Pogrzeb żołnierza
26 lutego odbyła się w Żabnicy
niecodzienna, lecz smutna uroczystość. Otóż na miejscowym
cmentarzu pochowano żołnierza, mieszkańca tej miejscowości,
który pełniąc misję pokojową w Afganistanie zginął od
miny podłożonej przez talibów pod pojazdem wojskowym, którym
poruszali się żołnierze. Dwóch z nich zginęło, jednym z
nich był właśnie Szymon Słowik. Tragiczne jest to, że ci
dwaj żołnierze wracali wraz
z innymi z miejscowości, gdzie rozdawali miejscowej ludności
żywność i odzież.
Wypadek ten, jak i kilka
poprzednich, pokazuje, że w krajach Bliskiego i Środkowego
Wschodu są siły konserwatywne, które nie chcą, aby ludność
tych krajów żyła tak jak się żyje w cywilizowanym świecie.
Jak pokazują poprzednie lata, ogromne środki materialne oraz
wysiłek żołnierzy nie przynoszą oczekiwanych rezultatów,
przede wszystkim stabilizacji i upragnionego pokoju dla umęczonych
ludzi z tych rejonów. Dlatego należy się zastanowić nad
zmianą polityki w stosunku do tych krajów i przestać wysyłać
żołnierzy na śmierć w czasach pokoju.
Takim żołnierzem, który
uczestniczył w misji pokojowej w Afganistanie był st. kpr.
Szymon Słowik. Był on już człowiekiem dojrzałym, liczącym
sobie 34 lata. Kilka lat wcześniej odbył zasadniczą służbę
wojskową
w marynarce wojennej. Ustabilizował też swoje życie
osobiste, ożenił się, był ojcem dwóch synów. Jednak w
jego myślach tkwiło marzenie o zawodowej służbie
wojskowej. Marzenie to zrealizował 4 lata temu, stając się
żołnierzem 6. Brygady Desantowo-Szturmowej. Po odpowiednim
przeszkoleniu został skierowany na misję wojskową do
Afganistanu wraz ze swoim batalionem. Jednak niedługo udało
mu się realizować swoje marzenie. Zginął podczas pełnienia
służby.
Pogrzeb zgromadził znaczną
część mieszkańców Żabnicy, gdzie był znany i lubiany. W
pogrzebie uczestniczyły też władze gminy Węgierska Górka,
pow. żywieckiego oraz woj. śląskiego i małopolskiego. Cała
uroczystość obok części religijnej: Mszy św. w kościele
parafialnym i pochówku na cmentarzu, miała też charakter
wojskowych żegnano przecież żołnierza, który zginął
wypełniając swoją misję wojskową w imieniu Ojczyzny.
W pogrzebie uczestniczyła
więc kompania honorowa i orkiestra wojskowa, a także
przybyli goście, m.in. Minister Obrony Narodowej Bogdan
Klich, Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir
Stasiak, Dowódca Wojsk Lądowych gen. broni Waldemar
Skrzypczak, Dowódca Sił Operacyjnych gen. broni Bronisław
Piątkowski, Dowódca 6. Brygady Desantowo-Szturmowej gen.
brygady Jerzy Wójcik, przedstawiciel Ambasady USA w Polsce
kmdr. por. Thomas Williamsen oraz delegacja żołnierzy 16.
Batalionu Powietrzno-Desantowego, w której służył zmarły
żołnierz.
Wszyscy składali wyrazy współczucia
rodzinie żołnierza, który zginął na posterunku i
zapewniali, że nie zostawią rodziny bez pomocy. Minister
Obrony Narodowej Bogdan Klich awansował też pośmiertnie
Szymona Słowika do stopnia starszego kaprala.
Były też inne znaczące
fakty tej wzruszającej uroczystości, jak salwy honorowe i
przekazanie flagi państwowej okrywającej trumnę zmarłego
rodzinie. Jest to wprawdzie zwyczaj amerykański, ale dobrze,
że przyjmuje się w naszym kraju, bo symbolizuje fakt, że żołnierz
walcząc lub spełniając misję pokojową poza granicami
kraju czyni to w imieniu Ojczyzny wreszcie wolnej i niepodległej.
Trzeba podkreślić
uroczysty i poważny charakter uroczystości żałobnych i
liczny udział w niej mieszkańców, którym nie przeszkodziła
niezbyt sprzyjająca pogoda. Smutkiem napawa jednak jej
charakter związany
z odprawieniem na wieczny spoczynek młodego człowieka,
dobrego męża i ojca oraz lubianego sąsiada.
Cześć Jego Pamięci!
Kazimierz Moskal