Nad Sołą i Koszarawą - nr 6 (229) - 15 Marca  2008

 |poprzedni  artykuł|  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|    |następny  artykuł|  

 

KIEDY KOBIETY DZIAŁAJĄ NA RZECZ PLANETY, CHRONIĄ TYM CAŁĄ LUDZKOŚĆ...

Pomóżmy Ziemi rodzić

Kocham Ziemię, nasz wspólny Dom i kocham jej przyrodę. Mam to szczęście, że kontakt ze środowiskiem naturalnym mam od dzieciństwa. Moje korzenie są w ziemi żywieckiej, wśród górali żywieckich, którzy w czasach mojego dzieciństwa trudnili się głównie rolnictwem i wypasem owiec na beskidzkich halach. Na przestrzeni 50 lat wiele się zmieniło. Zachwiane zostały relacje decydujące o jakości życia człowieka i o stanie środowiska naturalnego, relacje: Człowiek - Przyroda - Ekonomia. Ziemia zamiast rodzić, zaczęła pod wpływem działalności człowieka produkować. Pod pręgierzem nowych technologii, niestety często wrogich środowisku naturalnemu, człowiek nadmiernie eksploatuje Ziemię, w sposób niemalże rabunkowy. Zmienił się także język określający relacje człowieka do Ziemi. Dziś zamiast mówić o uprawie, plonach, urodzajach, hodowli, mówi się o produkcji rolnej, produkcji żywca, wydajności z hektara itd. Język też świadczy o ochłodzeniu więzi człowieka z naturą. Z tęsknotą wracam pamięcią na pachnące różnorodnym kwieciem łąki i hale, układające się w barwną mozaikę zagony pól uprawnych, do lasów pełnych jagód i grzybów, sadów przeróżnych, dziś coraz rzadziej spotykanych, odmian jabłoni, grusz, śliw, wiśni i krzewów owocowych.
W każdym przydomowym ogródku rosły zioła wykorzystywane do celów leczniczych domowników, dla ludzi, zwierząt i roślin. Silne więzi społeczne sprawiały, że ludzie wzajemnie sobie pomagali w pracach gospodarskich i uprawie roli. Kultywowano ludowe zwyczaje i tradycje.

Cywilizacyjny pęd XX wieku zagonił człowieka do granic, których przekraczanie powinno być surowo zabronione. Ta granica, to miejsce, czas i środowisko, w którym podejmowane są decyzje: "być albo nie być człowiekiem", "rodzenie albo produkowanie" oraz granica równowagi ekologicznej, końca regeneracji, który jest początkiem degradacji środowiska naturalnego. Przyszłość jest wpisana w naturę i przyszłość jest prezentem jaki daje nam przeszłość. Świadomość ta powinna każdego człowieka mobilizować do troski o teraźniejszość i do poczucia odpowiedzialności za stan środowiska naturalnego, a zarazem za dalsze losy cywilizacji. Człowiek jest także cząstką natury, przyrody, Ziemi i z szacunkiem do harmonii panującej w środowisku naturalnym powinien wszelkie oddziaływania ograniczać do rozumnej współpracy z naturą z wsłuchiwaniem się w jej rytmy. Człowiek jest ważnym ogniwem łańcucha wzajemnych powiązań w środowisku naturalnym, ale nie jako pan i władca, lecz pokorny sługa, któremu natura jest poddana. Taka relacja człowieka z przyrodą, współpraca z siłami natury, poznawanie i przestrzeganie praw natury, stanowi podstawę trwałego i zrównoważonego rozwoju teraźniejszych i przyszłych pokoleń. Ziemia nie jest naszą własnością, lecz pożyczką od naszych dzieci i powinniśmy Ją oddać z procentem, bogatszą i piękniejszą. Jest naszym wspólnym Domem, którego ważnym budulcem są braterskie relacje międzyludzkie i zdrowy rozsądek.

Takie podejście do przyrody, do Ziemi wyniosłam z domu rodzinnego, a ugruntowali go wspaniali ludzie, nauczyciele, profesorowie i opiekunowie, których od najmłodszych lat spotykam na swojej drodze. Otrzymałam "korzenie i skrzydła", bardzo cenne i zobowiązujące talenty.

Zawód wybrałam nietypowy dla kobiety. Miałam możliwość bez egzaminów wstępnych studiować w Akademii Wychowania Fizycznego, w nagrodę za osiągnięcia sportowe (biathlon, lekkoatletyka, strzelectwo, sporty obronne), ale wybrałam egzaminy z matematyki i fizyki do Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Studiując na Wydziale Górniczym uzyskałam tytuł mgr inżyniera górnika - specjalność - przeróbka surowców mineralnych oraz wyszłam za mąż. W 1976 roku przeniosłam się z Jeleśni do Rudy Śląskiej - rodzinnego miasta mojego męża i rozpoczęłam pracę zawodową w Kopalni Węgla Kamiennego "Nowy Wirek". Tak więc z pięknej Jeleśni przeniosłam się do zadymionej i zapylonej wówczas Rudy Śląskiej - miasta węgla i stali, z beskidzkich gór i zielonych lasów do podziemnych gór i "lasów" karbońskich oraz "lasu" wież szybowych i hutniczych kominów, ze środowiska górali do środowiska górników.

Na Śląsku skutki zanieczyszczenia środowiska i obciążenia nadmierną koncentracją przemysłu znacząco oddziaływującego na środowisko dotyczyły zarówno jakości życia i zdrowia ludzi oraz środowiska przyrodniczego. Uznałam, że powinnam działać w celu poprawy stanu środowiska, a przede wszystkim na miarę moich możliwości przeciwdziałać jego degradacji. Pracując jako sztygar przeróbki mechanicznej węgla, zastępca kierownika oddziału ds. eksploatacji hałd i rekultywacji terenów zdegradowanych oraz koordynator ds. gospodarki odpadami wydobywczymi zawsze miałam i mam na uwadze obowiązek ochrony środowiska naturalnego. W tym celu kontynuowałam studia na Wydziale Ochrony Środowiska Politechniki Śląskiej w Gliwicach. W poszukiwaniu ekologicznych metod rekultywacji terenów zdegradowanych oraz kierunków racjonalnej gospodarki odpadami, których celem jest ochrona bioróżnorodności, ochrona gleby, wody i powietrza, a zarazem poprawa jakości życia mieszkańców, współpracowałam z Instytutem Inżynierii Środowiska PAN w Zabrzu oraz Głównym Instytutem Górnictwa w Katowicach.

Jednocześnie godzę obowiązki żony, matki trzech wspaniałych synów i babci. Każdą wolną chwilę wykorzystujemy na kontakt z przyrodą.
W Jeleśni spędzaliśmy wakacje, "przewietrzaliśmy płuca", pomagaliśmy rodzicom i dziadkom w prowadzeniu gospodarstwa rolnego. Wspólnie wybudowaliśmy w Jeleśni dom, a nasze rodzinne gospodarstwo rolne od 2002 jest pod kontrolą Jednostki Certyfikującej AGRO BIO TEST z Warszawy i od 2005 roku posiada certyfikat gospodarstwa ekologicznego.

mgr inż. Anna Bednarek - górnik, rolnik, ekolog

 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.