarza klubu. I tu się dla mnie zaczęły "schody".

Jako że problematyka sportu w Żywcu i na Żywiecczyźnie nie jest mi obojętna, zacząłem "szperać" w tym temacie. Spodziewałem się w tych "wspomnieniach" historii klubu, którą tworzyli na przestrzeni 80 lat ludzie. I to ludzie nietuzinkowi.
A tu oprócz nazwiska autora, jak wspominałem długoletniego działacza klubu i śp. Antoniego Matlakiewicza, byłego prezesa SOŁY Żywiec, który z CZARNYMI miał niewiele wspólnego, nie ma więcej nikogo.

Autor świadomie, bądź też ze względu na brak zapisków, gdyż klub prawdopodobnie nie posiada swojej kroniki, nie odnotował ani jednego działacza. A przecież trudno zapomnieć o takiej barwnej postaci, jaką był długoletni prezes Edward Hebzberg czy też związany z tenisem ziemnym pan Rynczarski. Nic nie mówi się o patronach klubu, czyli dyrektorach Zakładów Papierniczych, którzy często naginali prawo, aby klub mógł prosperować, gdyż jak to zawsze powtarzał nieżyjący już długoletni dyrektor Bolesław Twardowski, że te środki nie idą dla klubu, a dla środowiska "zabłockiego", szczególnie młodzieży, która była zrzeszona w tym klubie.

Stąd też moje zdziwienie treścią tego artykułu, w którym mało jest faktów o samym klubie, a więcej polemiki na temat sąsiedniego klubu KOSZARAWA, co do prawidłowości ustalenia daty jego powstania.

Czytając list "honorowego kronikarza" Kazimierza Polaka nie jako osoby prywatnej, a byłego piłkarza i działacza klubu, czuć w nim rozgoryczenie, że jego klub sponiewierany został tak w tym artykule.

Poszedłem "za ciosem" i umówiłem się z panem Polakiem, aby zobaczyć tą kronikę i jej zapisy. I oniemiałem. Mało jest chyba klubów tej rangi, które mają taką dokumentację. Tak dokładną, popartą setkami zdjęć, ze szczegółami opisane są sytuacje i wydarzenia w klubie.

Rozmowa z tym panem przy przeglądaniu kroniki wykazała jak bardzo zaangażowany w swoją działalność kronikarską jest pan Polak, posiadający doskonałą pamięć w opisie wydarzeń klubu pomimo tego, że ma już 87 lat. Przy okazji życzę dużo zdrowia i nadal takiej dobrej kondycji.

Ale wróćmy do tej polemiki miedzy dwoma działaczami sportowymi, autorem tekstu w "Kalendarzu" i "honorowym kronikarzem" panem Polakiem. Autor pisze, że klub TS CZARNI GÓRAL jest jedynym klubem w dzielnicy Zabłocie. Teraz tak, ale przed wojną były aż trzy kluby w Zabłociu czyli Czarni, Siła Zabłocie przy zakładach garbarskich oraz żydowski klub Makkabi. Pierwsze dwa swoje mecze rozgrywały na boisku Koszarawa, a drużyna Makkabi miała swoje boisko w miejscu, gdzie jest teraz dworzec PKS.

Dla mnie jest tu problem jak zakwalifikować klub SOŁY Żywiec, której boisko i siedziba klubu leży na terenie lewego brzegu rzeki Soły. Ale to już nie moje zmartwienie.

Mam wątpliwości, co do uwiarygodnienia osób, które potwierdzają bądź kwestionują datę powstania klubu KOSZARAWA. Z jednej strony jest to już wspomniany Antoni Matlakiewicz, który miał stwierdzić, że kopanie "szmacianki" między stodołami to jeszcze nie świadectwo na powstanie klubu sportowego. Mam ogromny szacunek do nieżyjącego już pana Antoniego, ale "miałki" to argument na ustalenie daty powstania klubu, gdyż urodził się on w 1912 roku, czyli dwa lata po powstaniu klubu. Z drugiej zaś strony mam oświadczenie pana Władysława Zyzaka, napisane w 1985 roku w obecności rodziny współzałożyciela klubu, który podaje dokładną datę powstania, czyli 10 września 1910 roku. Podaje, że założycielami klubu byli Edmund i Władysław Zyzakowie, Szmidt Olton i wielu innych, a prezesem klubu został Ludwik Pantofliński. Również za tą datą przemawia fakt, że pierwszym bramkarzem klubu był Franciszek Pantofliński, który zginął w czasie I wojny światowej, czyli w roku 1915.

Ale największym dla mnie problemem jest zamieszczone w treści artykułu pana Szupiny zdjęcie na str. 115 KALENDARZA opisane jako "Drużyna piłkarska "CZARNI" Żywiec, lata 30-te XX wieku (klub nazywał się wtedy RKS Zabłocie) - pierwszy od lewej pan Kubica".

Aby było śmieszniej na własne oczy oglądałem to samo zdjęcie w kronice pana Polaka i opisane jest jako zdjęcie "masarzy" wykonane w 1946 roku. To samo zdjęcie jest w drugiej kronice, którą prowadzi pan Polak, a dotyczy kroniki sekcji motorowej w Żywcu.

Znamiennym również jest to, że autor tekstu w "KALENDARZU" jakby zapomniał, że to GÓRAL ratował CZARNYCH i nie wspomniał ani słowem, że byli działacze GÓRALA - 3 września 2006 roku zorganizowali bez wielkiej fety 50-lecie swojego klubu, czyli GÓRALA.

Moja rola w tym felietonie to bezstronne ukazanie faktów z historii klubów, choć muszę przyznać, że niektóre fakty historyczne zacierają się w naszej pamięci. Niemniej jednak czytając ten wspomnieniowy tekst zastanawiałem się, jakie intencje kierowały autorem, gdyż na pewno nie służy on do pogłębienia i tak już nadwątlonej przyjaźni między klubami, a takowa jest konieczna, gdyż widoczne w kraju fuzje klubowe zmierzają w kierunku umacniania siły poszczególnych drużyn, gdyż dziś w skomercjonalizowanym świecie sportowym słabe jednostki będą padać, a nasze stare, ale słynne w światku sportowym miasto Żywiec powinno być stać na reprezentacyjną drużynę sportową słynną w kraju, a może i na świecie.

Póki co, w imieniu naszej redakcji i swoim własnym składam życzenia dalszego rozwoju klubu CZARNI-GÓRAL w czasie jego 80-lecia, by bez historycznych lapsusów dotarł tak jak KOSZARAWA do swego stulecia.

Wszystkiego najlepszego!

Kazimierz Semik

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.