KIEDY KOBIETY DZIAŁAJĄ NA
RZECZ PLANETY, CHRONIĄ TYM CAŁĄ LUDZKOŚĆ...
Pomóżmy Ziemi rodzić
Kocham Ziemię, nasz wspólny
Dom i kocham jej przyrodę. Mam to szczęście, że kontakt ze
środowiskiem naturalnym mam od dzieciństwa. Moje korzenie są
w ziemi żywieckiej, wśród górali żywieckich, którzy w
czasach mojego dzieciństwa trudnili się głównie rolnictwem
i wypasem owiec na beskidzkich halach. Na przestrzeni 50 lat
wiele się zmieniło. Zachwiane zostały relacje decydujące o
jakości życia człowieka i o stanie środowiska naturalnego,
relacje: Człowiek - Przyroda - Ekonomia. Ziemia zamiast rodzić,
zaczęła pod wpływem działalności człowieka produkować.
Pod pręgierzem nowych technologii, niestety często wrogich
środowisku naturalnemu, człowiek nadmiernie eksploatuje
Ziemię, w sposób niemalże rabunkowy. Zmienił się także język
określający relacje człowieka do Ziemi. Dziś zamiast mówić
o uprawie, plonach, urodzajach, hodowli, mówi się o
produkcji rolnej, produkcji żywca, wydajności z hektara itd.
Język też świadczy o ochłodzeniu więzi człowieka z naturą.
Z tęsknotą wracam pamięcią na pachnące różnorodnym
kwieciem łąki i hale, układające się w barwną mozaikę
zagony pól uprawnych, do lasów pełnych jagód i grzybów,
sadów przeróżnych, dziś coraz rzadziej spotykanych, odmian
jabłoni, grusz, śliw, wiśni i krzewów owocowych.
W każdym przydomowym ogródku rosły zioła wykorzystywane do
celów leczniczych domowników, dla ludzi, zwierząt i roślin.
Silne więzi społeczne sprawiały, że ludzie wzajemnie sobie
pomagali w pracach gospodarskich i uprawie roli. Kultywowano
ludowe zwyczaje i tradycje.
Cywilizacyjny pęd XX wieku
zagonił człowieka do granic, których przekraczanie powinno
być surowo zabronione. Ta granica, to miejsce, czas i środowisko,
w którym podejmowane są decyzje: "być albo nie być człowiekiem",
"rodzenie albo produkowanie" oraz granica równowagi
ekologicznej, końca regeneracji, który jest początkiem
degradacji środowiska naturalnego. Przyszłość jest wpisana
w naturę i przyszłość jest prezentem jaki daje nam przeszłość.
Świadomość ta powinna każdego człowieka mobilizować do
troski o teraźniejszość i do poczucia odpowiedzialności za
stan środowiska naturalnego, a zarazem za dalsze losy
cywilizacji. Człowiek jest także cząstką natury, przyrody,
Ziemi i z szacunkiem do harmonii panującej w środowisku
naturalnym powinien wszelkie oddziaływania ograniczać do
rozumnej współpracy z naturą z wsłuchiwaniem się w jej
rytmy. Człowiek jest ważnym ogniwem łańcucha wzajemnych
powiązań w środowisku naturalnym, ale nie jako pan i władca,
lecz pokorny sługa, któremu natura jest poddana. Taka
relacja człowieka z przyrodą, współpraca z siłami natury,
poznawanie i przestrzeganie praw natury, stanowi podstawę
trwałego i zrównoważonego rozwoju teraźniejszych i przyszłych
pokoleń. Ziemia nie jest naszą własnością, lecz pożyczką
od naszych dzieci i powinniśmy Ją oddać z procentem,
bogatszą i piękniejszą. Jest naszym wspólnym Domem, którego
ważnym budulcem są braterskie relacje międzyludzkie i
zdrowy rozsądek.
Takie podejście do
przyrody, do Ziemi wyniosłam z domu rodzinnego, a ugruntowali
go wspaniali ludzie, nauczyciele, profesorowie i opiekunowie,
których od najmłodszych lat spotykam na swojej drodze.
Otrzymałam "korzenie i skrzydła", bardzo cenne i
zobowiązujące talenty.
Zawód wybrałam nietypowy
dla kobiety. Miałam możliwość bez egzaminów wstępnych
studiować w Akademii Wychowania Fizycznego, w nagrodę za osiągnięcia
sportowe (biathlon, lekkoatletyka, strzelectwo, sporty
obronne), ale wybrałam egzaminy z matematyki i fizyki do
Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Studiując na
Wydziale Górniczym uzyskałam tytuł mgr inżyniera górnika
- specjalność - przeróbka surowców mineralnych oraz wyszłam
za mąż. W 1976 roku przeniosłam się z Jeleśni do Rudy Śląskiej
- rodzinnego miasta mojego męża i rozpoczęłam pracę
zawodową w Kopalni Węgla Kamiennego "Nowy Wirek".
Tak więc z pięknej Jeleśni przeniosłam się do zadymionej
i zapylonej wówczas Rudy Śląskiej - miasta węgla i stali,
z beskidzkich gór i zielonych lasów do podziemnych gór i
"lasów" karbońskich oraz "lasu" wież
szybowych i hutniczych kominów, ze środowiska górali do środowiska
górników.
Na Śląsku skutki
zanieczyszczenia środowiska i obciążenia nadmierną
koncentracją przemysłu znacząco oddziaływującego na środowisko
dotyczyły zarówno jakości życia i zdrowia ludzi oraz środowiska
przyrodniczego. Uznałam, że powinnam działać w celu
poprawy stanu środowiska, a przede wszystkim na miarę moich
możliwości przeciwdziałać jego degradacji. Pracując jako
sztygar przeróbki mechanicznej węgla, zastępca kierownika
oddziału ds. eksploatacji hałd i rekultywacji terenów
zdegradowanych oraz koordynator ds. gospodarki odpadami
wydobywczymi zawsze miałam i mam na uwadze obowiązek ochrony
środowiska naturalnego. W tym celu kontynuowałam studia na
Wydziale Ochrony Środowiska Politechniki Śląskiej w
Gliwicach. W poszukiwaniu ekologicznych metod rekultywacji
terenów zdegradowanych oraz kierunków racjonalnej gospodarki
odpadami, których celem jest ochrona bioróżnorodności,
ochrona gleby, wody i powietrza, a zarazem poprawa jakości życia
mieszkańców, współpracowałam z Instytutem Inżynierii Środowiska
PAN w Zabrzu oraz Głównym Instytutem Górnictwa w
Katowicach.
Jednocześnie godzę obowiązki
żony, matki trzech wspaniałych synów i babci. Każdą wolną
chwilę wykorzystujemy na kontakt z przyrodą.
W Jeleśni spędzaliśmy wakacje, "przewietrzaliśmy płuca",
pomagaliśmy rodzicom i dziadkom w prowadzeniu gospodarstwa
rolnego. Wspólnie wybudowaliśmy w Jeleśni dom, a nasze
rodzinne gospodarstwo rolne od 2002 jest pod kontrolą
Jednostki Certyfikującej AGRO BIO TEST z Warszawy i od 2005
roku posiada certyfikat gospodarstwa ekologicznego.
mgr inż. Anna Bednarek - górnik,
rolnik, ekolog